• Wpisów:111
  • Średnio co: 21 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 23:11
  • Licznik odwiedzin:29 531 / 2373 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Jestem ! W PIĄTEK z rana powinno pojawić się opowiadanie . Zaczynam pracować przez sierpień , więc jak będę miała wolną chwilę w pracy będę pisała i później wszystko tutaj wrzucała Rozdziały będą pojawiać się częściej , ponieważ mam troszkę monotonną pracę i będę miała tam dużo czasu dla siebie na pisanie Pozdrawiam
 

 
Hej ! Opowiadanie powinno pojawic sie jakos na poczatku sierpnia , poniewaz jutro jade nad morze . Byc moze tam przygotuje sobie pare rozdzialow i jak wroce , bede je dodawala . Pozdrawiam , kochani
 

 
*Vanessa :


Mama Willa siedziała naprzeciwko mnie , podczas tego , gdy chłopak poszedł na dół po gorącą herbatę .
-Chodź , dam Ci jakieś ciuchy na zmianę , jesteś cała mokra -mówiąc to wstała i wyszła z pokoju .
Nie miałam ochoty ruszać się z miejsca . Byłam w totalnym szoku , żeby móc zrobić cokolwiek . Przed oczami wirował mi odpychający obraz niefortunnego zdarzenia . Poczułam w gardle nieprzyjemny smak żółci , zerwałam się na równe nogi zatykając usta ręką , ale nie zdążyłam i zwymiotowałam na podłogę w momencie w którym Will właśnie wchodził z herbatą .
-Przepraszam ..- wyjąkałam , nie mogłam powiedzieć nic więcej , bo było mi niedobrze .

*Will :


Byłem wściekły . Tak bardzo wściekły . Jej ojciec się powiesił , a ja nawet nie mogłem wydusić z siebie słowa , że jest mi przykro , że pomogę jej i się nią zaopiekuję . Właśnie wchodziłem do pokoju z herbatą , kiedy ona zwymiotowała . Usłyszałem cichutkie „przepraszam „ . PRZECIEŻ TO NIE TWOJA WINA , NIE PRZEPRASZAJ , pomyślałem . Podszedłem i ją przytuliłem . Chociaż tyle mogłem jej dać .
-Ubikacja – wyjąkała . Chwyciłem ją na ręce i zaniosłem do wc . Szybkim ruchem ręki otworzyła klapę i zwymiotowała kolejny raz . Przetarłem zmęczone powieki .
-Co się dzieje ? -do łazienki weszła mama . Przekazałem jej w języku migowym , że z Vanessą nie jest zbyt dobrze i że wymiotuje , razem uzgodniliśmy , że mama zadzwoni do naszego lekarza .
Usiadłem na zimnych kafelkach , przyglądając się prawie że zasypiającej dziewczynie .
-Khh-wydałem z siebie -khh
-Co ?-jęknęła
No dalej , poganiałem siebie w myślach , przypomij sobie jak to było , kiedy potrafiłeś rozmawiać

*Jasmine :


-Jass ! -usłyszałam głos mamy
-Cooo ?-wyjąkałam zdenerwowana , było rano i chciałam spać , a mama mnie budziła . Wiedziała doskonale , że tego nienawidzę
-Chodź na dół
Udawałam , że nie słyszę . Zamknęłam oczy , ale znów w domu rozległo się głośne wołanie mamy .
-Daj mi spokój , chcę spać !-wydarłam się
-Masz gościa
Znów udawałam , że nic nie słyszę
-Do cholery ! Chodź tu natychmiast , Maks przyszedł do Ciebie !
-Maks ? -powiedziałam pod nosem zrywając się z łóżka jak poparzona . Chwyciłam za szczotkę i nerwowo czesałam włosy , plącząc je jeszcze bardziej . Więc skutek wyszedł odwrotny . Moje drzwi do pokoju otworzyły się .
-O Maks , cześć
-Cześć
Serce waliło mi jak oszalałe , a do oczu podeszły łzy , ledwo się powstrzymywałam od płaczu . Na dodatek , jak na złość wypsikał się perfumami , które tak bardzo lubiłam .
-Co tutaj robisz ? -starałam się , żeby mój głos brzmiał przyjaźnie , ale wyszło to jakoś tak histerycznie . Miałam nadzieję , że przyszedł mnie przeprosić , że żałuje za swoje zachowanie i wszystko się ułoży . Kochałam go mimo wszystko . Ale nie chciałam być z kimś kto traktował mnie w ten sposób .
-Przyszedłem oddać Ci Twoje rzeczy – odparł sucho
-Moje ?-po chwili zdałam sobie sprawę , że moje pytanie jest takie żałosne
-Nie , nie Twoje , moje , wiesz ? - kpiąco spojrzał na mnie
-Czemu jesteś dla mnie taki nieprzyjemny ? -wydusiłam
-A jaki mam być ? Ty ze mną zerwałaś
-Coo ? Powiedziałam Ci , że nie chcę Cię widzieć , w nerwach , a Ty , że też nie chcesz mnie widzieć nigdy więcej , nie powiedziałam Ci , że to koniec ..
-Dla mnie to koniec , jasne ?
-Ale ja Ciebie kocham , nie chcę , żeby to był koniec , chciałabym , żebyśmy jakoś wspólnie to naprawili
-Nie ma czego naprawiać
-Jest , ten czas podczas którego byliśmy razem już nic dla Ciebie nie znaczy ?
-Znaczy
-Więc czemu nie możemy zacząć od nowa ?
-Nie skończę znajomości z nią …
-Okej , nie pisz do niej w ten sposób , traktuj ją jako koleżankę , zwykłą koleżankę i nie będę robiła Ci problemów
-No dobrze – Maks niepewnie podszedł do mnie i mnie przytulił . W jego objęciach rozpłakałam się na dobre

[NOWE POSATCIE ^^ ]
*Timmy :


Wystukałem krótką wiadomość do Robby'ego , że za dwadzieścia minut spotykamy się w parku . Miał powiadomić Erniego , ja jakoś nie mogłem się do niego dodzwonić , pewnie jak zwykle miał wyłączony telefon . Ubrałem szybko bluzkę , spodnie , chwyciłem rower i pojechałem .
-Siema , siema , sieeema staaaary ! - Erni bujał się na krawężniku
-Czy mi się wydaje , czy on już jest pijany ? - spojrzałem na Robby'ego kręcącego blanta .
-Stary , a nie widzisz ?
-Jest dopiero jedenasta z rana , a on już pijany ? Robby , proszę Cię … -skrzywiłem się z niesmakiem .
-Nic mu nie będzie -burknął Robby -skręta ? -spojrzał na mnie , szczerząc usta w uśmiechu
-Jasne , daj – westchnąłem i zaciągnąłem się mocno – co dzisiaj motamy ? -spojrzałem na Erniego ledwo żyjącego -raczej , co ja i Ty motamy , on chyba nie będzie w stanie .
-Idziemy na impreze , nie wyobrażam sobie piątku bez imprezy
-Ja sobie wyobrażam ...-nie zdążyłem dokończyć , bo Robby zatkał mi usta
-Ciii , cichutko -wyszeptał – zamknij oczy
-Nie wygłupiaj się – burknąłem
-Zamknij kurwa oczy -cieszył się jak głupi do sera
-No zamknąłem i co dalej ?
-Wyobraź sobie , dziś wieczór , alko , dupeczki , dobra zabawa , więc skończ pierdolić , że sobie nie wyobrażasz
Popatrzyłem na niego z politowaniem
-Haha , jesteś głupi
____________________________________



Troszkę krótko , ale coś nie idzie mi teraz pisanie ;o .
  • awatar Beauty-: mam nadzieje że Will w końcu będzie mógł mówić, wydaje się być taki sympatyczny, a chciałabym żeby pomiędzy Maxem a Jasmine naprawdę się ułożyło a nie tylko tak pozornie, ta obca dziewczyna miesza mu w głowie, nie chce z nią zerwać znajomości ale z Jasmine to bardzo chętnie zerwał i bez chwili namysłu.
  • awatar Gość: Kiedy następny rozdział?
  • awatar Gość: U mnie wszystko w porządku. A co z Janne i Alexem?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Jestem w trakcie pisania nowego rozdziału Prawdopodobnie pojawi się za jakieś 3 godziny , albo wieczorem
 

 
Hejkaaa . Chcialam uprzedzic , ze rozdzial kolejny pojawi sie za pare dni . Niestety teraz mam kiepski humor , samopoczucie i jakos nie idzie mi pisanie . Do zobaczenia !
  • awatar Gość: to kiedy ten rozdział ? :)
  • awatar ♥ eMka ♥: Zapraszam do mnie mega wyprzedaż może wpadnie Ci coś w oko :) P.S ; SUPER BLOG !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
*Vanessa :

Już z daleka zobaczyłam sylwetkę Willa . Przycinał krzaki róży , widać , że zajęcie pochłonęło go do reszty . Uwielbiał zajmować się kwiatami i trzeba przyznać , że jego rodzina miała przed i za domem niesamowity ogród . Wielkie wrażenie robiło na mnie to , że cały przód domu pokryty był bluszczem . Wyglądało to tak tajemniczo i bajecznie . Przy schodach rosły właśnie te róże , którymi teraz zajmował się chłopak , a dom ogrodzony był żywopłotem . Podeszłam bliżej i stuknęłam delikatnie w jego ramię . Will odwrócił się i obdarzył mnie uśmiechem , pokazując mi , żebym usiadła na schodach . Zrobiłam tak jak kazał . Przyglądałam mu się i to mnie bardzo uspokajało .
-Twoja mama jest w domu ? - spytałam . Pokiwał przecząco głową . „Jakie szczęście „- pomyślałam i wyjęłam z kieszeni paczkę papierosów . Wzięłam jednego , odpaliłam i delektowałam się chwilą .
Chłopak wyciągnął telefon i po chwili otrzymałam wiadomość „Fuuuj , nieładnie
-Ajjj , wiem -odpowiedziałam – ale lubię to , szczególnie kiedy się zdenerwuję .
„Znów coś nie tak ?„ -kolejny sms .
-Dokładnie tak . Nawet nie mam ochoty o tym rozmawiać , a wiesz , papieros to taka moja mała odskocznia .
„Wolałbym , żebyś znalazła sobie jakąś inną odskocznie , bo zatruwasz organizm „
-Niby jaką ?
„Być może ja mógłbym być Twoim lekiem na całe zło ? „
Zrobiło mi się gorąco , a serce zaczęło bić szybciej . Nie wiedziałam jak mam zareagować . Uśmiechnęłam się szeroko , wstałam ze schodków , podeszłam do Willa i wtuliłam się w niego .
-Tak naprawdę to mogę spokojnie powiedzieć , że jesteś takim moim lekiem . Przyszłam do Ciebie , bo wiem , że tutaj się uspokoję .
Stanęłam na palcach i pocałowałam go w policzek . Jeszcze nigdy nie widziałam go tak bardzo szczęśliwego .


*Janne :


Otworzyłam zmęczone powieki po tym jak usłyszałam głośny grzmot . Wystraszyłam się , ale nie grzmotu , a tego , że Alex spał obok mnie . Nie spodziewałam się go . Uspokoiłam się , chwyciłam kubek z herbatą , wypiłam parę łyków i odłożyłam go na miejsce . Spojrzałam na zegarek , było kilka minut po drugiej w nocy . Ziewnęłam i zapaliłam nocną lamkę , która dawała przyjemne , mdłe światło .
-Ojejj-wyrwało mi się , kiedy na suficie ujrzałam uroczy napis „KOCHAM CIĘ BARDZIEJ NIŻ WCZORAJ I MNIEJ NIŻ JUTRO „ .
Rzuciłam się na Alexa mimo tego , że spał :
-Kocham Cię , kocham , kocham najbardziej na świecie , kocham , kocham , kocham ! - zaczęłam się drzeć . Zdezorientowany chłopak wyrwał mi się
-Co się dzieje – wychrypiał tym swoim słodkim głosikiem
-Kocham Cię – przytuliłam się do niego .
-Ja Ciebie też , myszko – pocałował mnie w usta za co obdarzyłam go szerokim uśmiechem -która godzina ?
-Po drugiej
-Chodźmy spać – przytulił mnie mocniej . Zgasiłam lampkę , ułożyłam się wygodnie i wsłuchiwałam się w bicice serca Alexa .


*Jasmine :


Czułam się potwornie . Była noc , a ja nie mogłam spać . Leżałam zapłakana . Wciąż biłam się z myślami , czy napisać do niego , czy może zostawić go w spokoju ? Tak bardzo go kochałam . Nie chciałam , żeby to był koniec , a z drugiej zaś strony nie mogłam być dalej z kimś takim . Nie zależało mu na mnie , być może nawet mnie nie kochał , więc bycie z nim na siłe i ciągłę użeranie się nie miało sensu . Westchnęłam smarkając nos w chusteczkę i wycierając z twarzy łzy . Usiadłam do laptopa , Maks był dostępny . Chciałam już coś do niego wyklikać , ale w ostatniej chwili się powstrzymałam . Potrzebowałam się komuś wyskarżyć , więc napisałam do mojego dawnego przyjaciela z którym od pewnego czasu utrzymywałam kontakt . Napisałam mu , co się wydarzyło i że bardzo bym chciała , żeby był przy mnie , tylko tak , aby posiedzieć w milczeniu . Niczego nie pragnęłam bardziej od tego . Chciałam mieć jakąś osobę blisko siebie , kogoś kto dałby mi wsparcie . Ogarnęło mnie ogromne zmęczenie , więc wyłączyłam laptopa i ułożyłam się w łóżku . Na dworze szalała burza , a krople deszczu uderzały o parapet , śpiewając kołysankę . Zasnęłam nawet nie wiem kiedy .


*Vanessa :


-Zgłodniałam – odezwałam się w trakcie naszej gry w szachy . Will wstał , wziął mnie za ręke i poszliśmy do kuchni .
„Tosty ? Mam niesamowity przepis , wyciagasz cztery kromki chleba tostowego , później patrzysz na mnie „
-I co , to wszyzstko ? -Odezwałam się , ale zrobiłam tak jak kazał , wyjęłam cztry kromki chleba tostowego i popatrzyłam na Willa . Nie wiedziałam o co chodzi , ale roześmiałam się .
„Skoro się śmiejesz to dobrze , znaczy , że te tosty będą pyszne, bo dodałaś do nich radości No to teraz posmaruj dwie kromki masłem , ułuż na tym szynkę i zamknij oczy „
Wykonałam wszystko , a kiedy zamknęłam oczy , chłopak podszedł i pocałował mnie pierwszy raz w usta . Byłam najszczęśliwszą osobą na świecie . Nie podejrzewałam , że takie robienie tostów kiedykolwiek sprawi mi tyle radochy co teraz .
„Skoro już dodaliśmy miłości , to możesz ułożyć ser i wsadzić do tostera , a ja przygotuję coś do picia „ . Uwielbiałam go coraz bardziej . Czasem żałowałam , że nie możemy porozmawiać . Chciałabym usłyszeć jego głos . Tak często mnie to dręczyło .
Kiedy zjedliśmy tosty ułożyliśmy się oboje na łóżku .
-Wiesz co ? A może nauczyłbyś mnie języka migowego ?
Will chwycił telefon i wyklikał „ To trochę skomplikowane , ale możemy spróbować „
-Jesteś jakiś dziwny , nie masz humoru ? - On faktycznie był dziwny . Jakoś tak posmutniał . Był zamyślony . Nawet nie zareagował .
-Will , odpisz mi , proszę Cię .
„Denerwuje mnie to , że nie mogę rozmawiać . Tak bardzo chciałbym Ci opowiedzieć mój dzień , prawić Ci komplementy , tak bardzo chciałbym Ci powiedzieć , że coś do Ciebie czuję , a jak idiota muszę pisać . Za każdym razem muszę wyciągać telefon . Boję się , że się tym zrazisz . I wiesz co mnie boli ? Że kiedy masz problem nie możesz do mnie zadzwonić , bo co z tego , że odbiorę , jak w słuchawce usłyszysz cisze ? … Nie będę Ci mógł dać wszystkiego co chciałbym . „
Zrobiło mi się niesamowicie przykro . Po części miał rację , ale to nie była jego wina .
-Oszalałeś – podniosłam głos – jesteś dla mnie ważny . To się dla mnie nie liczy , że nie mówisz . Za to masz dobre serce , niesamowitą osobowość , proszę nie przejmuj się tym .
Chłopak odwrócił się , wydaje mi się , że chciał ukryć łzy . Nie chciałam go bardziej męczyć . Usłyszałam pierwsze grzmoty .
-Idzie burza , lecę do domu , do jutra o ile będziesz miał ochotę się ze mną widzieć – już miałam wychodzić , ale zauważyłam , że Will wstaje , pewnie po to , żeby mnie odprowadzić -Will , nie odprowadzaj mnie dziś . Chcę zostać sama ze swoimi myślami . Nie gniewaj się na mnie – przytuliłam się do niego i wyszłam . W zasadzie to biegłam do domu , bo teraz złapał mnie deszcz . Byłam w złym nastroju . Pewnie dziś znów jak co wieczór wybuchnie wojna . Zdziwiłam się , drzwi od domu były otwarte co było rzadkością . Niewiele myślać weszłam do domu , ale było cicho . Mama pewnie spała , a tato robił albo to co mama , albo wyszedł pić . Miałam cichą nadzieję , że jednak spał pijany w swoim pokoju . Żeby nikogo nie zbudzić poszłam do kuchni , wsypałam do mojego ulubionego kubka kakao i czekałam , aż zagotuje się mleko . Przez ten czas jak gotowało się mleko zdążyłam zabić dwa komary . Nienawidziłam tych stworzeń . Lato było o tyle męczące , że właśnie były te nieszczęsne małe latające wampiry . Po paru minutach zalałam kakao i wdrapałam się po schodach , jak zwykle po drodze wylewając trochę zawartości kubka . Oglądnęłam się za siebie . Na schodach widniało parę dużych i małych plamek . Nie chciało mi się tego sprzątać teraz , postanowiłam sobie , że zrobię to jak wypiję kakao . Otworzyłam drzwi od pokoju , zapaliłam światło i zmarłam . Serce waliło mi jak oszalałe , kubek z rąk wypadł nawet nie wiem kiedy , rozbijając się pod moimi nogami na drobny mak . Gorąca ciecz parzyła w nogi , ale mnie to nie ruszało . Zobaczyłam wiszącą sylwetkę mojego ojca . Powiesił się . On się powiesił . Od teraz wszystko wykonywałam mechanicznie . Z oczu płynęły mi łzy , więc ledwo co widziałam , zatrzasnęłam drzwi , żeby więcej na to nie patrzeć , zbiegłam na dół i od razu na stoliku u wyjścia dostrzegłam dwie koperty . Jedną adresowaną do mnie , a jedną do matki . Rozpoznałam pismo ojca . Wzięłam moją i podbiegłam pod drzwi mamy , otworzyłam je , zapaliłam światło i kolejny raz wpadłam w szał . Matka pieprzyła się w łóżku z jakimś facetem . Serce mnie tak bolało , nie byłam w stanie powiedzieć nic prócz :
-Ojciec się powiesił .
Po tym wyleciałam z domu , biegłam ile sił w nogach do Willa . Stałam , pukałam z drzwi , ale chyba spał . W końcu jak mi otworzył rzuciłam mu się w ramiona zapłakana .
_________________________________________________
Jeżeli są jakieś błędy , to przepraszam , ale jest już późno i jestem zmęczona strasznie . Dobranoc
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

*Jasmine :
Siedziałam na łóżku gmerając łyżką w opakowaniu z waniliowymi lodami . Byłam najedzona , a mimo tego wpychałam w siebie kolejne porcje tego cudownego żarcia . Popatrzyłam na telefon , ale nie było żadnej wiadomości , ani połączenia , więc odłożyłam go na miejsce . Powtarzałam tą czynność dziś już tysiące razy , a za każdym razem myślałam o tym jaka jestem głupia , bo przecież jakbym dostała wiadomość , czy ktoś by dzwonił , to bym to usłyszała . Ale ten ktoś nie dzwonił , ani nie pisał do mnie już od wczorajszego południa . Westchnęłam cicho i odpaliłam laptopa . Nie było sensu wychodzić na miasto , było tak gorąco , że człowiek nawet w domu się rozpływał , a co dopiero w słońcu . Przeglądałam moje zdjęcia i Maksa , a kiedy to mi się znudziło to z ciekawości zalogowałam się na jego konto . Od razu tego pożałowałam . Pisał z tą swoją cudowną koleżanką dziś z rana . Cholera , nie mógł się do mnie odezwać ? Mimo tego , że dzwonię , piszę …Wściekła przeszłam do czytania i się we mnie zagotowało od tych jej idiotycznych tekstów typu „skarbie , kochanie , stęskniłam się „ A on nie był lepszy . Trzasnęłam w klawiature . Zastanawiałam się nerwowo co mam zrobić . Napisać do niej ? A może porozmawiać z nim ? Ale z nim już się nie dało rozmawiać na te tematy . Więc wybrałam opcję pierwszą , nie wiedziałam jak się za to zabrać . Otworzyłam okienko rozmowy i główkowałam , jakby tu zaczać . Wyklikałam więc :

„Cześć , nie wiem czy wiesz , ale jestem dziewczyną Maksa z którym ostatnio często piszesz . Wszystko byłoby okej i nie pisałabym do Ciebie , ale dziś zobaczyłam waszą rozmowę , która mnie zdenerwowała . Te wszystkie podteksty , czułe słówka nie są na miejscu zważając na to , że ma mnie . Mam nadzieję , że zaprzestaniesz tego , miłego dnia

Nieee , chyba nie . Nie chciałam być chamska , a z drugiej strony miałam ochotę napisać jej coś bardzo ostrego . A może ona jest miła i zrozumie ? Lepsze to niż od razu wychodzenie z pretensjami . Kliknęłam przycisk „wyślij „



*Alex :
Siedziałem na łóżku , a Janne przecierała mi krew mokrą ściereczką .
-Płakałaś – odparłem po chwili , żeby przerwać tą nieprzyjemną ciszę . Nie odpowiedziała mi . Patrzyła nieruchomym wzrokiem na moją twarz , udając , że jest pochłonięta nowym zajęciem
-Wiem , że źle zrobiłem , przepraszam Cię -odtrąciłem delikatnie jej dłoń i przytuliłem ją mocno do siebie . Janne rozpłakała się na dobre . Wiem , że nie przez to co się stało przy pizzy , tylko przez tą sytuację z tymi pacanami . Była wystraszona , pierwszy raz ją coś takiego spotkało . Odsunąłem kołdrę , ułożyłem dziewczynę w łóżku i poszedłem po herbatę . Kiedy wróciłem , ona już zasypiała . Położyłem się więc obok i przytuliłem ją mocno .
-Przepraszam
-Już dobrze – odwróciła się i pocałowała mnie w policzek .
Po około dziesięciu minutach wsuchiwałem się w jej miarowy oddech . Przyglądałem się wachlarzowi jej ciemnych rzęs , delikatnemu noskowi i bladych ustach . Dwie drobniutkie dłonie trzymała przy moich ramionach .Dopiero teraz zdałem sobie sprawę z tego jaka jest dla mnie ważna i jak strasznie ją kocham . Zdałem sobie sprawę z tego ile bym dla niej zrobił i poświęcił . Miałem ogromne szczęście , że trafiłem wtedy pierwszego września na nią . Opuściłem łózko , tak , żeby nie obudzić jej i pobiegłem do domu . Przeszukałem cały pokój , potrzebowałem dużego brystolu , ale nie znalazłem nic co przypominałoby brystol . Zbiegłem na dół i wpadłem do pokoju mamy :
-Potrzebuję kasy !
-Chwila – odparła mama – nawet się nie przywitałeś
-Dzień dobry mamusiu – ucałowałem ją w głowę – potrzebuję kasy ! -mama zaśmiała się
-To może mi najpierw wytłumaczysz na co ?
-Brystol -wychrypiałem
-Kochanie , jest już późno i nie kupisz nigdzie brystolu
Mina mi zrzędła . No tak , nie pomyślałem .
-Ojejj , później Ci wszystko wyjaśnie , lecę po markera .
Pobiegłem znów do swojego pokoju , wyjąłem marker i przybiegłem do domu Janne .
Ustawiłem krzesło tak , żeby dosięgać do sufitu i najstaranniej jak postrafiłem napisałem
„DZIŚ KOCHAM CIĘ BARDZIEJ NIŻ WCZORAJ I MNIEJ NIŻ JUTRO „

*Vanessa :
-Obiad !- darła się mama .
-Już idę , zresztą nie jestem głodna – wychrypiałam .
-Nie marudź .
I tym oto sposobem znalazłam się przy stole . Mmm naleśniki z truskawkami , idealnie . Uśmiechnęłam się do siebie i nałożyłam sobie trzy .
-A gdzie tato ? - zapytałam . Mimo tego , że rodzice się kłócili , to obiady staraliśmy się jeść razem
-Myślisz , że wiem ? Wyszedł wczoraj po północy i do teraz go nie ma .
-Co ? - podniosłam głos – nie ma go do tej pory , a Ty nawet nie raczyłaś zadzwonić do niego ?
-Nie będę do niego wydzwaniała , to jest dorosły facet , niech sobie robi co chce
-Kurwa – burknęłam , ostatnio przestałam się czaić i mówiłam to co mi ślina na język przyniesie . Rodzice byli tak zajęci wojowaniem między sobą , że przestali zwracać mi uwagę . Nawet jakbym przyszła nachlana i zarzygana , to by pewnie nic nie zrobili – czy nie mogłas mi powiedzieć o tym ? Myślałam , że jest w pracy ! Zadzwoniłabym do niego ! On nigdy nie znika na tak długo .
-Wyrzucili go dwa dni temu z pracy – matka patrzyła na mnie spokojnie z lekkim uśmiechem ironii , a ja myślałam , że się zaraz na nią rzucę i jej wydrapię ten jej zasrany uśmieszek
-I o tym też mi nic nie wiadomo . Zajebiście , to może masz mi coś jeszcze do powiedzenia ?
-Nie mam ochoty z Tobą rozmawiać – burknęła . Czułam , że zaraz wybuchnę , już chciałam rozpocząć kolejną kłótnię , kiedy do domu wszedł ojciec . Był tak pijany , że po salonie toczył się slalomem . Waliło od niego wódą , fajkami , typowym menelem spod sklepu całodobowego .
Jak zahipnotyzowana patrzyłam na matkę , która w przypływie furii zaczęła okładać ojca rękoma . Nie chciałam dłużej patrzeć na ich sprzeczki . Miałam dosyć wszystkiego . Nie raz wbiegałam między nich jak się szarpali i obrywało mi się przez przypadek w twarz .
Standardowo poszłam się przejść , ale już nie na ławkę , a prosto do domu Williama . Jeżeli gdziekolwiek miałam się uspokoić to właśnie tam .

*Jasmine :
Po piętnastu minutach otrzymałam odpowiedź , że to są tylko żarty i zachowuję się jak jakaś nienormalna zazdrośnica . Odpisałam , że nie interesuje mnie czy to są żarty i że nie życzę sobie czegoś takiego . Dziewczyna zaczęła mnie wyzywać . Nie mogłam tego pojąć jak on może zadawać się z kimś takim . Zdenerwowana , nie mając ochoty na dalszą konwersację odpisałam nieprzyjemnie i wyłączyłam laptopa . Wpatrywałam się w ścianę , jakbym szukała tam odpowiedzi . Po jakimś czasie zaczął mnie drażnić fioletowy kolor ścian . Wyszłam z domu . Pech chciał , że natknęłam się na Maksa
-Uuuu a Ty gdzie się wybierasz ?
-Do Ciebie – warknał – co to ma znaczyć ?
-Że co ? - jęknęłam zbita z tropu
-Jak to co ? Dzwoniła do mnie ...-nie zdążył dokończyć , bo mu przerwałam :
-Nie odzywasz się do mnie od wczoraj , wchodzę na Twoje konto , a Ty piszesz ze swoją przyjaciółko i to do tego tak czule . Ciebie pogieło , nie ja tu zawiniłam , a Ty !
-Jesteś nienormalna , nie pozwolę Ci , żebyś tak traktowała moją znajomą
-Proszę ? … -jeszcze nigdy nie czułam takiej niemocy – to ona może mnie wyzywać i mnie nie bronisz ? Nie chcę Cię widzieć na oczy – po policzkach spłynęły mi pierwsze łzy
-I czego Ty ryczysz ?
-Daj mi spokój , nie chcę Cię widzieć
-Ja Ciebie też nie chcę widzieć , nigdy więcej – odwrócił się i odszedł .

_____________________________________________




  • awatar ѕιємαηє¢zкσ: @gość: tak , bede sie starala , mam wakacje , mase wolnego wiec rozdzialy pojawiac sie beda o wiele czesciej ;) no i przewiduje ,ze jutro dodam kolejny :D
  • awatar Gość: Znow bedziesz pisac tak jak wczesniej - czesciej ? *u*
  • awatar ѕιємαηє¢zкσ: @Beauty-: fakt faktem , Maks okazal sie dupkiem , teraz bede wiecej o nich pisala :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Już dziś pojawi się nowy rozdział
 

 
*Janne :
-Chodź , pójdziemy na lody kręcone -odezwał się Alex , łapiąc mnie za rękę .
-Hmmm nie wiem czy mam ochotę na lody
-Masz , tylko jeszcze o tym nie wiesz -mrugnął do mnie okiem
-Zjadłabym raczej jakąś pitę , albo knysze
-No dobra , więc ja kupię sobie loda , a później pójdziemy do baru i kupię Ci to co chcesz , pasuje ?
-No niech Ci będzie - uśmiechnęłam się szeroko .
Kolejka pod kasą była mała , to dobrze , bo czarne chmury na niebie nie wróżyły niczego dobrego .
-Można prosić z posypką ?-Alex wyszczerzył swoje równiutkie zęby w uroczy uśmiech do sprzedawcy . Ten trochę zdziwiony chwycił coś na kształt solniczki i biała masa zaczęła pokrywać się kolorowymi kuleczkami .
-Dzieciak - bąknęłam śmiejąc się z niego .
Szybkim krokiem zwróciliśmy się na rynek do malutkiego baru , kiedy po drodze zaczęło grzmieć .
Po samym wejściem poczułam na ramionach zimne krople deszczu .
-To chyba sobie przeczekamy ten deszcz w środku - odparłam . Spojrzałam na "Menu" i kolejno wertowałam strony , mając ochotę tak naprawdę na wszystko .
-Nie wiem co chcę - burknęłam w końcu z rezygnacją .
-Tutaj pachnie tak ładnie , że sam bym coś jeszcze zjadł
-Grubas- skwitowałam
-Ciiii-jęknął -wiem co zjemy ! Na pewno Ci posmakuje- to mówiąc , energicznie odskoczył od stolika i podszedł to kasy .
Cały Alex .

*Vanessa :
Tamtego dnia Will zabrał mnie do domu . Położył mnie do swojego łóżka , a sam ułożył się na podłodze . Mówiłam mu , aby nie zaprzątał sobie tym głowy , ale napisał na kartce , żebym nie marudziła . Było dosyć późno i wszyscy spali . Problem wynikł dopiero z rana . Przebudziłam się wcześnie i rozmyślałam , kiedy do pokoju weszła , jak się później okazało , jego mama , która codziennie z rana przynosiła mu ciepłą herbatę . Początkowo mnie nie zauważyła , nie wiedziałam co zrobić więc cichutko burknęłam
-Dzień dobry
Słysząc mój głos poderwała się przez co upuściła trzymany kubek . Wrzątek rozlał się po podłodze , a kubek rozbił w drobny mak tuż przy ręce chłopaka . Will zerwał się , chwycił leżącą na stoliku chusteczkę i przyłożył do ręki . Dopiero teraz zauważyłam , że krwawi . Jego mama najpierw spiorunowała mnie wzrokiem , po czym wyszła z pokoju i wróciła z apteczką . Wciąż się nie odzywała , a mnie to milczenie dręczyło jak nigdy dotąd .
-Przepraszam - zebrałam się na odwagę . Ona nadal milczała , pomyślałam więc , że może ona też nie może mówić jak jej syn ?
-Przepraszasz mnie , czy Willa ?-odezwała się w końcu spokojnym tonem
-Panią
-Za co ? - w jej głosie nie było słychać ani grama złości
-Za kłopoty . Mówiłam wczoraj pańskiemu synowi , że to kiepski pomysł , aby zabierał mnie do siebie
-Uparciuch z niego - w końcu spojrzała na mnie i obdarzyła mnie uśmiechem - nic nie szkodzi
William zaczął gestykulować rękoma , zrozumiałam , że rozmawia na język migowy . Właśnie ... przecież ja też mogłam się tego nauczyć . Czemu wcześniej o tym nie pomyślałam ?

*Janne :
Do stołu podano ogromną pizzę .
-Zwariowałeś ?-bąknęłam , chyba zbyt głośno . Na szczęście lokal był pusty . Deszcz niespokojnie bił o szyby , drzewa uginały się pod wiatrem , a co chwile dało się słyszeć mocne grzmoty . To wszystko potęgowała nastrojowa muzyka .
-Czemu ? -spytał , patrząc mi głęboko w oczy . Byłam szczęśliwa , że właśnie znajduję się w tym miejscu , razem z nim i że jest taka , a nie inna pogoda .
-Ta pizza jest potężna , jak ją zjemy ?
-Trochę więcej kalorii Ci nie zaszkodzi -nachylił się nade mną i pocałował mnie w czoło . Chwyciłam nóż i wykroiłam sobie średni kawałek . Przyjrzałam mu się uważnie
-Mmmm , pycha !- pizza z owocami morza , jejjjjj -wiesz co dobre . Jedliśmy przez chwilę w milczeniu , każde z nas pogrążone myślami , kiedy nirwanę przerwał stuk otwieranych , a zaraz zamykanych drzwi . Odwróciłam się i zobaczyłam przemoczoną dziewczynę. Jej długie , czarne włosy zlepiły się w kosmyki tworząc przy tym uroczy nieład na głowie . Miała na sobie białą bluzkę , kwiecistą spódniczkę i białe trampki , plus szary sweterek . Tak właściwie trampki już nie były białe , a uwalone błotem . Uśmiechnęła się i pewnym krokiem podeszła do naszego stolika .Alex wstał .
-Cześć ! Kogo ja tu widzę !- Dziewczyna rzuciła mu się w ramiona
-Co Ty tu robisz ?-Spytał
-Pokłóciłam się z mama i przyjechałam do ojca
-Ojej , zdarza się , to nie powód , aby zaraz uciekać - uśmiechnął się i odsunął jej krzesło na które siadła . On również usiadł . Teraz to było tak , że siedzieli obok siebie , a ja na przeciwko nich.
-Poznajcie się -Alex wskazał ręką na mnie - to jest moja dziewczyna Janne , Janne - teraz wskazał palcem na naszą nową towarzyszkę - to jest moja był... -zaciął się , zamilkł , po czym dodał - moja znajoma Karina .
-Fajnie poznać -popatrzyła się na mnie , zmierzyła wzrokiem , jakby chciała skalkulować czy jestem dobrym materiałem na drugą połówkę Alexa i wróciła do zalewania pytaniami byłego chłopaka . Rozmawiali nie mogąc przestać , tematy płynęły jak rzeka i cicho nie było chociażby przez sekundę . Zirytowało mnie to mimo tego , że Alex próbował wciągnąć mnie w dyskusje . Spojrzałam na zegarek , była 21.15 . Pogrzebałam chwilę w drugim kawałku pizzy , rozwaliłam parę krewetek , zjadłam kilka małż i stwierdziłam , że dalsze siedzenie tutaj nie ma sensu . Skoro chcą sobie porozmawiać , to niech sobie rozmawiają , mnie ta gawęda znudziła .
-Cała dygoczesz , dam Ci bluzę , nie będziesz wracała przemoczona do domu - usłyszałam . Tak , jak zwykle był miły dla wszystkich . Zdenerwowało mnie to strasznie . Jakoś nie zauważył , że mam krótkie spodenki , bluzeczkę na ramiączkach i też będę tak wracała do domu . Wstałam od stolika i zabrałam swoją torebkę .
-Bawcie się dobrze - odezwałam się , odwróciłam i już miałam iść w kierunku drzwi . Alex mocno chwycił mnie za nadgarstek
-Ała - wyjąkałam
-Przepraszam -mówiąc to pociągnął mnie na bok , tak , aby Karina nie słyszała naszej rozmowy - dlaczego idziesz ?
-Jakbyś się mną interesował to bym może została -wyznałam szczerze - nie gniewaj się , ale jest mi przykro . Mieliśmy spędzić mile ten wieczór , a poświęcasz jej tyle czasu .
-Zrozum tak dawno jej nie widziałem
-Okej , rozumiem , ale jesteś ze mną ,więc ja też powinnam być ważna , powinieneś zrobić tak ,abym nie czuła się odrzucona
-Nie przesadzaj - skrzywił się
-Nie obchodzi Cię to , że ja też będę wracała w deszcz , ubrana cienko ? -dopiero teraz jego wzrok przeszedł mnie od czubka głowy , po stopy .
-Nie pomyślałem
-To naucz się myśleć
-Nie rób scen !-Chłopak pierwszy raz podniósł do mnie głos - to może mam teraz podejść do niej i zabrać jej bluzę ? Tak ? Tego chcesz ?
Barmanki razem z jego byłą popatrzyły na nas dziwnie . Nie wytrzymałam , odwróciłam się i wyszłam . Szłam szybkim truchtem , drżałam , ale nie z zimna , a z nerwów . Byłam bliska płaczu , chociaż tak naprawdę nic aż tak złego się nie wydarzyło . Z zamyślenia wyrwał mnie mocny klaps w pupę . Odwróciłam się g***townie . Obok mnie stało dwóch mężczyzn , obaj starsi ode mnie może o pięć , sześć lat .
Blondyn zarechotał , widząc moje zdziwienie malujące się na twarzy .
-Co się patrzysz , dawaj torebkę - odezwał się szatyn . Niewiele myśląc zaczęłam biec , ale to nic nie dało , blondyn mnie dogonił , chwycił rękę i zaczął szarpać torebkę . Broniłam się , trzymałam mocno w końcu poczułam uderzenie w twarz . Było tak silne , że osunęłam się na ziemię .
-Wiej ! -krzyknął któryś z nich . Oszołomiona otworzyłam oczy , widziałam w oddali zarys nie dwóch , a trzech sylwetek . Sama nie wiedziałam już ilu ich było . Nie wytrzymałam , rozpłakałam się . Siedziałam tak chwile zastanawiając się czy to przypadkiem dziś nie jest piątek trzynastego .
Wstałam i wolnym krokiem ruszyłam do domu . Mój portfel i komórka przepadły , chyba na dobre . Dochodząc do domu , stwierdziłam , że kluczy też nie mam . To ładnie . Zapukałam , nikt nie otwierał . Zdenerwowana poszłam na tyły domu . Przeważnie drzwi od balkonu zostawiałam uchylone , być może teraz dopisze mi szczęście . Zaczęłam wspinać się po rurze , chwyciłam się barierki , wskoczyłam na betonowy stopień , przeskoczyłam i wylądowałam na balkonie . Jakie szczęście , balkon był uchylony . Popchnęłam delikatnie drzwi i zamknęłam je za sobą . Przebrałam się w dres , mokre ciuchy wrzuciłam do prania i zeszłam na jadalni . Do lodówki przyczepiona była karteczka "Jedziemy do babci , jeżeli Lill będzie chciała zostaniemy do rana , więc nie martw się , że nas nie ma . Zrobiłam dobre ciasto , zostawiłam Ci w lodówce Kocham Cię , mama " . Nie miałam ochoty na żadne ciasto . Rozłożyłam się na kanapie , starając się sobie przypomnieć czy kiedykolwiek od kiedy tu mieszkam ktoś pokazywał mi gdzie stacjonuje policja . Musiałam przecież zgłosić kradzież , nic mi jednak nie przychodziło do głowy . Chciałam już wybrać numer Jasmine i się jej spytać , kiedy w pokoju rozległ się głośny stu do drzwi . Podeszłam cichutko i spojrzałam przez oczko w drzwiach . Alex . Nie chciałam go tutaj teraz .
-Otwieraj , Janne , wiem , że tam jesteś .
Puściłam tą uwagę mimo uszu .
-Otwieraj .
Chłopak pukał coraz głośniej , wręcz dobijał się . Zdenerwowana tym pechowym dniem otworzyłam .
-Czego Ty chcesz ?- Wyciągnął rękę w moją stronę z kradzioną torbą . Musiał się bić , bo z nosa kapała mu krew . Odsunęłam się , dając mu tym samym znak , żeby wszedł .
________________________________________________
W końcu rozdział
Przez ten tydzień nie będzie mnie , bo wyjeżdżam , a przez kolejny będę pisała ostatnie sprawdziany , tak by szkolne sprawy dopiąć na ostatni guzik
Postaram się napisać coś wkrótce , pozdrawiam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
*Vanessa :
-Yhhh-warknęłam pod nosem . Czemu moje szczęście nigdy nie potrafiło trwać długo? Od pewnego czasu było tak , że kiedy czymś się cieszyłam , to rodzice musieli to zniszczyć .Byłam na nich więcej niż wściekła . Noc była dosyć chłodna , a ja wyszłam w koszulce na ramiączkach i dresie . Potarłam zimne ramiona czując gęsią skórkę . Usiadłam na ławeczce na której spędzałam ostatnio często dni . Wyciągnęłam z kieszeni papierosa , odpaliłam i zaciągnęłam się dymem czując przyjemne ukucie gdzieś w gardle . Położyłam się na ławce powtarzając tą czynność wypatrując gwiazd i zastanawiając się czemu tak właściwie moi rodzice nie mogą się pogodzić . Rozmyślenia przerwał mi dźwięk komórki . Odczytałam wiadomość od Williama "Jestem strasznie zmęczony , idę spać . Dobranoc i do jutra " .
Szybko odpisałam "Dobranoc ? Na pewno nie . To będzie jedna z gorszych nocy , którą spędzę na ławce . Rodzice znów się pożarli " .
-Cholera -zaklęłam . Nie wiedziałam czy wiadomość doszła , czy nie , bo telefon mi padł .
Nawet nie wiem kiedy zaczęłam przysypiać . Fakt , ławka była niewygodna , było mi lodowato . Może to ze zmęczenia i stresu .

*Janne :
-Ooo , jeszcze ten kubek z szafki zabiorę i to już chyba wszytko - Od samego rana trwało szykowanie mnie do domu . Nie mogłam sobie poradzić z Alexem . Po całej sali walały się moje rzeczy , a chłopak jak na złość gilgotał mnie , przewracał na łóżko . Popsuliśmy nawet poduszkę , podczas tego jak się biliśmy . Upchałam ją dobrze , mając nadzieję , że pielęgniarka się nie skapnie przed moim opuszczeniem tego ponurego miejsca .
-A masz !- wydarł się Alex ciskając we mnie poduszką z drugiego łóżka
-Alex , przestań , bo zepsujemy kolejną .
Uderzył mnie w brzuch . Upadłam i udawałam , że nie mogę złapać powietrza .
-Janne ! Janne ! -Alex upadł obok mnie , a ja musiałam się nieźle wysilić , żeby nie wybuchnąć głośnym śmiechem -Boże , Janne , oddychaj ! RATUNKU !
-Ahahahahhahaha - już nie mogłam wytrzymać .
-Ty ! Ty ! Jak Ty mogłaś ? Chwycił mnie za nogę i zaczął ciągnąć przez salę . Drzwi się gwałtownie otworzyły , a w nich stanęła wystraszona pielęgniarka . Widząc nas w takim stanie momentalnie przybrała surową minę :
-Co wy tu wyprawiacie ?
-My...-jęknęłam
-Powinniście ja zamknąć w psychiatryku - Alex miał chyba do mnie uraz
-Pożałujesz za ten psychiatryk
-Proszę natychmiast posprzątać ten bałagan -mówiąc to podeszła do mojego łóżka i chwyciła za poduszkę -i odkupić to co zniszczyliście , albo oddać pieniądze .
Zrobiło mi się głupio , a Alex patrząc na mnie zwijał się ze śmiechu .
-Chce pani pieniędzy ? Dobra . Zaraz je przyniesiemy.
Kiedy nieprzyjemna kobieta wyszła , Alex burknął
-Zaraz wrócę - z ogromnym uśmiechem . Wiedziałam , że coś kombinuje . Nie było go dobrych dziesięć minut . Przynajmniej miałam czas na spokojne dokończenie porządków .
-Hahaha , popatrz -wyciągnął zza pleców worek z całą masą jednogroszówek .
-Chyba Cię porąbało -nie mogłam uwierzyć , że jest zdolny do takich rzeczy .
-Nie. Czemu ? Grosz do grosza , a będzie kokosza .
Wyszedł . Chwyciłam walizkę , aby się przygotować i wyjść przed nim . Co za wstyd . Szłam po korytarzu szybko , już miałam chwytać klamkę od drzwi kiedy rozległ się donośny głos piguły :
-Ty gówniarzu !
Odwróciłam się niepewnie . Alex biegł jak durnowaty , a za nim pielęgniarka w białym kitlu . Wyglądało to tak komicznie .
-Ahahahahah Janne , uciekaj !
Humor mi się udzielił . Zaczęłam biec ile sił w nogach .

*Vanessa :
Ktoś złapał mnie za ramię . Otworzyłam oczy .
-William ! -zawołałam radośnie . Chłopak ściągnął swoją bluzę i podał ją mi . Bez protestów nałożyłam na siebie szerokie , szare ubranie , które tak ładnie pachniało .
-Ooo , niesamowicie pachnie - chłopak tylko się uśmiechnął serdecznie . Wyciągnął telefon , wystukał coś i podał mi "Chodź , nie będziesz tu marznąć " .
-Gdzie chcesz iść ? -było mi głupio , że zawracam mu głowę . Will chwycił mnie za rękę i pociągnął dając znak , żebym podążała za nim i nie marudziła . Zrobiłam tak . Szkoda tylko , że zabrał dłoń . Była taka ciepła , delikatna , ale męska i zbudowana . Szliśmy dłuższą drogę . Troszeczkę przeszkadzało mi to , że milczeliśmy . Zaczęłam więc sama rozmowę
-Nie rozumiem . Znów się kłócili . Mama chce rozwodu . Ale tato nic nie zrobił . Jest taka uparta . Tak bardzo prosił ją , żeby to przemyślała , a ona stwierdziła , że niestety , ale decyzje już podjęła . Jestem bezsilna .
Will podszedł i przytulił mnie mocno .
_______________________________________________
Eh , krótko , krótko .
  • awatar Beauty-: rozśmieszył mnie pomysł Alexa z tymi groszówkami gdy tak biegł a pielęgniarka go goniła, komiczna scena :P
  • awatar sylwankaa.: uwielbiam <333
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
*Alex:
-Janne - wyszeptałem wchodząc do nieprzyjemnej , śmierdzącej szpitalem sali . Dziewczyna spała . Była po operacji . Jej klatka unosiła się delikatnie to w dół , to w górę . Odetchnąłem z ulgą , w końcu miałem ją przy sobie . Złapałem za jej zimną dłoń i próbowałem ją troszkę rozgrzać .
Nie dało się , nadal była lodowata .
-Wstawaj już śpiochu -próbowałem ją budzić , ale nic z tego . Była taka blada , krucha , wycieńczona . No nic , wstałem z krzesełka i skierowałem się do drzwi , byłem strasznie głodny , musiałem opuścić dziewczynę na chwilę i pobiec do sklepiku . Zamarłem . Usłyszałem dźwięk , którego się nie spodziewałem , odwróciłem głowę , nieee , to nie może być prawda . Podbiegłem do dziewczyny , złapałem ją mocno za barki i zacząłem silnie potrząsać
-Janne , błagam , nie rób mi tego , Janne !-Krzyczałem na całe gardło czując jak z oczu płyną mi ciepłe łzy -Janne , obudź się , proszę !
Do sali wpadli lekarze , jeden z nich zaczął odciągać mnie od ciała dziewczyny .
-Ogarnij się !-usłyszałem głos Janne
-Co ? Co się dzieje ?
-Hahaha -dziewczyna zaśmiała się słabo -coś Ci się przyśniło , bo krzyczałeś przez sen
Jakie szczęście , że się obudziłem . Przytuliłem ją do siebie mocno , czując nieprzyjemny dreszcz pozostały po idiotycznym koszmarze .
-Jak się ciesze , że jesteś , że mogę być tu z Tobą

*Vanessa :
Leżałam w domu i pierwszy raz od dawna czułam radość , a nie rozpierający mnie żal i smutek .
"Tak sobie pomyślałem ,że może będziesz miała jutro ochotę na spacer ? " W końcu znalazłam kogoś z kim mogę normalnie porozmawiać .
"Jasne , że będę miała ochotę , bynajmniej dziś udało Ci się oderwać mnie od męczącej rzeczywistości " .
Minęła chwila od wysłania wiadomości , jak w domu rozległ się trzask drzwi . Wybiegłam z pokoju .
-Wnoszę o rozwód - mama powiedziała ze spokojem
-Proszę Cię , możemy to jeszcze naprawić
-Nic nie możemy naprawić , nie cofnę zdania , to już postanowione
-Przestań !- tato podniósł głos - tyle Ci dałem miłości , pomogłem Ci w życiu , a Ty mi się teraz tak odwdzięczasz ?
Nie poznawałam taty . Drżałam coraz bardziej , ścierając skrawkiem bluzki łzy .
-Tak postanowiłam i koniec -mama chciała wyminąć tatę , ale on zagrodził jej drogę , zaczęli się szarpać . Nie mogłam już dłużej na to patrzeć
-Przestańcie ! -wydarłam się , zalewając się łzami-jesteście nienormalni ! Widzicie co robicie ? Widzicie w tym wszystkim jedynie siebie , nie zwróciliście uwagi na to jak ja cierpię przez was i jaką krzywdę mi robicie -zeszłam na dół zwracając się do mamy -po co ten rozwód ? -cisza . Nie odpowiedziała mi -po co ten rozwód ?-wydarłam się . Zachowywałam się jak nienormalna , ale nie potrafiłam powstrzymać emocji
-Jeszcze Ty mnie będziesz denerwowała ? Taką podjęłam decyzję -burknęła mama - marsz do swojeg pokoju !
-Niee drzyj się do niej ! -tato stanął po mojej stronie . Zmęczona tym wszystkim narzuciłam na siebie płaszcz :
-Wychodzę i nie mam zamiaru wracać -trzasnęłam drzwiami tak mocno jak tylko potrafiłam
_____________________________________________
Mega krótko , trochę nudne . Nie pisałam dłuuugo . Przepraszam . Ale jestem chora , mam zastrzyki i teraz pojawią się nowe rozdziały . Kolejny być może już dziś wieczorem
  • awatar sylwankaa.: cudoo ♥ fajnie że z Janne wszystko w porządku ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Przepraszam ,ze tak zaniedbalam to opowiadanie . Strasznie . Tak wlasciwie to jestem wkurzona na sama siebie ,ze tak dawno nie pisalam . Teraz na weekend dodam nowe
 

 
*Vanessa:
-Mogłabyś przestać ? Mam Ciebie dosyć ! Żałuję , że Ciebie w ogóle poznałem .
Usłyszałam płacz . Głośny płacz mamy . A po chwili trzaśnięcie drzwiami . Kolejny dzień to samo . Miałam tego dosyć . Wbiegłam do przedpokoju zapłakana . Nie potrafiłam tak żyć .
A rodzice nie rozumieli , że mnie to niszczy .
-Co Ty robisz ? -spytał tato chwytając mnie za ramię i gwałtownie odwracając w swoją stronę
-A co , nie widzisz ? Ubieram się i wychodzę . Mam dosyć waszych kłótni -czułam jak po policzkach spływają mi łzy . Otarłam je rękawem i trzasnęłam za sobą drzwiami . Wyciągnęłam papierosa i odpaliłam go , zaciągając się mocno dymem . Nie interesowało mnie czy sąsiedzi zobaczą , czy rodzice się dowiedzą . Miałam to gdzieś . Od około miesiąca chodziłam w takim stresie . Rodzice wciąż się kłócili o byle co . Ze smutkiem wracałam do czasów , kiedy było między nimi tak dobrze . Co się stało ? Nie miałam pojęcia . Skierowałam swoje kroki do miejsca w którym byłam wczoraj . Już z oddali zauważyłam sylwetkę mojego nowego , dziwnego znajomego . Jak dobrze , nie chciałam zostać sama . Potrzebowałam kogokolwiek .

*Janne :
Obudziłam się dosyć późno . Totalnie bez humoru . Spojrzałam za okno . Padał deszcz . Zeszłam do kuchni i nastawiłam sobie wody na herbatę . Ciocia była w pracy , a ja czułam się tutaj taka samotna . Chwyciłam za telefon i wybrałam numer do rodziców . Odebrała mama :
-Janne , gdzie jesteś ?-usłyszałam jej łamiący się głos . Nie podejrzewałam , że będzie mi tak ciężko . W gardle już rosła nieprzyjemna gula , zapowiadająca płacz . Przełknęłam głośno ślinę i zaczerpnęłam powietrza :
-Prosiłam Cię , żebyś się o to nie pytała . Nie dociekaj gdzie jestem , bo i tak się nie dowiesz. Chcę spokoju . Potrzebuję odpocząć od tego wszystkiego co się stało . Nie wiem ile to potrwa.
-Byłam z Alexem na policji
-Mamo ... nie chcę o tym rozmawiać . Mam dosyć tego wszystkiego
-Ale ...
-Nie . Naprawdę muszę odpocząć . Prosiłam Cię , ale Ty nie potrafisz zrozumieć . Zadzwonię kiedy indziej . Pa .
Rozłączyłam się . Z moich oczu popłynęły łzy . Ile razy miałam jej tłumaczyć , że potrzebuję odpoczynku ? Ona nie rozumiała . Wyłączyłam telefon . Nie dodzwonią się . Wzięłam się za przygotowanie śniadania , ale nie miałam siły . Usiadłam więc przed telewizorem . Przełączałam program za programem nie mogąc znaleźć nic ciekawego . W końcu udało mi się trafić na jakąś komedię . Było mi tak bardzo zimno . Chciałam wstać i poszukać czegoś , aby się przykryć , ale ledwo szłam . Postanowiłam zostać na fotelu i się nie przemęczać . Chwyciłam za kubek z herbatą i piłam powolutku , myśląc , że ból przejdzie , ale wciąż się nasilał . Nagle mnie zemdliło . Zasłoniłam usta dłonią i doczłapałam do ubikacji . Cholera , zatrułam się czymś ?

*Alex :
Nie mogłem w nocy spać . Miewałem ciągłe koszmary , przeplatane strachem o Janne . Nikt nie wiedział gdzie ona jest . Próbowałem się do niej dodzwonić , ale zrezygnowałem , bo albo się rozłączała , albo miała wyłączony telefon . Policja na szczęście zaczęła działać i okazało się , że Kaspar był już kiedyś notowany . Poszukują go . Dyrektor również dowiedział się o wszystkim i Kaspar w trybie natychmiastowym zostanie usunięty ze szkoły . Ubrałem się i poszedłem na grób brata . Siedziałem tam długi czas rozmyślając o Janne . Tak bardzo mi jej brakowało . Tak bardzo była dla mnie ważna . Dopiero teraz zacząłem rozumieć , że za mało się starałem . Zbyt mało robiłem . Przypomniałem sobie nasze początki , to jaki byłem dla niej wredny , jak bardzo jej dokuczałem , nasze pierwsze spotkanie , kiedy wpadłem na nią i wylała na siebie kawę . I kto by pomyślał , że tak bardzo pokocham tą wrzeszczącą jędzę ?

*Vanessa :
Podeszłam do ławki i zaciągając się resztką papierosa usiadłam obok chłopaka . Zauważyłam , że bacznie mi się przygląda .
-Ach , przepraszam mam dziś zły dzień - wzięłam chusteczkę i wytarłam mokrą od łez twarz .
Mój dziwny znajomy wyciągnął z plecaka kartkę , długopis i zaczął coś na niej bazgrać . Po chwili mi ją podał "Nazywam się William " . Poczułam się głupio . Czy on nie miał języka w gębie ?
-Ej sorry , ale naprawdę chcesz się bawić w takie gierki ? Nie możesz mi się zwyczajnie przedstawić ? Ja rozumiem , że może się wstydzisz , ale bez przesady ... -William nagle posmutniał . Zmieszał się strasznie . A mi kolejny raz zrobiło się głupio . Po co tak wypaliłam . No nic , on znów chwycił mazak i zaczął pisać . Tak , tak pisz sobie dziecko , pisz -myślałam złośliwie . Nie lubiłam takich zachowań . Cipka , nie facet -podsumowałam go . Dobrze , że nie potrafił czytać w myślach . Szturchnął mnie i podał mi zeszyt . Serce zabiło mi szybciej , a do oczu napłynęły łzy
"Przepraszam , zawsze tak się kończy . Nie mogę nikogo poznać , a wszyscy zniechęcają się zaraz po tym jak dowiadują się , że jestem niemową . " Chłopak wstał i szedł przed siebie . Podbiegłam i zatrzymałam go , nadal płacząc .
-Przepraszam ja ..ja nie wiedziałam . Wybacz mi . Nie zniechęcam się . Myślałam tylko ...nie ważne , przepraszam , chodź , chcę z Tobą porozmawiać ..e ..to ..znaczy , Ty będziesz pisał ,a ja będę mówiła , zgadzasz się ? -Willi niechętnie zawrócił się i znów siedzieliśmy na ławce . Dziś nauczyłam się jednej ważnej lekcji , że nim coś powiem powinnam się nad tym zastanowić dziesięć razy .
"Słyszę Cię , ale dopiero kiedy mówisz głośniej Mam aparat słuchowy , dlatego nie jest źle ."
-Kurcze jeszcze raz przepraszam za moje zachowanie ...
"Nic nie szkodzi , tak właściwie czemu płaczesz ? Wczoraj byłaś rozdrażniona , dziś też jesteś w nie najlepszym stanie "
-A szkoda gadać moi rodzice wciąż się kłócą , od jakiegoś miesiąca , nie zważając nawet sprawy na to jak ja się czuję . Jestem ich córką , kocham ich obojgu i naprawdę sprawiają mi ból wzajemnie się wyzywając .
"Współczuję , ale nie wszystko jest stracone , możecie jeszcze porozmawiać , wspólnie , spróbować to naprawić "
-Czy ja wiem . Już nie mam siły . Od miesiąca próbuję z nimi gadać , ale się nie da . Odpuściłam sobie .
"Odpuściłaś ? Proszę Cię ... tylko słabi się poddają "
Popatrzyłam na niego rozbawiona i uśmiechnęłam się . Podobała mi się taka rozmowa .
-Masz może słonecznik ?
"Jasne , że nie , więc ... "
-Więc ?
"Więc ..." zobaczyłam jak chłopak grzebie w kieszeni , w końcu coś z niej wyciągnął i podał mi . To był kapsel z tymbarka na którym pisało "zapraszam na spacer po szczęście "
-Hahaha , okej , chodźmy po to szczęście -był niesamowity . Już zdążyłam go polubić .

*Alex :
Rozdzwonił się mój telefon . Jak oparzony zacząłem go szukać , ale nie mogłem znaleźć . Dopiero dzwonek zaczął się nasilać , kiedy zbliżyłem się do kupy ubrań . Odgarnąłem je szybko i chwyciłem komórkę . Byłem wniebowzięty , jak na ekranie pojawił się napis "AaJanne "
Odebrałem i nie witając się wypaliłem potokiem słów :
-Janne , jak Ty możesz ? Proszę nigdy więcej mi tego nie rób , odbieraj kiedy dzwonię . Stęskniłem się , a Ty zachowujesz się strasznie nieładnie . Oj no zostawiać mnie ?AJEKSIA ?-zacząłem udawać piskliwy głosik jej małej siostry Lill , kiedy do nich przychodziłem i pierwsze co to słyszałem właśnie "Ajekś " . Lubiłem się tak wygłupiać .
-EEe..ja .. z tej strony ciocia Janne , ale ..hm ..ja chyba musiałam pomylić numery , przepra..-o jejku , poczułem jak cały się czerwienię . Ale wtopa . Nie dałem jej dokończyć :
-Nie , stop , stop , nie rozłączaj , to znaczy niech się pani nie rozłącza . Myślałem , że to Janne . Bardzo dobrze , że pani zadzwoniła , co się z nią dzieje ? Dlaczego tak właściwie pani ma jej telefon ?
-No właśnie Janne złapał wyrostek robaczkowy . Z bólu zemdlała . Zawiozłam ją do szpitala . Nie chciała dawać nikomu znać gdzie jest , ale wiem , że tak nie można . Nie chciałam zamartwiać mojej siostry , to znaczy mamy Janne , a że Ciebie ma pierwszego w kontaktach wywnioskowałam , że musisz być dla niej kimś ważnym .
-Jejku , gdzie ona jest , zaraz tam będę
-No nie wiem czy tak zaraz . Jakbyś teraz wsiadł w pociąg , to w nocy byś dojechał
-To aż tak daleko ?
-Tak
-Nie ważne , jeżeli pani może niech pani wyśle mi sms'em dokładny adres pańskiego domu , będę się z panią kontaktował na ten numer .
-Dobrze , więc czekaj , zaraz Ci napiszę
-Dziękuję bardzo - rozłączyłem się i spakowałem do plecaka parę ważniejszych rzeczy . Pół godziny później stałem na przystanku czekając na pociąg .

_______________________________________________
Achmm
Tak jakoś mnie dziś wzięło na pisanie . Być może nie jest jakoś super napisane , bo siedzę z gorączką od trzech dni , postaram się jutro coś dodać . Dziękuję , że jesteście
  • awatar Gość: Ommmm, jak nie jest super, jak jest ?! Wielbię *.* <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Cd poprzedniego rozdziału Przepraszam , że dodaję go dopiero teraz , ale wróciłam wczoraj trochę późno no i miałam kłótnie z chłopakiem więc nie jestem w najlepszym humorze .
________________________________________________
*Alex :
Janne jak na złość nie odbierała telefonów . Próbowałem się z nią połączyć . Początkowo był sygnał , ale po chwili włączała się poczta głosowa , czyli krótko mówiąc rozłączała się . Dałem jej spokój na godzinę . Może chciała teraz pobyć sama . Po godzinie znów zacząłem dzwonić , ale jej telefon całkowicie był wyłączony . Dochodziła 16.00 . Zdenerwowany poszedłem do niej do domu . Otworzyła mi mama Janne :
-O Alex , wejdź -nie witając się nawet wpuściła mnie do domu . W jej oczach widziałem łzy .
-Jest Janne ?-spytałem
-Właśnie ... -jej mama rozpłakała się na dobre . W mojej głowie tworzyły się najgorsze obrazy . Pierwsze co mi na myśl przyszło , to to , że dziewczyna zrobiła sobie krzywdę . Serce biło szybciej , a do oczu napływały łzy .
-Co z nią?-wyjąkałam czując w gardle nieprzyjemną gulę .
-Masz - podała mi białą kartkę i osunęła się na łóżko zasłaniając dłońmi twarz .
"Wyjechałam . Zabrałam moje wszystkie oszczędności , bagaże i wyjechałam . Błagam Was nie szukajcie mnie . Alex Wam wszystko wyjaśni . Wiem doskonale , że tak się nie robi , ale jeżeli porozmawiacie z Alexem on Wam to wyjaśni . Kocham Was , dziś w nocy się odezwę ". Ręce mi drżały . Odłożyłem list na stolik i usiadłem obok mojej sąsiadki .
-Czy jej coś zrobiłeś ?-spytała niepewnie
-Oszalała pani ?-zdenerwowałem się - Zakochaliśmy się z Janne w sobie ...-jeszcze nie dokończyłem , a jej mama wypaliła :
-Jest w ciąży ?
-Da mi pani skończyć ? Nie , nie jest w ciąży .Chciałem być z Janne , ale skłóciły nas dwie osoby . Alice i Kaspar . Kaspar to chłopak od nas ze szkoły , kocha zakłady , kocha wygrywać wychodzi z założenia ,że ma to czego chce . Założył się z kolegą , że ehm ... no będzie kochał się z Janne . Ona strasznie się z nim zaprzyjaźniła , a do mnie przestała się odzywać. Nie mogłem zrobić nic . W końcu na jakiejś imprezie dodał jej czegoś do napoju , albo ją spił , sam nie wiem , w swoim domu .. w swoim ..w-cieżko mi było opowiedzieć to wszystko . Zdałem sobie sprawę co przeżywają policjanci idąc do domów ofiar zbrodni i mówiąc najbliższej rodzinie "Wasz syn nie żyje " . Wziąłem głęboki oddech widząc jak mama Janne przygląda mi się-no ... rozebrał ją do naga i zrobił jej zdjęcie . Nie zgwałcił jej , nie kochał się z nią , ale żeby wygrać zakład , zrobił zdjęcie . Dzień później Janne poszła do niego , ale musiał coś pilnie załatwić i zostawił ją samą , a ona znalazła dowody na niego . Zagroził jej , że jeżeli ich nie odzyska to namiesza jej w życiu . I namieszał . Dziś po całej szkole rozeszło się to - wyciągnąłem z kieszeni pogiętą kartkę .
-Dlaczego jej się to przytrafiło ? Nigdy nie mieliśmy takich kłopotów .
Przytuliłem ją :
-Niech się pani nie martwi . Janne to mądra dziewczyna . Zaraz pójdziemy na policje . Ale proszę nie informować ich , że córka zaginęła. Obiecuję , że ją znajdę . Jakby się wszyscy o tym dowiedzieli , to byłaby skończona . Nie miałaby tu życia . Na ulicy spotykałaby się z krzywymi spojrzeniami z kpinami . Nie mówię , że Wszyscy by tak reagowali , ale część tak . Pomogę Wam .
-Dziękuję Alex , zapomniałabym .. Janne zostawiła jeszcze to -podała mi paczkę . Otworzyłem .
-Idealnie , zostawiła wszystko co będzie potrzebne , dowody . Niech się pani ubiera , lecimy na policję

*Janne:
Równo o 23.00 wysiadłam z pociągu na tak dobrze znanej mi stacji . Miałam tutaj najlepszą ciocię na świecie i wiedziałam ,że mi pomoże . Oby tylko nie spała . Po drodze poprawił mi się humor . Odwiedzę wszystko to za czym tęskniłam do tej pory . Zadzwoniłam do wielkich , ciemnych drzwi . O dziwno od razu usłyszałam kroki .
-O Boże , Janne , kochanie ... co tu robisz ?-Ciocia wciągnęła mnie do domu - dziecko drogie ..czy to coś poważnego ? Pokłóciłaś się z rodzicami ?-tak , to była najbardziej zakręcona osoba jaką znam .
-Nie , sytuacja jest całkiem inna ..

*Vanessa :
Siedziałam tak z pół godziny . Już prawie zapomniałam o tym , że ten dziwny chłopak jest obok mnie , kiedy nagle podał mi kawałek chleba . Wciąż karmił ptaki , a one przepychały się obok nóg .
-Mam je karmić ? - spytałam . Chłopak jedynie pokiwał głową -no niech Ci będzie- skubałam małe kawałki i rzucałam gołębią . Chłopak wyciągnął z kieszeni paczkę obłupanego słonecznika , nasypał sobie na rękę i położył na ziemi kucając . Chwilę później przy jego ręce zebrała się cała masa gołębi . Zaśmiałam się . Ten widom sprawiał mi radość . Też chciałam spróbować
-Mogę troszkę słonecznika ?-nieśmiało spytałam . Bez reakcji
-Mogę troszkę słonecznika ?-powtórzyłam głośniej . Wtedy dopiero zareagował i nasypał mi ziarenek .
-Hahahaha- śmiałam się . Było cudownie . Najbardziej podobało mi się jak gołębie uderzały dziobkami i wnętrze mojej dłoni .
-Ale niesamowicie -mówiłam głośno , bo chłopak miał chyba problemy ze słuchem , a on rozbawiony patrzył się i uśmiechał .
-Często tutaj jesteś ?
Pokiwał głową .
-Super , jakbyś nie miał nic przeciwko wpadnę tu jutro pokarmić z Tobą ptaki .A tak poza tym to Vanessa jestem -to mówiąc wyciągnęłam w jego kierunku rękę . Ścisnął ją z radością .
 

 
*Alex :
Podbiegłem zasapany pod drzwi domu Alice . Zacząłem pukać . Tak jak się spodziewałem nie otworzył nikt . Pukałem wciąż , nie dam im za wygraną . W końcu usłyszałem kroki .
-Tak ?-drzwi otworzyła mi zaspana Alice
-Gdzie Twój brat ?-właściwie to nie mówiłem , tylko darłem się .
-Nie ma go -blondynka próbowałam zamknąć mi drzwi przed nosem , ale jej się to nie udało
-Gadaj , gdzie on jest
-Głuchy jesteś ?-podniosła głos -NIE MA GO ! Wyjechał wczoraj wieczorem
-To jakim cudem to znalazło się na korytarzu szkolnym ?- Wyjąłem zdjęcie nagiego ciała Janne i pomachałem jej przed nosem . Alice szeroko otworzyła oczy , tak jakby pierwszy raz dowiedziała się o tym co zrobił jej brat . Wykorzystałem moment i popchnąłem ją wchodząc do jej domu .
-Skoro Kaspara nie ma to musiałaś to zrobić Ty , albo mi gadasz gdzie on jest , albo zacznę Ci demolować dom -byłem tak wściekły i czułam , że jestem w stanie zrobić wszystko .
-Wyjdź !-krzyknęła , a ja niewiele myśląc strąciłem leżący na stoliku wazon . Zbił się na drobny mak .
-Oszalałeś ? Zaraz moja mama przyjdzie , idź stąd - w jej oczach pojawił się strach . O to mi chodziło .
-Zniknę , obiecuję , jeżeli mi powiesz gdzie on jest
-Nie wiem , naprawdę nie wiem - chwyciłem za lampkę nocną i cisnąłem nią o ścianę
-Gdzie on jest ?-powtarzałem w coraz to większej furii
-Alex , proszę , naprawdę nie wiem . Wczoraj wieczorem zadzwonił mówiąc , że wyjeżdża i tyle na ten temat .
-To jak te zdjęcia znalazły się na korytarzach szkolnych ?-wydarłem się , chyba trochę za głośno , bo z jej oczu popłynęły łzy
-Zostaw mnie , nie wiem . On ma swoich znajomych znam go doskonale i musiał te zdjęcia dać komuś , kto robi to teraz . Dogadał się z kimś .
Miałem dosyć jak na jeden dzień . Odwróciłem się i wyszedłem . Gdzie ten cholerny Kaspar ? Kto mu pomaga ? Tego było za wiele . Jak najszybciej chciałem odnaleźć Janne . Przez ten cały cyrk zostawiłem ją na pastwę losu . Nie wiem gdzie poszła . Najważniejsze to znaleźć ją teraz . Wyciągnąłem telefon i wybrałem jej numer .

*Janne :
Obserwowałam wirujące drzewa mijając kolejne stacje . Ciepłe łzy spływały po policzkach zostawiając na nich ciemne od tuszu smugi . Starałam się nie myśleć o tym wszystkim .
W mojej torbie rozdzwonił się telefon . Cholera , zapomniałam go wyłączyć. Popatrzyłam na wyświetlacz "Alex" . Chciałam odebrać , chciałam z nim porozmawiać , przytulić się , poczuć go obok . Ale byłam daleko , a rozmowa przysporzyłaby mi pewnie niepotrzebnych problemów . Ogarnąłby mnie jeszcze większy smutek i dół . Zaraz zadawałby mi pytania , gdzie jestem , a ja nie potrafię go kłamać . Niechętnie rozłączyłam się i wyłączyłam telefon . W nocy , jak dojadę na miejsce , albo wcześniej odezwę się do rodziców . Będzie ciężko , ale muszę .

*Vanessa :
Usiadłam na ławce i drżącymi dłońmi wyciągnęłam papierosa . Szukałam wszędzie , ale nie mogłam znaleźć . Zdenerwowana jeszcze bardziej rozejrzałam się po rynku . Parę ławek siedział jakiś chłopak i karmił ptaki . JESTEŚ MOJĄ JEDYNĄ NADZIEJĄ , OBYŚ MIAŁ OGIEŃ -pomyślałam i skierowałam się w jego stronę . Po chwili już stałam obok .
-Cześć , przepraszam , że przeszkadzam , ale masz może ognia ? -Chłopak nie zareagował .
-Hej !-powtórzyłam głośniej wtedy na mnie spojrzał . Zatkało mnie . Miał tak niesamowicie błękitne oczy . Przyglądałam mu się przez dłuższy czas , ale w końcu zrobiło mi się głupio , bo on wciąż patrzył się na mnie z dziwną miną .
-To jak , masz ? -Chłopak nic nie odpowiedział .
Zachowywał się tak jakby się mnie wystraszył . Nie chciałam mu w niczym przeszkadzać , ani nic . Trudno , nie doproszę się . Wpakowałam papierosa do kieszeni płaszczyka i usiadłam obok niego . Razem zawsze raźniej . . . (cdn)
__________________________________
Krótko , bo czekam na kumpla ;D Ale wieczorkiem dopiszę resztę
W sensie dziś będzie kontynuacja
 

 
No to przede mną ciężki tydzień . Zaliczenie z matmy . Niedobrze , niedobrze . Ale dam radę , muszę dać . Muszę . Więc dam !
Dokładniej to zamierzam dodać rozdział na następny weekend , spodziewajcie się nowej , a może nowych postaci ^^ Naszedł mnie ciekawy pomysł , jeszcze nie wiem dokładnie jak to wymyślę , ale nie będzie nudno Pozdrawiam , do zobaczenia w weekend przyszły
  • awatar sylwankaa.: a więc powodzenia ! :* noi czekamy na rozdzialik <333333333333
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
*Janne:
Z bijącym mocno sercem siedziałam na fotelu patrząc jak wskazówka zegara wybija godzinę dwunastą . Nie zrobiłam nic . Nie powiedziałam nic Alexowi . Kaspar nie może mi tego zrobić . Przecież wie , że jak to zrobi będzie miał problemy . Nie dam się tak łatwo . Potrzebowałam dostać się do domu Kaspara i zniszczyć kopie zdjęcia . Nie wiedziałam ile ich miał . Nie wiedziałam jak to zrobić . Właściwie to głupi pomysł , ryzykowne . Jak miałabym to zrobić na dodatek kuśtykając ? Rozdzwonił się telefon . Spojrzałam na wyświetlacz - "Jasmine "
-Tak ?
-Cześć . Czemu wczoraj do mnie nie wpadłaś ?
-Hm to trochę trudne i skomplikowane .
-Coś się stało ?
-Tak , ale o tym porozmawiamy w szkole , okej ? Nie gniewaj się
-Okej , rozumiem w jakiej ostatnio jesteś sytuacji .
-Naprawdę przepraszam
-Okej , do zobaczenia jutro w szkole
-Pa

*Jasmine :
Rzuciłam wściekle telefonem . Z moich oczu popłynęły łzy . Nie chciałam męczyć Janne , ale potrzebowałam porozmawiać . Miałam niesamowicie zły dzień . Nawet nie wiem czemu , od rana denerwowały mnie drobiazgi . Wkurzało mnie to , że książka krzywo stoi , to , że na śniadanie były kanapki , a nie owsianka , to , że mama głośno słuchała radia . Został mi Maks . Trudno , potrzebowałam wyjść z Janne , wiem , że zrozumiałaby mnie , ale skoro nie mam wyjścia ...
Pozbierałam telefon , złożyłam do kupy i wybrałam numer Maksa . Piiiipp , piiiip , piiip . Nikt nie odbierał , włączyła się poczta głosowa . Wściekła spróbowałam raz jeszcze . Znów to samo .
Usiadłam na krześle obrotowym , odpaliłam laptopa i już po chwili zobaczyłam , że Maks jest na gadu.
J"Czemu nie odbierasz telefonów ?"
M"Dzwoniłaś ?"
J"Jak się pytam czemu nie odbierasz , to chyba jest jasne , że dzwoniłam "
M"No tak , przepraszam , mam telefon na wyciszeniu i pewnie go zostawiłem w kuchni "
J"Tyle razy Ci tłumaczyłam , żebyś miał go przy sobie "
M"Przepraszam . A co się stało , że dzwoniłaś ?"
J"To się stało , że Ciebie potrzebowałam "
M"A teraz też mnie potrzebujesz ?"
J"Wciaż Ciebie potrzebuję "
M"Jakie plany na dziś ?"
J"O niczym tak nie marzę jak o butelce wina , ławce w parku i Tobie "
M"Oszalałaś ? Butelce wina ? Chłodno jest . Wolę siedzieć w domu "
J"Mam dosyć siedzenia w domu , czy Ty nie rozumiesz ? Ostatnio wciąż siedzimy w domu . Potrzebuję wyjść , potrzebuję spędzić z Tobą miłe chwile "
M"Ale w domu "
J"Nie ... chcesz to sobie siedź w domu , ja wychodzę . Będę o 15.00 czekała w parku na ławce przy mostku . Przyjdziesz okej , nie przyjdziesz Twoja strata . Pa "
Wyłączyłam laptopa i jeszcze bardziej wściekła zaczęłam się szykować . Ubrałam się ciepło i już miałam iść do sklepu po wino , ale uświadomiłam sobie , że jest niedziela i sklepy są pozamykane.
Dziś wszytko działo się jak na złość . Udałam się do parku . Na ławce jeszcze nikogo nie było . Miałam nadzieję , że Maks przyjdzie szybciej , ale się pomyliłam . Rozsiadłam się i obserwowałam przechodzących co jakiś czas ludzi . Spoglądałam na godzinę , Maksa nie było od 30 minut . Spojrzałam pod ławkę , widniał tam napis markerem "J+M" Westchnęłam cicho , zastanawiając się kolejny raz co stało się z Maksem .
-Bu -znajomy głos krzyknął mi do ucha
-Oszalałeś ?-Skrzywiłam się .
-Hahahaha, musiałem -dodał radośnie Maks . Zajął miejsce obok .
-Chcesz słonecznik ?-spytał podsuwając mi paczuszkę pod sam nos
-Zabieraj to
-A gdzie Twoje wino ?
-Nie ma . Co dziś porabiałeś ?
-Grałem , gadałem z Karoliną
-Jaką Karoliną ?-Myślałam , że mnie coś zaraz trafi
-Koleżanką z gry
-Aha , nic mi nigdy nie mówiłeś o niej
-Jak to nie ? Znamy się już od dawna , jest bardzo fajna
-Tak ? I jaka jeszcze
-Jak to jaka ?Spoko , ale najbardziej lubię jej głos . Pierwszy raz jak usłyszałem myślałem , że rozmawiam z aniołem -zaśmiał się . Nie było mi wcale do śmiechu . Głupie słowa , a zabolały . Odwróciłam głowę czując , że zaraz z oczu popłyną mi łzy . Ukłucie zazdrości było silne . Chciałam wstać i znaleźć się jak najdalej od niego . Bo miał mnie rozbawić , rozweselić , a nie zdołować jeszcze bardziej .

~~Kolejny dzień ~~

*Alex :
Po dwóch tygodniach zasypiania o 4.00 nad ranem i wstawania o 12.00 ledwo zdążyłem do szkoły . Szedłem po szkole nieprzytomny , a światła jakie biły od lamp nieprzyjemnie drażniły zmęczone oczy.
Przetarłem je i wszedłem do klasy zajmując miejsce obok Janne .
-Zmęczony ?-Spytała uroczo się uśmiechając . Ile ja bym dał , żeby zamiast siedzieć tu znaleźć się z nią u mnie w domu przy filmach i gorącej herbacie .
-Nawet nie wiesz jak bardzo - wymruczałem -Ty nie wyglądasz na zmęczoną
-Bo się wyspałam , inteligencie
-A zapomniałem , przecież Ty po dobranocce idziesz lulu - pomimo tego , jak bardzo byliśmy zżyci ze sobą , uwielbiałem jej dogryzać
-Wolę iść spać po dobranocce niż przed dobranocką tak jak robisz to Ty
-O , o , ooo proszę - ryknąłem na całą klasę -w końcu mi odparowałaś jakimś dobrym tekstem , ale przykro mi skarbie i tak jesteś cienias -Janne uśmiechnęła się , kiedy do klasy weszła nauczycielka . To się zaczęło -pomyślałem , a wszystko we mnie protestowało .

*Janne :
Koniec nudnej lekcji oznajmił głośno dzwoniący dzwonek . Wyszłam z klasy taszcząc ciężką torbę .
-Może Ci pomóc ?-Alex nie czekając na potwierdzenie wziął ode mnie to co mi ciążyło .
-Dzięki
Weszliśmy piętro wyżej i skręciliśmy . Koło biblioteki stało niezłe zbiegowisko .
-Patrz , pewnie znów ktoś się pobił
-Ooo chodź , idziemy zobaczyć co tam się dzieje - chłopak wystartował do przodu zostawiając mnie w tyle . Widziałam pełno porozrzucanych kartek . Podeszłam bliżej , schyliłam się i podniosłam jedną z nich . W oczach stanęły mi łzy , a w głowie zawirowało . W uszach słyszałam odgłos bijącego serca , a moje ciało przeszła fala gorąca . To było moje ciało . Zdjęcie mojego ciała , nagiego ciała , ale bez głowy . Na samym dole pisało "Jutro dowiecie się kim ona jest , no chyba , że ... " . Spojrzałam na grupkę śmiejących się ludzi , wytykających palcem na te zdjęcia :
-Haha ciekaw jestem co to za kurwa - odezwał się ktoś . Zaczęłam płakać jak nie wiem co . Widziałam jak Alex popchał kogoś z tłumu . Nie mogłam tak dłużej . Odwróciłam się i biegłam pospiesznie na sam dół . Zabrałam szybko kurtkę z szatni , założyłam ją i wyleciałam na zewnątrz . Szłam nie wiedząc co zrobić .
-Janne -Alex podbiegł do mnie -masz torbę , nie podaruję mu tego , zniszczę go
-Alex , stój ! - darłam się , ale zniknął za rogiem . Nie miałam sił biec za nim i go zatrzymywać . Doszłam do domu , wyciągnęłam kartkę , długopis i drżącą ręką napisałam list . Zostawiłam go na stole , wzięłam jeszcze portfel i kartę do bankomatu . Pierwszy raz ucieszyłam się , że urodziny mam już za sobą . Z 18-nastki zostało mi dużo pieniędzy i miałam też swoje niemałe oszczędności . Kochałam zbierać i gromadzić pieniądze . Nie wydawałam ich na pierdoły . Teraz się przydały . Płakałam pakując do walizki ciuchy . Nie myślałam co robię . Zwyczajnie działałam nie zastanawiając się czy to dobre rozwiązanie czy nie . Miałam już dosyć Kaspara i tego , że Alex ma prze mnie same problemy . Owinęłam w reklamówkę wszystko co ukradłam Kasprowi i na wierzchu napisałam dużymi literami "PRZEKAZAĆ ALEXOWI " .Byłam gotowa . Miałam szczęście , że nikogo w domu nie było . Poszłam na stację i wsiadłam do pociągu - już wiem gdzie pojadę .
______________________________________________
Niestety rozdział kiepski , bo jestem cholernie zmęczona . Nie będzie mnie pewnie dłuższy czas . Będę starała się coś pisać jeżeli tylko znajdę czas . Od poniedziałku szkoła i wątpię , że wrócę tu szybko . Pa Do następnego
  • awatar Gość: Będę tęsknić za nimi, bo znów będzie taka długa przerwa :c .
  • awatar ѕιємαηє¢zкσ: @Beauty-: robil zdjecie aparatem ,wiec na aparacie mial to zdjecie i kiedy Janne zabrala mu zeszyty tak naprawde najwazniejsze dla niego bylo to , aby nie dostaly sie w rece dyrektora :D
  • awatar Beauty-: a myślałam że on blefowal że ma kopie tego zdjecia, bo gdyby mial to by sie tak nie pieklil że mu zeszyt ukradla tylko pokazalby kumplom kopie i by wygral zaklad ale mu bardziej chodzilo o zeszyt by przypadkiem dyrektor go nie ujrzał
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
*Kaspar :
Siedziałem nie wychodząc z domu już trzeci dzień , zastanawiając się jak to wszystko odkręcić i co mogę zrobić , żeby odzyskać moje zeszyty . Przestraszyłem się , bo w domu rozległ się dźwięk dzwonku do drzwi . Niechętnie podszedłem i popatrzyłem przez judasz . To Alice .Otworzyłem drzwi .
-Co się z Tobą dzieje ?-wykrzyczała nawet się nie witając - trzy dni się nie odzywasz , dzwonię do Ciebie , nie odbierasz , możesz mi to wytłumaczyć?
-Skończ się drzeć , bo głowa mi pęka !
-Zastanawiasz się co Ty wyprawiasz ? Matka to od zmysłów odchodzi , a teraz słucham wyjaśnień -spojrzała na mnie gniewnym wzrokiem -no słucham co masz mi do powiedzenia - wydarła się .
-Janne wykradła mi mój zeszyt z zakładami , a tam były opisane wszystkie nasz posunięcia , ma wszystko to co złego zrobiliśmy w zasięgu swojego działania -Alice otworzyła szeroko oczy , widziałem w nich przerażenie .
-Jesteśmy udupieni -wyszeptała i usiadła na fotelu -próbowałeś je odzyskać ?
-Jasne , że tak , ale Alex mi zagroził , że jeżeli dziewczynie spadnie chociaż włosek z głowy , jeżeli ona mu się poskarży to mnie zniszczy , mój zeszyt trafi w ręce dyrektora i policji .
-No chyba nie chcesz mi powiedzieć , że się poddajesz ? Masz zawsze to czego chcesz i zawsze osiągałeś swój cel . Więc teraz zepnij dupę i postrasz dziewczynę .
-Nie mogę
-Oni będą Cię szantażować ? Ogarnij się i puknij w głowę . Przestań , weź się w garść , jutro masz przyjść na obiad
-Może będę
-Nie może tylko masz być . Mama ze szpitala wyszła , przydałoby się , żebyś w końcu zainteresował się nią -to mówiąc odwróciła się i bez słowa pożegnania wyszła trzaskając drzwiami . Jeszcze tego mi brakowało , rozwścieczonej Alice .
Westchnąłem ciężko "Trzeba pilnować interesów " siostra wysłała mi sms'a
-Tak , trzeba - odezwałem się sam do siebie

*Janne :
Nie potrafiłam chodzić o kulach . Było mi niewygodnie , a ręce tak bardzo bolały . Obiecałam jednak Jasmine , że się z nią spotkam . Owinęłam się szalikiem , założyłam ciepłą kurtkę i wykuśtykałam przed dom . Mróz zaczynał puszczać . Uśmiechnęłam się na samą myśl nadchodzącej wiosny . Wyobrażałam sobie siebie chodzącą bez kurtki , cieszącą się z ciepłych promieni słonecznych , pierwsze burze , które tak bardzo kochałam , zapach skoszonej trawy pod koniec kwietnia . Z rozmyślań wyrwało mnie mocne szarpnięcie , ktoś popchał mnie do klatki starego budynku . Upadłam . Podniosłam się i zobaczyłam jak drzwi klatki zamykają się . Ktoś szarpnął mnie i podniósł mocno do góry . Nie wiedziałam kto to w klatce było zbyt ciemno . Oddychałam szybko modląc się , żeby ktoś z mieszkających tu ludzi właśnie wchodził do klatki , albo wychodził.
-Mam kopie Twojego nagiego zdjęcia , jeżeli do jutra w południe do godziny dwunastej nie otrzymam moich zeszytów i wszystkiego co zabrałaś , Twoje zdjęcie zostanie rozprowadzone publicznie , w momencie kiedy powiesz komukolwiek o naszej rozmowie również . Więc nie masz wyjścia . Jutro dwunasta , zostaw je na mojej wycieraczce . Zrozumiałaś ?-Pokiwałam wystraszona głową na znak , że zrozumiałam . Poczułam , że chłopak mnie puścił , usłyszałam hałas , trzask jakiś drzwi , światło się zapaliło i obok mnie przeszła starsza kobieta . Kaspara nigdzie nie było .
-Coś się stało , dziecko drogie ?-staruszka patrzyła na mnie z przerażeniem . Nie byłam w stanie wyjęczeć ani słowa .
-Czemu płaczesz -podeszła do mnie bliżej . Dopiero teraz zrozumiałam , że od dawna po policzkach spływały mi łzy .
-Niech mi pani otworzy drzwi -zebrałam się na tą prośbę .
-Może zadzwonić do Twoich rodziców ?
-Chłopak ze mną zerwał - skłamałam - niech mi pani otworzy drzwi
-Staruszka posłusznie włożyła klucz do zamka . Nienawidziłam starych budynków , a ten dosłownie się sypał . Klatka była zamykana od środka na klucz . Przerażona wybiegłam i zaczerpnęłam tchu . Co miałam robić ? Jak postąpić ? Bałam się . Jeżeli poskarżę się Alexowi , to chłopak tak się wścieknie na Kaspara , że może mieć później sam przez to problemy . Nie chciałam go w to mieszać .
Wiedziałam jednak tyle , że mu za żadne skarby nie oddam tych zeszytów . Musiałam coś wymyślić , szybko wymyślić

_________________________________________
Miałam dopisać więcej , ale siedzę tak wkurzona , że nie dam rady , moje myśli krążą w okół czegoś innego i nie potrafię się skupić . Dopiszę coś pewnie jutro W końcu ostatni tydzień ferii , a później znów rozłąka na dłuższy czas ;<
  • awatar ѕιємαηє¢zкσ: Co do nastepnego rozdzialu nie wie, kiedy sie pojawi . Jezeli nie zaczytam sie w ksiazce dzis , to z rana powinien byc , a jezeli nie dzis to moze jutro . Postaram sie :)
  • awatar Gość: Kieeedy następny ? *.*
  • awatar Beauty-: ten Kaspar to idiota a Alice tylko go buntuje następna mądra
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
*Alex :
Janne wtuliła się we mnie jak małe dziecko i spała . Nie miałem się jak ruszyć . Myślałem nad tym jakby się tu wydostać , żeby jej nie zbudzić .
Po godzinnym kombinowaniu w końcu mi się udało . Usiadłem na fotelu i dokładnie przejrzałem wszystkie jego notatki . Najbardziej przeraził mnie zakład o Janne . Potraktował ją jak jakąś zabawkę którą można rzucić pod łóżko jak już się znudzi . Spojrzałem na telefon Janne , miała wiadomość od Kaspara "Oddaj mi wszystko , to nie tak jak myślisz " , kolejna wiadomość głosiła "Chcę mieć wszystko , najlepiej spotkajmy się jak najszybciej " . Ta ostatnia wysłana była godzinę temu . Na zegarku widniała druga nad ranem , miałem nadzieję , że Kaspar jeszcze nie śpi , odpisałem więc "Masz rację , nie chcę mieć problemów , jeżeli obiecasz , że nic mi nie zrobisz , to spotkam się z Tobą zaraz " . Ku mojemu zdziwieniu jego odpowiedź przyszła po chwili "Dobrze za piętnaście minut koło stacji , wiesz gdzie to jest ? " , "Tak wiem " . No tak wybrał to miejsce dlatego , że nocą nikt tam się nie kręci . Ludzie boją się , bo często na pkp przebywają alkoholicy , a jeszcze niedawno zdarzyły się przypadki narkomanów grożących ludziom i jedno , albo dwa samobójstwa . Cichutko zamknąłem za sobą drzwi od pokoju , tak aby nie zbudzić dziewczyny , kolejny raz wziąłem kluczyki i rozsiadłem się wygodnie w samochodzie . Jechałem w pełnym skupieniu zastanawiając się jak to rozegrać . Zaparkowałem samochód za kioskiem i udałem się za drzewo , tak bym mógł obserwować kiedy ten frajer się zjawi . Po jakiś pięciu minutach od strony mostu zobaczyłem go . Przystanął koło wejścia na dworzec i nerwowo spoglądał na telefon . Zakradłem się i stanąłem niemal za nim . Kaspar wyciągnął telefon , a ja od razu odebrałem
-Gdzie jesteś ?-spytał
-Za Tobą -odparowałem .
Tak mi się chciało śmiać , wystraszył się tak , że opuścił telefon i na dodatek krzyknął .
-Hahahaha niespodzianka -wysyczałem w jego stronę
-Do cholery gdzie jest ta mała ...
-Ta mała co ?-zbliżałem się do niego , a on wciąż podążał w tył -coo ? Już nie jesteś taki cwany jak pod szkołą ? Bo kolegów nie ma , prawda ? -szturchnąłem go . Już nie miał gdzie iść , bo doszedł i oparł się o ścian budynku . Pchnął mnie z całej siły i zaczął biec . Szybko go dogoniłem i chwyciłem za gardło . Byłem tak wściekły , że nie kontrolowałem swojego postępowania
-Posłuchaj mnie teraz uważanie , jeżeli Janne poskarży mi się na Ciebie , to Cię zniszczę . Słyszysz ?-wydarłem się przyciskając go jeszcze bardziej . Chłopak się wystraszył , pokiwał głową na znak , że rozumie .
-Nie ma jej prawa spaść włosek z głowy , najlepiej się do niej nie zbliżaj . Jedno Twoje złe posunięcie , a załatwię to tak ,że będziesz tego żałował przez długi czas -zamilkłem i przypatrywałem mu się , a on unikał mojego wzroku-I jeszcze jedno -dodałem -pamiętaj , ona ma na Ciebie dowody . Więc albo się odwalisz raz na zawsze , albo możesz sobie wyobrazić co się stanie jak te twoje zasrane notatki dostaną się w ręce dyrektora i policji . Dyrektor naprawdę wkurzyłby się jakby się dowiedział , że to Ty dosypałeś jego córce jakiś narkotyków do napoju tak dla zabawy -puściłem go . Wziąłem zamach i uderzyłem go pięścią w twarz -chyba nie muszę Ci mówić za co to .
Odwróciłem się i zacząłem iść do samochodu . Wsiadłem i odjechałem nie oglądając się nawet za siebie .

*Janne :
Przebudziłam się . Bardzo bolała mnie noga i głowa . Zastanawiałam się , co ja powiem mamie i tacie ? Jak wytłumaczyć im ból nogi ?
-Alex ?-zawołałam cichutko . Chłopak się nie odezwał , więc nie było go w pokoju . Potrzebowałam przejrzeć się w lustrze , musiałam sprawdzić czy ranę na głowie widać . Gdyby była pod włosami byłoby okej , bo rodzice niczego by nie zauważyli i łatwiej byłoby mi się wytłumaczyć z bolącej nogi .
-O dzień dobry !-do pokoju wszedł Alex
-Podasz mi jakieś lustro ?
-Jasne , że tak , ale po co Ci ?
-Muszę zobaczyć czy widać ranę na głowie ?
-Nie , wczoraj Ci ją przemywałem i masz ją pod włosami , nie widać
-Jakie szczęście , nie wiem co rodzicom mam powiedzieć
-Właśnie ! Co do rodziców , to wczoraj zadzwoniłem do Jasmine i ona skłamała Twoich rodziców , że oglądałyście film i zasnęłaś i wrócisz z rana
-O jak dobrze . Teraz jest kolejny problem , potrzebuję kobiecych ciuchów . Nie mogę iść do domu ubrana w Twoje
-Jejku . Nie podejrzewałem , że to będzie takie skomplikowane . A może pożyczę Ci jakieś rzeczy mojej mamy ? Myślę , że leginsy byłyby dobre , przecież one dopasowują się do ciała , a moja mama jest prawie takiej postury jak Ty . Do tego weźmiemy jakiś żakiecik , bluzkę i będzie cacy . W domu się przebierzesz i oddasz mi wieczorem ciuchy . Może tak być ?
-Jasne , jesteś wielki mistrzu -to mówiąc pocałowałam go w policzek . Alex przyciągnął mnie do siebie i patrząc mi w oczy powiedział :
-Tęskniłem za tobą , bardzo ...
Zrobiło mi się przykro , że tak go potraktowałam , że nie dawałam mu prawa wytłumaczyć się .
-Przepraszam ...-wyszeptałam .

*Jasmine :
-Czy Ty oszalałeś ? Maks ... proszę Cie mam już dosyć . Nie widzisz , że ta jakaś dziecinna gierka w którą grasz niszczy to co jest między nami ? -chłopak nie odzywał się . Patrzył na mnie tak jakby jednym uchem wpuszczał to co mówię , a drugim wypuszczał -masz mi coś do powiedzenia na ten temat ?
-Nie -jego odpowiedź była krótka . Nienawidziłam tego . Od jakiegoś czasu zaczął grać w grę i to go w pewien sposób zaczęło wciągać . Zaczął poświęcać mi mniej czasu , pisałam do niego tyle wiadomości , a on nie odpisywał , nie zachowywał się jak dawny on . Tłumaczyłam mu to wciąż , ale on tylko powtarzał , że przesadzam , że nadal się stara , że będzie mi poświęcał uwagę , ale on to tylko mówił , a to były puste słowa . Głupie puste słowa w które naiwnie wierzyłam . Jeden dzień było dobrze , a przez kolejne dwa , trzy dni mieliśmy spięcia. Czemu tak jest ? Myślałam , że mu na mnie zależy , że będzie się starał jak na początku , ale on spoczął na laurach .
-Posłuchaj ,zmienię się , naprawdę kochanie -Maks przysunął się i objął mnie ramieniem -mam teraz taki czas , uwierz mi , że to nie specjalnie . Postaram się to naprawić , już nie denerwuj się króliczku -i znów mnie rozbawił . Tak bardzo go kocham i nie chcę , aby jakaś gra zabierała mi go . A to coraz bardziej go pochłaniało , a mnie przerażało . Kolejny raz mu wierzę , przynajmniej próbuję mu wierzyć . A może teraz ? Może jednak wziął sobie do serca to co mu powiedziałam .
-Dziś zabieram Cię do mojej babci - odezwał się
-Hahaha !-roześmiałam się - ciekawe czy mnie polubi , bo jeszcze jej nie poznałam
-Na pewno Cię polubi , zobaczysz , to niesamowita osoba . Z uśmiechem na twarzy poszłam po kurtkę . Czuję , że to będzie naprawdę udany dzień . Cała rodzina Maksa była wspaniała . Na początku jego mama jakoś dziwnie się zachowywała , ale jak się okazało , nie była mnie pewna , teraz kiedy mnie poznała wręcz przepadałyśmy za sobą . Potrafiłam przyjść do Maksa , a ona zabierała mnie do kuchni i wspólnie przyrządzałyśmy coś smacznego , albo chodziłyśmy do sklepu , same we dwie . Nie podejrzewałam , że tak się polubimy .
-Gotowa ?
-Jasne - stanęłam na palcach i pocałowałam go w usta

*Janne :
Byłam już gotowa . Ból w nodze sprawiał ,że nie mogłam na nią stanąć . Potrzebowałam kogoś ,kto pomoże mi dojść do domu .
-Alex , doprowadzisz mnie do domu ?
-Ale durne pytanie , ejj -chwycił mnie za podbródek i delikatnie uniósł -wiesz , że Ci pomogę , że zawsze chętnie Ci pomagam .
Uśmiechnęłam się . Był taki kochany . Wziął mnie pod rękę i po chwili już dzwoniliśmy do drzwi .
-Sto lat , sto lat niech żyje , żyje nam ! Sto lat , sto lat , niech żyje , żyje nam ! Jeszcze raz , jeszcze raz , niech żyje , żyje nam ! Niech żyje nam ! A kto ?
-Janne !-Odezwała się radośnie Lill . Byłam tak zestresowana , że zapomniałam o swoich osiemnastych urodzinach . Patrzyłam tempo przed siebie , na cudowny tort , na uśmiechnięte twarze rodziców . Nie wiedziałam co powiedzieć . Jak można zapomnieć o swoich urodzinach ? Wczoraj spotkała mnie tak smutna rzecz , że zapomniałam . Poczułam jak rana na głowie pulsuje , jak noga mnie rwie , jak zeszyty i zdjęcia w torbie ciążą . Rodzice dziwnie mi się przyglądali z ich twarzy zszedł uśmiech zadowolenia .
-Coś nie tak ?-odezwała się mama
-Mamuś , wszystko okej -starałam się powstrzymać łzy , ale głos nadal mi drżał -wybacz , to wzruszenie , może to dziwnie zabrzmi , ale zapomniałam o swoich urodzinach ..
-Hahaha -roześmiali się rodzice , podeszli i wtulili się we mnie . Tak dobrze było czuć ciepło bijące od nich .
-Janne , gdybym wiedział , że masz urodziny , gdybym .. ja bym Ci zrobił tak cudowny dzień -Alex był pierwszy raz zmieszany . Nie poznawałam go , zawsze wygadany chłopak , mający na wszystko odpowiedź stał przede mną i jąkał się piąte przez dziesiąte .
Usiedliśmy wszyscy przy stole .
-Czemu tak kulejesz ?-Spytała mama
-Właśnie wracałam od Jasmine i poślizgnęłam się na lodzie , chyba coś mi się stało , dobrze , że niedaleko mnie szedł Alex , bo pomógł mi dojść do domu.
-Daj , sprawdzę Ci stopę -tata podszedł do mnie , a ja niepewnie podałam mu nogę -Niedobrze , jest tak spuchnięta . Przecież z tym trzeba jechać do szpitala -odezwał się i zaczął się ubierać . Kolejny dziwny dzień . Najpierw zapomniałam o swoich urodzinach , a teraz szpital . Co jeszcze dzisiaj mnie spotka ? Oby nic złego . Miałam już dosyć wrażeń . Najbardziej bolał mnie fakt , że ferie zbliżały się ku końcowi i będę musiała się przestawić na wczesne wstawanie .

*Alex :
Byłem w szoku . Wchodzę do domu z Alex , a tu nagle śpiewy ,tort , życzenia . Wykorzystałem czas kiedy to Janne z rodzicami pojechała do szpitala , a ja zaoferowałem popilnować Lill . Wiedziałem jaka jest służba zdrowia i że spędzi w szpitalu przy dobrych wiatrach dwie godziny .
-Lill , a pomożesz mi zrobić niespodziankę dla Janne ?
-Jaa?-malutka otworzyła szeroko oczy obdarzając mnie najsłodszym na świecie uśmiechem
-No jasne , krasnalu -zaśmiałem się -chodź , pójdziemy do mnie do domu po czerwony brystol .
Kiedy miałem już wszystko narysowałem serca i zacząłem je wycinać , Lill dzielnie mi pomagała , starając się . Widać , że miała niezłą radochę .

*Janne :
Miałam już dosyć siedzenia w tym szpitalu . Byłam szczęśliwa , kiedy go opuszczałam . No tak , skręcona kostka . Mama musiała mi wykombinować kule . Kiedy dojechaliśmy pod dom , tato wziął mnie na ręce i wprowadził do przedpokoju . Z salonu dochodziły zabawne okrzyki mojej siostrzyczki .
-A Wam co tak radośnie ?-tato uśmiechnął się
-Hahaha tato , a czy Ajeks będzie mókł zostać tu ?
-Ej , obiecuję , przyjdę jutro się z Tobą pobawić , ale musisz iść spać , ja też muszę iść do domu , bo maja mama będzie się martwiła .
Lill smutno spojrzała na niego , ale dała za wygraną , grzecznie pomaszerowała do swojego pokoju .
-Janne , jedziemy z tatem do sklepu , za niedługo będziemy , poczytaj Lill przed snem , tak , żeby zasnęła
-Okej -odpowiedziałam i zobaczyłam jak znikają za drzwiami .
-Będę już leciał , dobranoc - Alex schylił się i pocałował mnie w policzek -wszystkiego najlepszego -wyszeptał . Byłam zmęczona , więc odpowiedziałam tylko "cześć " i skierowałam się do pokoju siostrzyczki .
-Co dziś czytamy ?
-Tą bajecke o misiu ?
-Dobrze .
Zaczęłam czytać , listery nieprzyjemnie zlewały się , a ziewanie utrudniało mi to wszystko . Lill jak na złość nie chciała spać . Po pół godzinie męczarni w końcu usłyszałam miarowy , spokojny oddech . Czytałam jeszcze chwilę i w końcu szczęśliwa , opierając się o ściany , doczłapałam do łazienki . Nie miałam siły , wzięłam szybki prysznic . Miałam już wejść do pokoju , ale moją uwagę zwróciło czerwone serduszko , przyczepione pod klamką , wzięłam je i zaczęłam czytać "Otwórz się na miłość " Uśmiechnęłam się , bo wiedziałam czyja to sprawka . Otworzyłam drzwi , zapaliłam światło . Jedno serduszko leżało na pościeli , wzięłam je i znów zaczęłam analizować jego treść "Jesteś niesamowita ... " , uśmiech nie schodził mi z ust. Rozejrzałam się , ale już nigdzie nie dostrzegłam czerwonych niespodzianek z treścią . Usiadłam na fotelu , rozczesałam włosy , przebrałam się w piżamę. Chciałam się położyć , odsłoniłam kołdrę i roześmiałam się . Pod kołdrą było więcej tego , na każdym serduszku był rozpoczęty tekst , a swoją kontynuację miał na następnym , właściwie brzmiało to tak "Otwórz się na miłość . Jesteś niesamowita , przy Tobie zrozumiałem co w życiu jest ważne . Moje myśli skierowały się na inne tory . Wcześniej nic się dla mnie nie liczyło , a od kiedy zaczęliśmy spędzać ze sobą czas , dałaś mi do zrozumienia , że to co robię jest złe , a olewanie wszystkiego nic nie da . Dałaś mi siłę , wiarę i moc do dalszego działania . Nie potrafiłem się szczerze śmiać . Nauczyłaś mnie na nowo cieszyć się i czerpać radość z otaczających mnie drobiazgów . Jesteś najlepszym co mi się mogło przytrafić , dziękuję .A." Z oczu popłynęły mi łzy . Jeszcze nigdy od nikogo nie usłyszałam tak pięknych słów .Może źle to określiłam , jeszcze nigdy nikt nie przekazał mi tak niesamowitej treści . Serce zabiło mi szybciej i krzyknęłam , ktoś dotknął mojego ramienia .
-Alex , skąd Ty tutaj ?-płakałam ze szczęścia
-Widzisz , byłaś tak zajęta , że nawet nie zauważyłaś , że zamiast wyjść skierowałem się do Twojego pokoju . Stałem sobie za firanką i czekałem spokojnie , kiedy tu wejdziesz .
-Alex .. ja tak bardzo dziękuję , jeszcze nikt , nigdy ..-chłopak położył mi palec na usta
-Cii -zbliżył się do moich ust i zaczął całować . Delikatnie , czułam jego ciepło , jego zapach .
Myślałam , że oszaleję . Chciałam , żeby ta chwila trwała jak najdłużej , ale chłopak nagle przestał
-Do zobaczenia -uśmiechnął się
-Eee , idziesz już ?
-No jasne , że tak , co za dużo to nie zdrowo-śmiejąc się wyszedł . Cały Alex .
  • awatar Gość: Kocham <3 Uwielbiam. Omnomnom. Więcej. :* *.*
  • awatar sylwankaa.: <33333333333333333333333333333333 ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
*Janne
Podniosłam delikatnie głowę . Ból nadal nie ustawał . W pokoju było ciemno , jedynie telewizor rzucał na pokój mdłe światło . Naciągnęłam na siebie koc , było mi tak potwornie zimno . Rodzice pewnie gdzieś pojechali . Chciałam zadzwonić do mamy za ile będą , ale nie miałam przy sobie telefonu . Tak , z tego wszystkiego mój telefon został u Kaspara . Niechętnie włożyłam kurtkę , założyłam buty i wyszłam zaspana do chłopaka . Mróz nieprzyjemnie szczypał moje policzki .
-Cześć -usłyszałam Alexa
-Cześć -odpowiedziałam . Chłopak nie zatrzymał się , wyminął mnie . Ciekawa byłam ...skąd wracał ? Gdzie był ? Szłam jeszcze chwilę . Już miałam pukać , ale drzwi same się otworzyły
-O kurcze , a ja akurat wychodzę
-Hm nie przyszłam na długo , zostawiłam u ciebie telefon
-Nie zauważyłem -Kapar przyglądał mi się dziwnie -słuchaj , moja mama leży w szpitalu , prosiła mnie abym szybko podrzucił jej jakieś dokumenty , idź szukaj telefonu , poczekaj na mnie nie zajmie mi to dużo czasu
-Okej -to mówiąc wpakowałam się do środka i zamknęłam za nim drzwi . Weszłam do kuchni i nastawiłam sobie wody na herbatę .
-Gdzie Ty jesteś ?-zaczęłam rozglądać się za moją zgubą . Przeszukałam salon , ale nigdzie go nie było . Otworzyłam drzwi od sypialni Kaspara . Rzadko tam przebywałam . Nie lubił kiedy tam wchodziłam . To było takie jakby jego miejsce , tylko jego i mało kto miał ta wstęp . Czasem tylko kiedy chciał mi coś pokazać . Wiedziałam , że tam nie znajdę telefonu , ale coś mnie skusiło , aby tam zajrzeć . Usiadłam na brzegu łóżka i otworzyłam jego nocną szafkę .
-Poszperamy Ci troszeczkę
Nic ciekawego . Jakieś tabletki na gardło , gazeta , kilka zeszytów , chyba album . Zaczęłam przeglądać gazetę -motory , rowery , parę skąpo ubranych lasek , czyli standard . Pierwszy zeszyt był pusty , drugi to jakieś bazgroły , chyba brudnopis , w trzecim miał jakieś tematy lekcyjne . Album był zupełnie pusty . Pewnie dostał go z jakiejś okazji i jeszcze nie zapełnił zdjęciami . Zamknęłam szafkę . Skoro tu nie ma nic ciekawego , to może w szufladach się znajdzie ? Pociągnęłam za pierwszą od góry , ale w niej była jego bielizna . Otworzyłam drugą i już trochę ciekawiej . Znów parę zeszytów , gruby kalendarz i album . Otworzyłam kalendarz i nagle podskoczyłam . Czajnik z wodą zaczął tak głośno gwizdać . Z szybko bijącym sercem pobiegłam do kuchni . Nie traciłam czasu na zalewanie herbaty , wyłączyłam gaz i wróciłam do zajęcia , które mnie pochłonęło . Zaczęłam wertować kalendarz , nie chciało mi się go dokładnie sprawdzać , bo było tam dużo zajętych terminów , prawie w każdym dniu miał coś zanotowane . Potrzebowałabym dłuższego czasu , żeby się w to wczytać , a Kaspar wyraźnie powiedział "Za niedługo będę " czy coś w tym stylu . Odłożyłam kalendarz na podłogę i zabrałam się za album . Zdziwiłam się i ucieszyłam . Ten był wypełniony zdjęciami . Przejrzałam go szybko , prawie cały to zdjęcia z dzieciństwa . Pod sam koniec zaczynały się fotografie chyba z niedawna . Przewróciłam radośnie kolejną stronę i zamarłam . Na zdjęciu nie był kto inny jak on i Alice . Tak ... Alice . Skąd oni się znają ? Czyży się przyjaźnili ? Nie , to niemożliwe , nigdy nie wspominał o niej . Wyjęłam zdjęcie i zdębiałam "Z Siostrą " . Kolejne zdjęcie przedstawiało stół wigilijny przy którym też siedział Kaspar i Alice . Teraz już byłam pewna , że są rodzeństwem . Spakowałam szybko te dwa zdjęcia do torebki i odłożyłam album na miejsce . Wiedziałam , że to ryzykowne , ale nie miałam zbyt dużo czasu . Wiedziałam , że on wróci lada chwila . Tak jakby na moje przeczycie usłyszałam szarpanie za klamkę . Spakowałam wszystkie cztery zeszyty , zgasiłam światło i pobiegłam do kuchni udając , że robię sobie herbatę . Klucz w zamku przekręcił się i do domu wszedł chłopak . Modliłam się , żeby tylko nie wszedł do swojego pokoju , zapomniałam zamknąć komodę .
-Chcesz herbaty ?-odezwałam się siląc na normalny ton .
-Jasne , to Ty zrób herbatę , a ja muszę iść wziąć szybki prysznic , chyba się nie obrazisz ?-nie czekając na odpowiedź kontynuował -jakiś idiota w szpitalu wylał na mnie gorącą czekoladę i cały się lepię
-Okej .
Kiedy Kaspar zniknął za drzwiami łazienki przeszłam szybko do salonu , postawiłam dwie herbaty na stoliku . Usłyszałam dźwięk mojego dzwonka w ... torebce . Kurde , to jednak miałam przy sobie telefon . To Jasmine dzwoniła . Nie miałam ochoty odbierać . Nie teraz . Chciałam zamknąć tą durną komodę , więc wstałam i skierowałam się w stronę drzwi pokoju Kaspara , ale moją uwagę przykuła duża , biała koperta z podpisem "zdjęcia " z dzisiejszą datą . Chwyciłam ją i wyjęłam pierwsze ...znów Alice i Kaspar . Drugie ....
-O Boże - wyrwało mi się
-Co Ty wyprawiasz ? -usłyszałam głoś wściekłego chłopaka .
-Ja , ja ... ja tylko ..
-Oddawaj to
Kaspar pędził w moją stronę . Czułam jak cała się trzęsę . Chwyciłam torbę , kopertę i biegłam do wyjściowych drzwi , ale chłopak chwycił mnie mocno za ramię i pchnął . Obiłam się o ścianę .
-Wypuść mnie -prosiłam płacząc
To na niego nie zadziałało , rzucił się na mnie , więc uciekłam do łazienki i zamknęłam za sobą drzwi na zamek .
-Otwieraj !-darł się , a ja czułam się jak w jakimś idiotycznym filmie -słyszysz ? Rozjebię cię .
Nie poznawałam go , tak jakby wpadł w jakiś szał. Nie zdążyłam ubrać kurtki , wisiała nadal w przedpokoju . Trudno , w cienki sweterku też dojdę do domu .
Puściłam wodę jak najmocniej się dało , tak aby zagłuszyła hałas . Tak by nie słyszał co robię .
Stanęłam na wannie i otworzyłam okno . Chciałam wyjść przez okno , ale poślizgnęłam się i wylądowałam na podłodze . Zawaliłam głową o metalową rurę , poczułam jak po twarzy leci mi lepka , ciepła ciecz . Musiałam sobie zrobić coś z nogą , bo ledwo na niej stałam . "Musisz się stąd wydostać , musisz " powtarzałam sobie w myślach .
-O cholera -wyrwało mi się przez łzy . Chłopak zaczął majstrować przy zamku . Wiedziałam , że chwile pokręci i zaraz będzie w środku . Strach zadziałał , użyłam całej swojej motywacji i już leżałam na śniegu . Podniosłam się szybko i zaczęła uciekać
-Dorwę Cię !Słyszysz ?-miałam rację , odstał się do łazienki . Biegłam ile sił w nogach mimo tego , że za każdym razem , gdy stawałam na prawą stopę czułam tak potężny ból , że niemal paraliżował moje ciało . Strach jednak działał tak , że mimo wszystko ratowałam się jak mogłam .
Odwróciłam głowę i od razu tego pożałowałam . On podążał za mną . Wbiegłam w park , przeszłam przez dziurę w płocie i już byłam na działkach . Altanki były małe , udało mi się przeskoczyć przez najbliżej leżącą , podeszłam do małego domku i wybiłam torebką szybkę koło klamki , odkręciłam zamek i drzwi się uchyliły . Weszłam tam prędko i zamknęłam je za sobą . Przyszło mi na myśl , że Kaspar , aby mnie znaleźć może dzwonić na mój numer . Wyciszyłam więc telefon . Tak bardzo się bałam .Wybrałam numer Alexa , odebrał od razu
-Alex , błagam ratuj mnie - zanosiłam się od płaczu
-Co się dzieje ?-Chłopak był wyraźnie wystraszony
-Proszę przyjdź , weź mnie stąd
Usłyszałam jakieś hałasy , więc się wyłączyłam . Alex wciąż dzwonił , a ja nie miałam jak odebrać . To pewnie jakieś zwierze .
"Park , działki , przejście w płocie , pierwsza działka , ratuj " . Modliłam się by przyszedł jak najszybciej . Nie mogłam tu dłużej wytrzymać . Trzęsłam się z zimna i ze strachu . Dobrze , że nie ściągałam butów .

*Alex :
Byłem przerażony . Nie wiedziałem co się dzieje . Nie pytając o zgodę mamy zabrałem z kuchni kluczyki od samochodu i pojechałem pod park . Zaparkowałem i wybiegłem . Działki były na samym początku , więc nie trudno było mi je znaleźć . Drogę pod płotem też doskonale znałem , bo często tam tędy przechodziłem . Przecisnąłem się i wskoczyłem na działkę . Podszedłem do starego domku . Pociągnąłem za drzwi . Było przeraźliwie ciemno . Zapaliłem flesz telefonu .
-O kurwa- wyrwało mi się . Na podłodze leżała Janne , twarz miała zabrudzoną świeżą krwią , była mokra i do tego ubrana w taki cieniutki sweterek . Zagotowało się we mnie .
-Janne ?
Dziewczyna ledwo kontaktowała , musiała tu już długo leżeć . Była mokra , a na dworze panował potężny mróz . W telewizji dziś mówili , aby nie wychodzić , że mrozy są zbyt silne . Chwyciłem ją na ręce . Miałem teraz problem ... jak ja ją wyniosę przez ten płot ? Owinąłem ją w koc który znalazłem w pomieszczeniu i w moją kurtkę . Rozwaliłem furtkę od działki i spokojnie wyszedłem . Pod płotem przeszedłem najpierw ja , a później , troszkę brutalnie przeciągnąłem ją , wziąłem znów na ręce i jak najszybciej się dało delikatnie ułożyłem na siedzeniach z tyłu . Włączyłem ogrzewanie i ruszyłem do domu . Kiedy już podjechałem pod dom zadzwoniłem najpierw do Jasmine :
-Czemu nie odbierałaś ? Potrzebowałam pogadać
-Hej z tej strony Alex
-Alex ? To Wy się odzywacie ?
-Słuchaj nie czas na wytłumaczenia , powiedzmy , że Janne coś się stało ..
-Co jej się stało ? Co się dzieje ?-nadawała wystraszona
-Czekaj , ja sam nie wiem , wytłumaczę Ci jak już uda mi się z nią porozmawiać . Bardzo mi pomożesz jeżeli zadzwonisz do jej rodziców i skłamiesz , że była u Ciebie , oglądałyście film i zasnęła , czy może zostać . Nie musisz się martwić już jej nic nie grozi , jest ze mną .
-Okej , ale zadzwoń do mnie jak najszybciej , martwię się
-Już wszystko dobrze , dziękuję i dobranoc , odezwę się jak się czegoś dowiem .
-Dobranoc
Dziewczyna leżała w szoku i popłakiwała . Wniosłem ją po cichutku do mojego pokoju . Wiedziałem , że mama już śpi , bo z rana wstawała do pracy . Zamknąłem pokój , tak ,żeby mama nie mogła wejść i położyłem wystraszoną dziewczynę na łóżku .
-No nie płacz już , jesteś bezpieczna - wyszeptałem
-Wiem , ale .. ale - płakała coraz bardziej
-Janne , spokojnie . Żeby Ci pomóc musisz mi powiedzieć co się stało . Ale nim to zrobisz najpierw się przebierzesz -to mówiąc podszedłem do szafki , wyciągnąłem jedną z moich koszulek i podałem dziewczynie -ja idę zrobić Ci herbaty . Mokre ciuchy możesz rozłożyć na kaloryferze
-Dziękuję
Poszedłem po herbatę zostawiając Janne samą . Chciałem już wiedzieć co się stało , ale gdybym naciskał to nic by nie dało . Musiałem zapewnić jej spokój i poczucie bezpieczeństwa . Fakt , gotowało się we mnie i miałem ochotę rozwalić tego kto jej zrobił krzywdę . Rozwalę , ale jeszcze nie teraz , rozwalę jak się dowiem .
-Biedny będziesz frajerze - wymruczałem pod nosem.
Kiedy wszedłem do pokoju Janne już siedziała .
-Więc jak to się stało ?
-Widzisz wszystko jest strasznie zagmatwane i nie wiem od czego zacząć .
-Najlepiej od początku
-To może to nie jest najlepszy początek , ale zacznę od tego ,że Alice jest siostrą Kaspara .
Pobladłem ... ta blondynka , ta mała .. ta ..ta ..że ..
-Ona ?-wyjęczałem
-Tak . Na potwierdzenie tego masz zdjęcia -przypatrywałem się tym fotografią i nie mogłem uwierzyć .
-To wszystko co się działo to był jeden wielki spisek . Nie mogłam dziś znaleźć telefonu . Pomyślałam , że zostawiłam go u Kasapra . Poszłam do niego , ale on akurat jechał do szpitala i zostawił mnie samą . Zaczęłam szperać w jego rzeczach , w pokoju do którego tak właściwie nikt nie miał wstępu prócz jego . Początkowo nie znalazłam tam nic godnego uwagi , ale później kalendarz , album ze zdjęciami i zeszyty . Nie miałam za bardzo czasu , usłyszałam jak on wchodzi , więc spakowałam to co się dało spakować i pobiegłam do kuchni udawać , że robię herbatę .Bałam się , bo zostawiłam otwartą komodę .W szpitalu ktoś przez przypadek ochlapał Kaspara czekoladą i poszedł się kąpać , a ja już miałam iść i zamknąć szufladę , tyle że mój wzrok przykuła koperta , przeglądałam w niej zdjęcie i Kaspar mnie przyłapał . Wściekł się niesamowicie , zaczął mnie gonic , krzyczał i szarpał . Udało mi się zwiać do łazienki , ale poślizgnęłam się i uderzyłam głową robiąc sobie ranę . Zaczął majstrować przy zamku , ale udało mi się wyskoczyć przez okno , gonił mnie , uciekłam na tą działkę , zadzwoniłam po Ciebie i znalazłam się tu . Kiedy robiłeś mi herbatę , szybko się przebrałam i zaczęłam przeglądać zeszyty . Od razu w pierwszym , który chwyciłam wyczytałam coś szokującego . Otóż to jakiś zeszyt z zakładami . Na ostatniej zapisanej kartce jest zakład o mnie . Jeżeli Kaspar przeleci mnie szybciej niż jakiś jego kolega jakąś tam dziewczynę , to Kaspar otrzyma pieniądze jakie wydał za motor . Jeżeli przegra , będzie musiał oddać temu z kim się zakładał motor . Tam są zapisane wszystkie jego działania . Namówił Alice , żeby nas rozdzieliła , mnie i Ciebie . Udało jej się.
-Na mikołajki to naprawdę nie moja wina
-Nie musisz się tłumaczyć , teraz już wiem , ale byłam głupia . W każdym razie starałam się znaleźć pocieszenie u Kasapra , a on to wykorzystywał . Wziął mnie na imprezę na której wypiłam za dużo , urwał mi się film i zbudziłam się u Kasapra .. cała naga
-Co? Jak to ? Zrobił Ci krzywdę ?-zacząłem mówić szybko , podniesionym głosem
-Powiedział wtedy , że nic mi nie zrobił , byłam pijana więc wziął mnie do domu , a ja sama się rozebrałam . Teraz już wiem , że nie . Wiem , że to on mnie rozebrał , ale nie wiem czy do czegoś doszło . Mam nadzieję ,że ..nie , nie widziałam żadnych plam krwi , nie czułam ..-Janne wybuchła płaczem . Trząsłem się z nerwów . Przytuliłem ją mocno do siebie .
-On , zrobił mi .. zdjęcie , w kopercie
Wyciągnąłem białą kopertę , na pierwszym zdjęciu był on i Alice , a na drugim naga Janne . Wkurzyłem się nie na żarty .
-Gdzie ten debil mieszka ?
-Po co Ci to ?
-Gdzie on mieszka ?
-Proszę , Alex przestań , błagam
-Nie zostawię tego tak . Skrzywdził Cię , pożałuje . Jeżeli mi nie powiesz gdzie on mieszka pójdę z tym zdjęciem do Twoich rodziców , nie mam daleko
-Nie bądź taki -było mi szkoda jej , zanosiła się od płaczu , ale nie mogłem inaczej .
-Nie wiem jaka to ulica
-Wiesz doskonale , wytłumacz mi
-Cholera ! Daj sobie spokój ! Nie mam pojęcia co to za ulica , Alex błagam nie rób nic durnego .
-Tego Ci obiecać nie mogę .
_______________________________________________
Dziś tak bardziej Alexowato i Jannowato
  • awatar ѕιємαηє¢zкσ: @gość: no wlasnie zjadlam omlety , wymyje naczynia , wykapie sie i jakos o 23.00 siade do pisania :D wiec za pare godzin
  • awatar Gość: Boskie ! <3 Kiedy następny rozdział ? :D
  • awatar Beauty-: no w koncu sie dowiedzieli obydwoje prawdy
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
*Maks
-Cholera!-zakląłem w myślach . Spojrzałem na wyświetlacz telefonu i już wiedziałem , że szykuje się wojna . Miałem z pięć nieodebranych wiadomości od Jasmine plus zasyp wiadomości . Ukryłem twarz w dłoniach . Znów nawaliłem . Grałem na komputerze , a telefon leżał w kuchni i ładował się i zapomniałem całkiem , że obiecałem jej wypad na basen . Zastanawiałem się gorączkowo jak to odkręcić , co jej powiedzieć by złagodzić całą sytuację . Jeżeli skłamię prawda prędzej czy później wyjdzie na jaw , Jasmine miała nosa do takich rzeczy , z resztą nie miałem ochoty na oszukiwanie mojej dziewczyny . Ubrałem kurtkę i popędziłem do niej , po drodze kupiłem kwiatka - to powinno złagodzić jej gniew .

*Kaspar :
Kończyłem wycieranie kurzy . Teraz jak Janne spędzała każdą wolną chwilę u mnie musiałem dbać o dom , starałem się zrobić na niej jak najlepsze wrażenie . Najbardziej irytował mnie fakt , że ona cały czas myślała o Alexie . Alex to , Alex tamto . Co mnie Alex ? Ostatnio jej grzecznie powiedziałem , że mnie to nie interesuje i tak jakby się uspokoiła . W domu rozległ się dźwięk dzwonka . No tak to nie mógł być kto inny jak Janne .
-Cześć -zawołałem przytulając ją mocno do siebie -to co powiesz na ciepłą herbatę ? Nieźle przemarzłaś , dobrze , że to już niedługo luty
-Tak z chęcią wypiję herbaty - dziewczyna uśmiechnęła się - jejku tak to szybko minęło .
-Tak , niedawno święta , sylwester , a teraz już prawie luty .
-Mhmm wolę tego nie wspominać . Te święta pierwszy raz okazały się tak drętwe , a sylwester jeszcze bardziej - zamilkła , widziałem , że dalsza rozmowa nie ma sensu , bo posmutniała , wiec zabrałem się za robienie herbaty .

*Janne :
Tak , Kaspar poruszył temat do którego starałam się nie wracać . Jak na złość przeszyły mnie wspomnienia z nieudanego grudnia . Najpierw super początek , a później nieszczęsna sytuacja ze słodką Alice . Zadrżałam na samo wspomnienie blondyneczki całującej Alexa , skąpo ubranej , napitej i ...i musiałam się powstrzymać , żeby z oczu nie poleciały mi łzy . A później samotne wieczory w domu , albo tu u Kaspara . No i Święta . Ten dzień całkiem mnie zdołował . Kiedy rozpoczęliśmy Wigilijną kolację ktoś zadzwonił do drzwi . To był Alex . Grzecznie złożył życzenia moim rodzicom , wyściskał Lill i dał jej gre planszową , a ja stałam jakbym zobaczyła ducha . Nie wiedziałam jak mam się zachować . Przybrałam więc sztuczny uśmiech . Mama chciała , żeby Alex został z nami , ale on przeprosił i powiedział ,że wpadł na chwilkę , bo jedzie z mamą do dziadków . Szłam odprowadzić go , ale jak już zniknęliśmy z widoku wtedy on odwrócił się , spojrzał na mnie tak smutno i niemal szeptem złożył życzenia a na koniec dodał "Jak już Ci przejdzie odezwij się do mnie " . Bardzo chciałam go zatrzymać , porozmawiać z nim , ale on wyszedł , nie słuchał moich próśb , wyszedł . Przez cały wieczór powstrzymywałam łzy . Rodzice zobaczyli , że coś jest nie tak , ale skłamałam , że brzuch mnie boli , wtedy dali mi spokój , a ja przeleżałam do późna płacząc w poduszkę . Reszta dni jak zwykle monotonna , dom , Kaspar , myśli o Alexie , Kaspar , dom , dom , Kaspar , a później sylwester w domu i nowy rok .
-Proszę - z zamyślenia wyrwał mnie Kaspar podając kubek z gorącą herbatą . Przyłożyłam do niego dłonie i zaczęłam je ogrzewać . Uwielbiałam to niesamowicie . Uwielbiałam spędzać wieczory u niego przy filmach czy grach planszowych . Potrafił mnie rozbawić i sprawić , że zapominałam o wszystkim co mnie bolało .
-To w co dziś gramy ?-spytał podając mi moje ulubione ciasteczka ze słonecznikiem
-Oooo ! Kupiłeś moje ukochane ciacha !-zwołałam
-Nie odpowiedziałaś na pytanie- droczył się ze mną to podając mi ,to zabierając pyszne łakocie
-No weź , ale z Ciebie świnia
-Okej , okej -podniósł ręce do góry jakby chciał powiedzieć "poddaję się " -to teraz mnie obraziłaś - z naburmuszoną miną podszedł do okna .
-Przepraszam -odpowiedziałam , ale nie zwracał na mnie uwagi , udawał , że mnie nie ma . Podeszłam i objęłam go w pasie .
-Mhmmm takie przeprosiny to Ty wiesz , możesz sobie je ...
-Mogę sobie je ?
-Możesz sobie je ćwiczyć na kimś innym
-Eh -westchnęłam i pocałowałam go w policzek -może być ?
-A w drugi ?- teraz to Kaspar przyciągnął mnie mocno do siebie .
-A w drugi to się sam pocałuj - odpowiedziałam i odtrąciłam jego dłonie . Nie miałam zamiaru wdawać się z nim w coś więcej .
-To nie , ale mam pomysł
-Jaki ?
-Idziemy dziś na dyskotekę ? Robią w klubie niedaleko
-Eee no nie wiem
-Czemu nigdy nie chcesz ? Dziewczyno zranił cię chłopak , przyjaciel , ale to nie znaczy , że masz się załamać , zamknąć w sobie . Nie był dla Ciebie nikim więcej niż tylko przyjacielem . Daj spokój i bez gadania zabieram dziś Ciebie na zabawę .
-No dobra - jęknęłam niechętnie . Nie uśmiechało mi się to . Dopiłam więc herbatę i poszłam szykować się do domu . W końcu dyskoteka , trzeba wyglądać dobrze .

*Alice:
Mój plan szedł opornie . Po tamtym incydencie Alex starał się mnie unikać , widziałam to . Zastanawiałam się jak to wszystko naprawić . Najlepiej będzie jak skontaktuję się z Kasparem , on zawsze miał jakieś wyjście
-Co jest grane , siostra ?
-Plan kompletnie mi nie idzie . Nie wiem jak zagadać do niego , weź pomóż .
-Jesteś taka głupia ? Czy tylko udajesz?
-Mógłbyś przestać ?
-Ale to naprawdę nie jest trudne . Zadzwoń do niego i powiedz , że zmarła Ci ukochana babacia i tak to źle przeżywasz , czy możcie się spotkać . Zobaczysz , nie odmówi .
-Ale to durne , babcia od dawna nie żyje .
-Sama jesteś durna . A on skąd będzie wiedział , że babcia od dawna nie żyje ? Zagraj to dobrze , a teraz spadam , trzymaj się .
-Dzięki , Ty też .
Dobra , skoro tak wyszukałam czarnych ciuchów , a tak sobie , żeby udawać żałobę , a później zamknęłam oczy i wyobraziłam sobie najsmutniejsze rzeczy jakie mi się w życiu przytrafiły . Moja wyobraźnia mocno je przekolorowała i efektem tego był akurat pożądany płacz . Taka zapłakana wybrałam numer Alexa . Nie odbierał . Spróbowałam kolejny raz .
-Tak ?-Odezwał się zaspany głos .
-Alex ?-zajęczałam
-Co się stało ?
-Możemy się spotkać ?
-Tak - dodał , ale czuć było , że niechętnie .
-Za dwadzieścia minut koło ronda ?
-Okej
Niezupełnie zadowolona spakowałam najważniejsze rzeczy do torby i wybiegłam z domu nadal wspominając smutne rzeczy .

*Janne :
Ubrałam się w białą , delikatną sukienkę z falbankami , jak zwykle delikatny makijaż i ukochana perfuma . Nawet humor mi się poprawił . Wyszłam przed dom , Kaspar już czekał w samochodzie .
-No witam -odezwałam się
-Mmmm no proszę jaka odstrojona
-Już mi więcej nie będziesz wmawiał , że się zadręczam -puściłam do niego oczko . Jechaliśmy około 20 minut . Zdziwiłam się , bo Kaspar mówił , że to niedaleko , z tego co zauważyłam to był spory kawałek drogi . Przed klubem zebrało się już dużo młodych osób , a ze środka było słychać muzykę .
-Idziemy bawić się jak jeszcze nigdy dotąd !-zawołałam . Postanowiłam sobie , że to będzie impreza na której nie będę kontrolowała czasu , przejmowała się , że jestem zmęczona , czy napita.
-Jesteś pewna ?
-Tak , idę na całość
-Chcesz tego ?-Kaspar patrzył poważnie
-Tak , no przecież mówię -chwyciłam go za rękę i zaczęliśmy się przedzierać przez tłum . Od razu zabrałam go na parkiet . Ludzi było tyle , że co chwile ktoś mnie delikatnie popychał , albo ocierał się ręką , nogą . Było mi cudownie .
Kiedy już się zmęczyłam Kaspar poprowadził mnie do barmana i zamówił dwa drinki . Zamiast pić z umiarem , alkohol wypiłam w bardzo szybkim tempie . Nie czekając chwyciłam za drugą szklankę , ale teraz starałam się pić wolniej . Przetańczyliśmy kolejne trzy piosenki i znów wziął mnie na drinka . W głowie kręciło mi się coraz bardziej i zaczynałam popuszczać jeżeli chodziło o umiar i granice . Zawsze miałam swoje wytyczone zasady , starałam się ich trzymać . Nie raz rodzice mówili mi o gwałtach , albo przestrzegali mnie przed dużą ilością alkoholu . Chodziłam na imprezy i piłam , ale nigdy tak , żeby wylądować pijana w jakimś nieznanym mi miejscu z nieznanymi mi osobami . Starałam się mieć swój umiar . Teraz czułam , że mój umiar się kończy . Nie zwracałam na to uwagi . Rodzice byli przekonani , że nocuję dziś u Jasmine , a ja zamiast siedzieć u Jasmine wlewałam w siebie kolejne porcje alkoholu .
-Hahaha chodź zatanczymm..-czułam jak język mi się plącze . Wszyscy w koło tak zabawnie wirowali. Przeciskałam się przez tłum , a raczej obijałam o tłum trzymając mocno Kaspara . Zaczęłam bujać się w rytm muzyki , a jego dłonie powoli przesuwały się wzdłuż moich bioder . Miałam odkryte plecy i to chyba był błąd bo poczułam ciepły dotyk pod piersiami . Chciałam protestować , ale nie miałam już sił , bo wódka zaczęła działać ze zdwojoną siłą . Wszystko rozmazywało mi się tak jak jeszcze nigdy .
Widziałam tylko urywki , widziałam jak idę przed siebie i jestem koło toalety . Kaspar wciąż mnie pilnował , trzymał mnie za ramię . A później jakieś drzwi , samochód .

*Kaspar :
To się udało . Janne leżała spita na tylnej kanapie mojego samochodu . Byłem teraz panem . Mogłem zrobić co chcę , pojechać z nią gdzie chcę . Uśmiechnąłem się szeroko i skierowałem się do domu . Musiałem to dobrze rozegrać . Wiedziałem , że ona jest jedynie spita i w każdej chwili może się obudzić , albo zarzygać wszystko . Myśląc o tym ostatnim dodałem gazu , aby jak najszybciej znaleźć się w bezpiecznym miejscu . Janne to teraz nie Janne , ale zwłoki . Dosłownie była jak zwłoki . Czułem się jak ostatni debil targając ją do domu z parkingu . Modliłem się ,żeby w oknie , lub na dworze nie spotkać żadnego sąsiada . Ale byłaby jazda bez trzymanki . Zaraz stwierdziliby , że jestem jakiś nienormalny i dzwoniliby po policję . Otworzyłem drzwi i ułożyłem Janne delikatnie na podłodze .
-Mamy szczęście , że nikt nas nie widział -powiedziałem to bardziej do siebie niż do niej . Rozebrałem buty i kurtkę i zabrałem się za rozbieranie dziewczyny. Została w samej sukience . Odpiąłem zamek , a sukienkę rzuciłem gdzieś na podłogę . Wyglądała niesamowicie . Miała dobraną bieliznę w koronkę . Odpiąłem stanik , po chwili już cała leżała naga w mroku lampki nocnej . Musiałem mieć jakieś potwierdzenie tego , że ją "zaliczyłem " więc chwyciłem aparat i zrobiłem zdjęcie . Jakoś zrobiło mi się głupio . Polubiłem ją , a teraz mam ją wykorzystać , kiedy jest pod wpływem alkoholu ? Nie wiedziałem co się ze mną dzieje . Hm , przecież mam zdjęcie jej nagiej , kumpel nie musi wiedzieć , że jej nie przeleciałem . Pokażę mu zdjęcie , a jej nic nie zrobię. Tak to idealny pomysł . Postawiłem aparat na nocnym stoliku . Jutro wywołam zdjęcie , wkleję do zeszytu zakładów , który kiedyś z kumplami założyliśmy i tam wklejamy właśnie zdjęcia i cała kasa mi się zwróci . Położyłem się obok Janne gładząc ją po piersiach i schodząc w dół . A może jednak ? Siłowałem się z rozporkiem kiedy rozległ się dźwięk telefonu
-Słucham !-odezwałem się wściekle
-Kaspar , Kaspar , szybko przyjeżdżaj do Szpitala -wołała zapłakana Alice . Serce zabiło mi szybciej
-Co się dzieje ?
-Mama , mama , coś nie tak , zasłabła w pracy , Kaspar , proszę szybko -płakała . Niewiele myśląc wybiegłem z domu i poszedłem do szpitala .

~~Kolejny dzień , poranek :
*Janne :
Poczułam chłód przeszywający moje ciało . Chciałam naciągnąć na siebie kołdrę , ale nigdzie nie mogłam jej wymacać . Niechętnie otworzyłam jedno oko . Serce zabiło mi szybciej . Nie wiedziałam gdzie jestem . Po chwili dopiero rozpoznałam , że to dom Kaspara . Odetchnęłam z ulgą , ale nie na długo . Nie przypominałam sobie wczorajszego dnia , a już całkiem zamarłam jak zobaczyłam siebie nagą . Głowa mi pękała , ale za oknami było jeszcze ciemno . No tak dopiero parę minut po piątej . Rozejrzałam się po pokoju . Moje ciuchy leżały porozrzucane , drżałam , ale już nie z zimna , tylko z myśli jakie krążyły mi po głowie . Złe myśli . Okryłam się kocem .
-Nie panikuj - wychrypiałam . Mdliło mnie bardzo . Chwyciłam kubek który leżał obok mnie i wypiłam jego zawartość do dna . Na szczęście to była woda . Kaspara nigdzie nie było i dlatego się uspokoiłam . Z ledwością wygramoliłam się z łóżka i zabrałam się za ponowne ubieranie . Usłyszałam brzęk klucza . Pomimo tego , że wiedziałam , że to Kaspar to i tak spanikowałam .
-O nie śpisz ?-"ale durne pytanie " pomyślałam . No chyba raczej , że skoro stoję przed nim to nie śpię .
-Ja..e .. - nie wiedziałam co mam powiedzieć
-Wiesz - chłopak dodał zmieszany-wczoraj w klubie strasznie się napiłaś . Odwiozłem Ciebie tutaj . Chciałaś zostać sama , więc zostawiłem Cię tu w pokoju . Po godzinie przyszedłem sprawdzić czy wszystko gra i wiesz ... leżałaś już naga . Postanowiłem ,że najlepiej jak Ciebie zostawię .
-Uff-odetchnęłam - już myślałam ,że to Ty
-Za takiego mnie masz ? Ja Ci pomagam ..
-Przepraszam , wybacz , dziękuję Ci za wszystko .
-Idź , weź prysznic -odezwał się . Zrobiłam tak . Jak zobaczyłam siebie w lustrze to się przeraziłam . Mój cały makijaż był rozmazany . Próbowałam przypomnieć sobie coś z wczorajszego wieczoru i pamiętałam jedynie początek . Później już nic . No trudno . Szczęście , że miałam Kaspara .
 

 
*Janne :
-Ile to już jak się nie odzywacie ?
-Nie wiem , może tydzień - burknęłam przerzucając kanały w tv .
-Masz zamiar coś z tym zrobić ?-Jasmine nie dawała za wygraną .
-Jas , nie mam pojęcia . Staram się o tym nie myśleć .
-Ale przecież on się tak starał o ciebie . Widzę jak w szkole patrzy w Twoją stronę . Chciał pogadać , a Ty go odrzuciłaś .
-I niech się patrzy , mam to gdzieś . Jak Ty byś się zachowała jakbyś widziała , że Maks siedzi sobie , a jakaś pusta blondi całuje go po karku ? Do tego był bez koszulki .
-Byłoby inaczej , bo to mój chłopak , a Alex nie jest Twoim chłopakiem . Z resztą masz trochę racji . Po co Ci robi nadzieję , a później leci do innej ? Tego nie rozumiem .
-Ja też tego nie rozumiem . Wyglądał mi na innego . Nadal nie mogę w to uwierzyć . Nie chcę już o tym myśleć . Nie chcę o nim myśleć . Kocham go - przyznałam smutno i poczułam jak do oczu napływają mi łzy - i też nienawidzę . Czuję się tak jakby się mną zabawił .
Jasmine podeszła do mnie i przytuliła mnie czule.

*Alex :
Zdenerwowany wyszedłem przed dom . Miałem już dosyć tego wszystkiego . Zraniłem Janne , ale to nie zupełnie moja wina . Chciałem z nią porozmawiać , próbowałem , a ona nie daje do siebie dojść . Odgrodziła mnie murem , potężnym murem . Podszedłem do napisu z lampek choinkowych "Kocham Cię Janne " i jednym silnym ruchem oderwałem je od ściany . Po co one ? Nie mogłem się pogodzić z tą myślą , że tak zawaliłem sprawę , że straciłem kogoś , kogo pokochałem , kto zaczął wprowadzać kolory w moje dotychczasowe , szare życie . Wsadziłem ręce do kieszenie w poszukiwaniu papierosa . Znalazłem połamanego .
-Cholera - odezwałem się sam do siebie i zacząłem go skręcać . Ręce miałem tak zmarznięte , że nie dałem rady . Zdenerwowany jeszcze bardziej wgramoliłem się do domu , usiadłem przy stoliku w kuchni i kontynuowałem .
-Co Ty robisz ?-usłyszałem za sobą głos mamy .
-Eee-wyjąkałem trochę zmieszany -to co widzisz -dodałem
-Co się z Tobą dzieje ?-zapytała mnie smutnym głosem
-Mamo , nic się nie dzieje .
-Od kiedy Ty palisz ?-dodała z przerażeniem
-Od śmierci ..- nie skończyłem . Zdenerwowany wstałem i opuściłem mieszkanie . Poszedłem do sklepu po papierosy , znicze i skierowałem się na cmentarz . Nawet nie wiem dlaczego po policzkach spływały mi łzy . Pierwszy raz od dawna uświadomiłem sobie jak bardzo skrzywdziłem mamę . Brat zmarł , ale ma przecież jeszcze jednego syna . A ja zamiast ją wspierać zacząłem palić , nie zdałem i robiłem jeszcze inne , gorsze rzeczy . Nie starałem się nawet powstrzymywać łez . Ból mamy , strach w jej oczach , tęsknota za bratem i strata Janne sprawiły , że pękły we mnie emocje . Dawałem im teraz upust . Jakie szczęście , że było zimno i ludzie woleli siedzieć w domu niż przebywać poza nim . Chociaż tak czy siak miałbym gdzieś co mówią czy myślą o mnie . Skręcałem za dom kultury , kiedy wpadłem na Janne . I przypomniało mi się to jak pierwszy raz wpadłem na nią we wrześniu . Westchnąłem cicho
-Cześć - wydukałem
-Cześć -odpowiedziała , popatrzyła na mnie dłuższą chwilę . Nie próbowałem nic mówić , o nic pytać , prosić ją o wybaczenie . Nie miałem do tego głowy . Myślami byłem gdzieś indziej .
-Co się dzieje ?-spytała cichutko , widząc jak płaczę .
-Nie układa mi się
-Chcesz porozmawiać ? -spytała
-Dziś jakoś nie mam na to ochoty . Przepraszam -wyminąłem ją i skierowałem się w stronę bramy cmentarza . Chciałem z nią porozmawiać , bardzo chciałem , ale nie dziś , nie teraz .

*Jasmine :
Pogoda za oknem nie dopisywała . Śnieg padał jak szalony . Cała okolica była pokryta białym puchem . Przybliżyłam się do grzejnika , żeby troszkę się ocieplić .
-Mhmmm- chwyciłam za kubek z gorącą czekoladą i wypiłam łyk -jak ja Ciebie kocham - wyszeptałam czule do kubka . Tak , zdecydowanie gorąca czekolada była najlepsza na takie dni . Odpaliłam komputer i wlazłam na facebooka . Myślałam , że może Maks będzie dostępny .Już miałam schodzić , ale dostałam nową wiadomość od Damiana , przyjaciela z dzieciństwa :
D: Cześć , jak tam ?
Zdziwiłam się . Kiedy byliśmy mali , trzymaliśmy się zawsze razem , jak papużki nierozłączki . Bawiliśmy się wspólnie , trzymaliśmy się za ręce , rozrabialiśmy . Później nie pamiętam tego dokładnie , nagle zniknął , jak się okazało wyjechał z mamą za granicę . Ten czas wystarczył , abyśmy zaczęli zachowywać się w stosunku do siebie tak jakbyśmy się nie znali . Przyjeżdżał , ale mijał mnie , a ja jego nie mówiąc do siebie ani słowa . Początkowo krępowałam się go . A później gdy go widziałam zawsze pragnęłam porozmawiać , dowiedzieć się co u niego , no i jeszcze był taki uroczy . Ucieszyłam się nawet , więc odpisałam, że u mnie okej . Miałam schodzić , a zasiedziałam się kolejne trzy godziny . Rozmowa ciągnęła się i była przyjemna . Już po tych trzech godzinach zaczął wydawać sie taki jak ja . Mieliśmy tyle wspólnego . Ucieszyłam się , że złapaliśmy kontakt .
____________________________________________
Sorry , sorry , że dziś tak malutko ,ale w niefajnym nastroju jestem , do tego chora . Ale teraz będę pisała częściej , bo ten tydzień zwolnienie , następny szkoła i później dwa tygodnie wolnego ;D I jak byście mieli ochotę mnie troszkę poznać to zapraszam ---> http://www.photoblog.pl/wezobczajtoxd/142068355
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
*Janne
Siedziałam tak na łóżku obok Kaspra z kubkiem gorącej herbaty ,który idealnie grzał mi dłonie . Patrzyłam w telewizor nieobecnym wzrokiem . Film leciał, a ja nawet nie wiem o czym był . Chyba jakaś komedia , bo chłopak co chwilę śmiał się , podczas gdy ja myślami wędrowałam w okół tego co dziś zobaczyłam . Odłożyłam kubek , czując , że robię się coraz bardziej zmęczona . Zamknęłam oczy układając się wygodnie i naciągając na siebie kołdrę .

*Kaspar
Widząc , że Janne zasnęła , ściszyłem telewizor i wszedłem bardzo cichutko do łazienki . Wyjąłem telefon i wybrałem numer Alice :
-Jak sytuacja dalej się potoczyła ? -wybełkotałem szybko
-Może byś się najpierw przywitał ?
-Mogłabyś sobie odpuścić ?
-Ehh , jak ona pobiegła on zaczął dramatyzować , dzwonić do niej , wypisywać , był wściekły i wyszedł jej szukać . Nie mam pojęcia co się z nim teraz dzieje . A impreza trwa w najlepsze , mówiłam im , że już koniec , ale mnie w ogóle nie słuchają .. połowa leży dosłownie jakby byli nieprzytomni , co mam robić ?
-Jak to co ? Koniec imprezy , to koniec , niech się zmywają , postrasz ich , że ktoś na psy zadzwonił i właśnie u jadą , zobaczysz jak szybko znikną
-Genialny jesteś !-zwołała z ulgą
-Wiem o tym .Masz może jeszcze swój stary telefon?
-Tak ,mam
- Załatw na jutro starter
-Po co ? Chcesz zmieniać numer ?
-Nie , pobawimy się troszkę
-To znaczy ?
-Oj , będziesz udawała Alexa , że niby numer zmienił , ale jutro opowiem Ci dokładniej o co chodzi
-No okej
-Do jutra
-Pa
Rozłączyłem się . W głowie tworzył mi się idealny plan jeszcze większego skłócenia Janne z Alexem . Musiałem tylko posuwać się ostrożnie . Grunt po jakim stąpałem był jak cienki lód , który w każdej chwili groził załamaniem . Jeżeli dobrze to rozegram , jeżeli oziębię jeszcze bardziej stosunki tych dwojga lód zacznie zamarzać do tego stopnia , że będę w stanie działać spokojnie już bez pomocy siostry .

*Alex
Byłem wściekły . Chodziłem po mieście szukając Janne , ale nigdzie nie mogłem jej odnaleźć . Dzwoniłem , ale nie odbierała telefonu .
Tak bardzo chciałem jej wszystko wytłumaczyć .
Krążyłem tak przez ponad godzinę , pijany jak cholera . Myślałem nad tym , aby pójść do niej do domu i czekać tam na nią , ale w takim stanie nie mogłem . Cichutko otworzyłem drzwi od domu mając nadzieję , że rodzice śpią . Na domiar złego mama czekała na mnie . Skrzywiłem się .
-Gdzie byłeś ?
-Na zabawie -odpowiedziałem zgodnie z prawdą . Nie miałem potrzeby oszukiwania jej .
-Hmm , wyglądasz jakby coś się stało
-Bo coś się stało -odezwałem się zasmucony
-Chodź , pogadamy
-Mamuś , nie dziś , naprawdę , potrzebuję się przespać
-Piłeś , prawda ?
-Tak
Mama wydała ciche westchnienie . Ale nic nie mogła zrobić , nie byłem już dzieckiem .
-Zrobić ci herbaty ?
-Nie zawracaj sobie głowy - podszedłem i przytuliłem ją - sam sobie zrobię . Dobranoc
To mówiąc skierowałem swoje kroki ku pokojowi . Nie miałem siły na nic . Zamknąłem oczy przypominając sobie każdy szczegół wieczoru , zastanawiając się czemu zostawiłem Janne samą , czemu piłem z Alice i ... cholera , ale jestem idiotą . A jak teraz wytłumaczyć wszystko ?

*Janne
Otworzyłam powoli oczy . Pomimo tego , że dużo nie wypiłam wczoraj poczułam ból głowy .
Łóżko Kaspara było tak wygodne , że nie miałam ochoty ruszać się z niego . Nie miałam ochoty wracać do domu . Wiedziałam , że groziło to spotkaniem się z Alexem . Bałam się . Nie chciałam . Z kuchni dochodziły mnie urzekające zapachy .
-Dzień dobry !-Krzyknęłam
-O już wstałaś -dobiegł mnie jego głos -zaraz dostaniesz śniadanko
Uśmiechnęłam się . Cudownie . Nic mi się nie chciało , śniadanie zaraz do mnie przyjdzie .
Żyć , nie umierać . Sięgnęłam po telefon . Masa nieodebranych połączeń od Alexa .
"Proszę , spotkajmy się " . Odłożyłam telefon zostawiając to tak . Po chwili do pokoju wparował Kaspar z dużym talerzem jajecznicy i gorącą herbatką . Właśnie tego mi było trzeba .
Zawartość talerza znikała w zadziwiająco szybkim tempie .
-Smakowało ?
-Jasne . Ale muszę się zbierać powoli
Chłopak zrobił smutną minę
-Myślałem , że dłużej zostaniesz
-Chciałabym , ale muszę się odświeżyć , zameldować mamie .
-No tak . Więc jak będziesz chciała masz mój numer telefonu i możesz wpadać do mnie .
-Dzięki -radośnie zawołałam .
Odpoczęłam jeszcze chwilkę i zaczęłam się zbierać.
Wychodząc na zewnątrz przywitał mnie nieprzyjemny mróz . Chłopak proponował mi podwózkę do domu , ale wolałam się przejść i na spokojnie zastanowić się co dalej . Minęłam szybko dom Alexa i jak najprędzej zadzwoniłam do swoich drzwi .
-Cześć tato -zawołałam . Starałam się , żeby to zabrzmiało radośnie .
-Cześć , co Ty tak wcześnie ?
No tak , zazwyczaj od Jasmine wracałam dopiero późnym południem .
-Wpadłam na parę godzin , później wychodzę , dlatego tak wcześnie , zależy mi na czasie
-Okej , chodź śniadanie zjeść
-Nie , dzięki już jadłam u K..-zająknęłam się -koleżanki -dokończyłam .
Tato popatrzył się na mnie dziwnie . Nic sobie z tego nie zrobiłam i poszłam na górę .

*Alice
Kręciłam się nerwowo czekając kiedy przyjdzie Kaspar . Byłam ciekawa co znów wykombinował . Stary telefon i nowa karta już czekały , a mnie świerzbiło , żeby tych dwojga rozdzielić jeszcze bardziej .
Kaspar wpadł do domu jak piorun .
-Masz wszystko ?-zapytał zdyszany
-Tak , mam -wskazałam palcem na stolik w salonie .
Posłał mi szeroki uśmiech . Szybkim ruchem wsadził kartę i uruchomił telefon :
-Podaj mi proszę numer Alexa
-Najpierw wytłumacz co chcesz zrobić
-Mam dwie propozycje . Pierwsza jest taka , że napiszemy do Alexa jako Janne , że nie chce go znać , żeby się nie odzywał , że zawalił , a do Janne jako Alex , że przeprasza ją ,że tak wyszło, że zamącił jej w głowie , ale nic z tego nie będzie , bo Ty mu się podobasz . Druga propozycja jest taka , że napiszemy do Janne jako Alex , że chce się z nią dziś spotkać w parku o 16.00 i porozmawiać . Ty zadzwonisz wtedy do Alexa i spytasz jak tam z Janne , że przepraszasz go bardzo i chcesz porozmawiać . Wtedy Janne przyjdzie i zobaczy Ciebie z Alexem , a Ty postarasz się y to wyglądało tak jakbyście się przytulali . Którą opcję wybierasz ?
-Drugą !-zawołałam .
-Więc dzwoń do Alexa i powiedz mu ,że 16.00 dziś w parku , a ja zaraz napiszę do Janne , że o 16.15 .
Chwyciłam telefon i wybrałam numer chłopaka
-Tak ?
-Cześć . Chciałam Cię przeprosić za wczoraj , gdybym wiedziała ,że tak wyjdzie i że Janne się tak wścieknie nigdy by do tego nie doszło
-Okej , przecież nic złego nie zrobiłaś . Nie musiałem się zgadzać .
-Czuję się winna temu wszystkiemu . Chcę to jakoś naprawić . Wiem jak mogłabym Ci pomóc .
-Jak ?-zawołał z ożywieniem
-Dziś o 16.00 w parku . Pasuje Ci ? Pogadamy
-No dobrze , a hmm na mostku ?
-Tak . Do zobaczenia -rozłączyłam się.

-Przeczytaj mi co do niej napisałeś -odezwałam się
-Chwila - Kaspar szukał wiadomości
"Janne , spotkajmy się dziś o 16.15 w parku . Muszę z Tobą porozmawiać . Zależy mi na tym . Alex "
-Mogłeś się bardziej postarać , idioto -burknęłam
-Bardziej ? Jest krótko , rzeczowo i na temat . Gorzej jak oni piszą ze sobą i ona skapnie się , że to kłamstwo .
-Zobaczymy .

*Janne
Wyszłam z gorącej kąpieli . Od razu poczułam się lepiej . Usiadłam na łóżku i zaczęłam ubierać na siebie wcześniej przygotowane ciuchy . Usłyszałam dźwięk telefonu . Nie spieszyło mi się , to pewnie Alex . Spojrzałam na wiadomość dopiero wtedy kiedy zrobiłam sobie delikatny makijaż i zaczesałam włosy . Hmm dziwne , nie znam numeru .
Odczytałam . Alexowi pewnie skończyły się środki na koncie i dlatego pisał z innego numeru . Niech mu będzie , spotkam się z nim . Może to nie jego wina . Bardzo mi na nim zależało , więc nie zaszkodzi z nim porozmawiać .
"Dobrze , spotkajmy się w tym parku . Możesz napisać mi gdzie dokładniej ?" . Szybko otrzymałam kolejną wiadomość " Na mostku . Będę czekał . Alex ".

*Alex
Niechętnie zjadłem obiad . Trzymał mnie nieprzyjemny kac . Czułem , że dziś nie żyję . Dla nikogo . Nawet nie chciało mi się iść na spotkanie z Alice , pomimo że to nie jej wina , czułem do niej uraz . Ale ona chciała mi pomóc , a ja chciałem odzyskać zaufanie Janne . Tylko na tym mi zależało . Posiedziałem chwilkę przed telewizorem i czas tak szybko zleciał ,że musiałem się zbierać . Na miejscu czekała na mnie Alice .
-Przepraszam za spóźnienie
-Okej nic nie szkodzi -popatrzyła smutno - Alex ....ja naprawdę przepraszam . Chcę Ci pomóc -to mówiąc ujęła moją dłoń w swoją , kontynuując -jesteś moim dobrym kumplem i nie pozwolę na coś takiego . Może porozmawiam z nią ? Powiem jej jak było , szczerze ,że to nie Twoja wina . Za dużo wypiliśmy i miałam Ci tylko masaż zrobić. Nic poza tym . Powiem jej jak bardzo ją kochasz i jak Ci zależy . Co Ty na to ?
Wolałbym sam z nią porozmawiać , ale skoro ona nie chciała , to może prędzej posłucha Alice . Cieszyłem się , że chce mi pomóc :
-Dziękuję -odparłem i przytuliłem ją do siebie po przyjacielsku . Chciałem ją puścić , ale teraz to ona mnie objęła mówiąc :
-Wszystko się ułoży
Nagle zza krzaków wyszła Janne . Stała i patrzyła na nas . Skąd ona się tu wzięła ?
-Czekaj ,idę z nią porozmawiać -powiedziała Alice
-Ja z nią chcę gadać -odezwałem się
-Nie , zaufaj mi , naprawię wszystko

*Janne
Stanęłam za krzakami . Na mostku nie stał sam Alex . Była przy nim Alice . Serce waliło mi jak młotem . Najpierw chwyciła jego dłoń , a później zaczęli się przytulać . Tego było za wiele . Wyszłam i patrzyłam się . Dziewczyna podeszła do mnie , wzięła mnie pod rękę :
-Chodź , wytłumaczę Ci wszystko
-Puszczaj mnie -warknęłam - nie z tobą przyszłam porozmawiać , tylko z Alexem
-Jakby chciał z Tobą gadać to by podszedł , geniuszu - wychrypiała nieprzyjemnie blondynka i zaczęła iść ścieżką , a ja podążałam za nią zastanawiając się o co w tym wszystkim chodzi . Miała rację , gdyby chciał podszedłby , zawsze tak robił .
-Widzisz...-zaczęła blondynka -... wczoraj spędziłam kilka wspaniałych chwil z Alexem . Doszło do bliższych relacji . Ja podobam mu się . Nie wiedział jak Ci to powiedzieć i dlatego mnie o to poprosił . Nie chciał cię zranić , mówił wczoraj , że popełnił błąd , zależy mu na tobie , jedynie jako na przyjaciółce .
Z moich oczu poleciały pierwsze , ciepłe łzy . Nie mogłam się powstrzymać . Odwróciłam się i zaczęłam biec . Miałam dosyć wszystkiego . Jeszcze nikt mnie tak nie zranił .
  • awatar ѕιємαηє¢zкσ: @Beauty-: Alexowi zalezy na Janne , zrobil jej nadzieje mowiac ,ze ja kocha itd. Ona sama jest w nim zakochana i poczula sie zraniona kiedy Alice jej powiedziala cos takiego . A Alex chcial zrobic wszystko byleby dojsc do porozumienia i w swojej meskiej glowie wytlumaczyl sobie ,ze kobieta z kobieta lepiej sie zrozumia , on nie wie jaka Alice jest naprawde wiec czemu mialby jej nie ufac ? Ja wiele razy obracalam sie wsrod falszywcow i dopiero po jakims czasie okazywalo sie kim naprawde sa .
  • awatar Beauty-: drażni mnie ta parka rodzeństwa, ale bardziej mnie drażni Janne, która jest naiwna jak but, w ogóle nie czuje fałszywych ludzi wokoło siebie tak samo Alex ufa ślepo tej Alice jakby była jego sumieniem, zresztą ta Janne cały czas podkreślała, że nie jest dziewczyną Alexa, że nie są parą a robi takie sceny zazdrości i afery, nie rozumiem jej.
  • awatar Sylw;*: fajny rozdział ;p ładne wpisy :p zapraszam do siebie ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
*Alex
Zdziwiło mnie zachowanie Alice. Mocno trzymała mnie za rękę ciągnąc przed siebie , oglądałem się do tyłu , ale Janne zniknęła gdzieś w tłumie bawiących się osób . Weszliśmy po schodach , a później przeszliśmy przez długi , ciemny korytarz, skręciliśmy w lewo i Alice otworzyła brązowe drzwi :
-Wbijaj !- zawołała . Wszedłem do pokoju , tak jak mnie o to poprosiła .
-To co chciałaś mi pokazać ? -zapytałem .
-Mój pokój -odezwała się po chwili , wkręcała sobie włosy na palca .
Rozejrzałem się . Był urządzony kobieco , subtelnie , a jednak jakoś tak ... zimno . Ściany w szaro białej barwie nadawały czegoś w rodzaju powagi . Meble w ciemnym , niemal czarnym kolorze wydawały się ponure , na łóżku szara pościel . Trochę się przeraziłem . Dziewczyna chyba zobaczyła , że pokój wywołał we mnie dziwne emocje, więc szybko odparła :
-Ejjj , spokojnie , to tylko sypialnia -posłała mi przelotny uśmiech -właściwie to chciałam Ci pokazać nie sypialnie , a pokój .
Z wdziękiem podniosła się z łóżka , zgrabnym ruchem zbliżyła się do kolejnych drzwi , tym razem w kolorze ściany - szarych . Chwyciła kluczyk , jaki nosiła na szyi i przekręciła nim zamek . Drzwi otworzyły się , zaglądnąłem z ciekawością do środka , o wiele ciekawiej , barwniej. Ściany pomalowane na ciepły , wrzosowy kolor , meble brązowe , jasne , na ścianie na przeciwko tapeta w kwiaty . Biurko , laptop , wyjście na balkon , puchaty fioletowy dywanik , kanapa też w tym odcieniu , stolik , kwiaty na nim , obrazy .
-Łał ...to dwa całkiem inne , odmienne pokoje . Skąd taki pomysł ?
-Mhmm -wymruczała słodko -mam dwie różne osobowości
-Jakie ?
-Ta grzeczna i niegrzeczna-uśmiechnęła się szybko.
Zastanawiałem się przez chwilę o co jej chodzi .
Otworzyła barek i wyjęła z niego wódkę . Nie podejrzewałem , że ona w swoim barku ma tyle alkoholu , cały zastawiony był butelkami whisky , wina , wódki , nalewek .
-Eeee to wszystko twoje ? -spytałem troszkę zaskoczony
-Nie , rodzice przechowują to u mnie w pokoju , nic się nie stanie jak sobie pożyczę trochę wódki . Z resztą ...-zrobiła pauzę -..myślisz , że oni by się domyślili , że coś zniknęło ? Nie liczą tego . Nie raz tak sobie coś podbierałam . Właśnie o tej niegrzecznej stronie Ci mówiłam .-puściła do mnie oczko .
-Może chodźmy bawić się razem z innymi ?-zaproponowałem
-Wolę siedzieć tutaj z tobą . Spokojnie , wypijemy trochę i pójdziemy na dół .
-No jak chcesz .
Alice nalała nam pierwszy kieliszek . Ta nasza rozmowa była jak konar drzewa z którego wyrastały coraz to nowsze gałęzie słów . Skakaliśmy z jednego tematu na drugi , a alkohol z butelki ubywał w szybkim tempie .

*Janne
Wściekła skończyłam trzecie piwo siedząc sama na schodach . Podchodziło do mnie parę osób , pytając się czy wszystko w porządku , albo zapraszając mnie do tańca , a ja przytakiwałam i odmawiałam na przemian. Nie lubiłam dużo pić . Po tych trzech piwach już kręciło mi się w głowie . Wzięłam głęboki oddech i odstawiła pustą puszkę obok siebie . Spojrzałam na zegarek - 20.00 . Gdzie u licha ten Alex ? Przyszedł na imprezę ze mną i zostawił mnie totalnie samą . Tak się rozmyśliłam na tych schodach , czas mi szybko zleciał , że zapomniałam o Alexie . Jasmine bawiła się z Maksem na parkiecie w najlepsze . W domu było duszno , co jeszcze bardziej spotęgowało moje wirowanie w głowie . Podniosłam się , zachwiałam i szybko chwyciłam poręczy schodów . Kiedy odzyskałam równowagę , chwiejnym krokiem ruszyłam przed siebie . Przedzierając się przez tłum tańczących , przyglądałam się ich twarzom , próbując w którejś z nich odnaleźć chłopaka . Byłam niemal pewna , że nie ma go tutaj , na dole . Nigdzie nie było też mikołajki w seksownym stroju . Zabolało mnie serce , kiedy wyobraziłam sobie ich samych , obmacujących się w jednym z pomieszczeń tego domu . A z drugiej strony może on nie jest z nią ? Albo jest , ale tylko gadają .. Niewiele myśląc wspięłam się na górę . Weszłam do korytarza . Było ciemno . Odnalazłam światło . Moim oczom ukazały się dwie pary drzwi . Pierwsze to była łazienka . Zajrzałam do drugich - ubikacja . Drzwi naprzeciwko były całkiem zamknięte . Skręciłam więc w lewo i pociągnęłam za klamkę . Pusto . Zrezygnowana usiadłam na łóżku . Pokój był tak nieprzyjemny , zimny . Postanowiłam odpocząć przez chwilkę i jak najszybciej wynieść się z niego . Zamarłam , po plecach przeszły mi ciarki.
-Hahaha nie wierzę , że tyle wypiliśmy , sami we dwoje
-Sami we dwoje haha - odezwał się głos Alexa .
Wstałam i podeszłam do drzwi , nadstawiłam ucho .
-Lalala sami , lalala we dwoje -nuciła ...Alice .
Nie wiedziałam co mam zrobić . Wejść tam ? Czy czekać dalej . Wciąż trzymałam dłoń na klamce .
Usłyszałam za sobą kaszlnięcie , odskoczyłam jak poparzona . Serce waliło mi jak oszalałe . Widząc Kaspara przyłożyłam palec do ust , dając mu znak , żeby był cicho .
-Co jest ?-szepnął
Nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć .
-Nic . Możesz zostawić mnie samą ?
-Nie , póki mi nie powiesz co się dzieje

*Alice
Dobrze szło mi z Alexem . Napił się na tyle , że mogłam teraz spokojnie działać i owinąć go sobie w okół palca . Raz naprawdę piłam , a raz wylewałam wódkę do starej donicy z ziemią . Przecież musiałam kontrolować sytuację , a gdybym się spiła byłoby to całkiem niemożliwe .
-...i właśnie to lubię -z zamyślenia wyrwał mnie głos Alexa . Cholera , o czym on mówił ? Byłam tak pochłonięta własnymi myślami , że nawet go nie słuchałam . Ale pewnie coś o swoich zainteresowaniach .
-Mrrrał -wymruczałam najlepiej jak potrafiłam -a ja dobrze robię masaże , myślałam , żeby pójść na masażystkę -tak naprawdę nie miałam o tym pojęcia . Kaspar znów sądził , że jestem dobra w te klocki i lubił , kiedy go masowałam .
-To zrób mi masaż
-To ściągnij bluzkę
Chłopak przez chwilę patrzył na mnie niepewnie , jakby czuł , że jest tu jakiś haczyk , że coś jest nie tak .
-No co się tak patrzysz ? Masaż się robi a nagich plecach
-No tak .
Patrzyłam na niego z zachwytem . Oczami pożerałam każdą część jego opalonego , męskiego ciała .
Wcześniej dałam znać Kasparowi telefonicznie , że wszystko gotowe , Alex jest ze mną na górze , a Janne gdzieś na dole , napisałam by przyszedł i wziął ją na górę , a kiedy puszczę mu sygnałka ma z nią wejść do pokoju .
Trzy minuty temu dostałam sms'a , że jest z nią na górze , więc chwyciłam telefon i dyskretnie puściłam mu sygnał . Zaczęłam masować Alexa , delikatnie ,zjeżdżając do klatki piersiowej , nachylałam się nad nim . Żeby było zabawniej spuściłam sukienkę , żeby było widać trochę stanik . W chwili kiedy usłyszałam trzask drzwi , zaczęłam całować Alexa po szyi . Zostawiając na niej ślady czerwonej szminki .

*Janne
-Chodź , ten pokój jest ponury , zobaczymy co jest za tymi drzwiami .
Kaspar podszedł i szarpnął za klamkę . Nie wiem czy tego chciałam . Pchnął drzwi , a moim oczom ukazał się Alex siedzący bez koszulki i Alice całująca go namiętnie po szyi .
Nie byłam w stanie powiedzieć ani słowa . Próbowałam coś wydusić z siebie , ale nie dałam rady . Chłopak zerwał się na równe nogi .
-Janne , posłuchaj ...-zaczął mówić . Ale ja wcale nie chciałam go słuchać . Poczułam jak łzy spływają mi z oczu . Chciałam zapaść się pod ziemię . Uciec . Uciec jak najdalej się da . Uciec tam gdzie będę miała spokój . Dlaczego zrobił mi to na mikołaja ? Naprawdę to były najgorsze mikołajki jakie przeżyłam .
Odwróciłam się i zaczęłam biec . Biegłam jak tylko mogłam . Usłyszałam jeszcze jak Kaspar mówił :
-Zostaw ją !- pewnie go zatrzymał . Oby . Odszukałam pospiesznie swoje rzeczy , ubrałam się i wybiegłam . Nie wiedziałam gdzie mam iść . Łzy leciały tak obficie , że rozmazywała mi się droga . Na mieście było dosyć spokojnie . Zniknęłam gdzieś , błądząc między puchowymi uliczkami .
Alex już wydzwaniał do mnie . Nie odbierałam . Nie warto . Nie chcę go znać .
Przyszedł sms "Powiedz , gdzie jesteś ? "
Nie odezwałam się . Wyobraziłam sobie teraz taką sytuację , że jesteśmy razem , jesteśmy przez parę miesięcy , jest nam wspaniale i nagle pojawia się inna dziewczyna i jak wtedy mocno bym cierpiała ? Nie . Miłość ? To nie dla mnie .

*Kaspar :
Wykorzystałem moment . Na wakacjach umarła moja najukochańsza babcia . To była naprawdę jedyna osoba którą tak potężnie kochałem . Czasem narzekała na mój sposób bycia . Przepisała na mnie swój dom . Stał niedaleko stąd . Miałem się tam wprowadzić , ale wciąż nie miałem czasu . Pomyślałem więc , że zrobię to na feriach . Wtedy mógłbym przenieść tam wszystkie swoje rzeczy itd.
Czasem spędzałem tam czas , spałem , często jak pokłóciłem się z matką . Więc miałem tam parę rzeczy . Nawet lodówka była zapełniona . Kupiłem rzeczy , bo myślałem , że dziś spędzę tam noc sam . Teraz wpadłem na pomysł , że mógłbym zabrać tam Janne. Zadzwoniłem do niej :
-Tak ?-odezwała się zapłakana
-Gdzie jesteś ?
-Po co Ci to ?
-Posłuchaj , mam propozycję nie do odrzucenia , spotkajmy się zaraz pod starym kinem
-Dobra .
Kiedy doszedłem , ona już czekała .
-Nie płacz już -przytuliłem ją mocno do siebie.-Mam swój dom niedaleko stąd , jeżeli chcesz , mogę cię przenocować . Pokój dostaniesz osobny , ciepły posiłek , łazienka .
-Hmm , czekaj .
Wyjęła telefon i zadzwoniła :
-Jasmine ? Słuchaj , jakby moja mama dzwoniła to śpię u Ciebie , dobra ? ..okej , dzięki , jesteś kochana . Tak , jutro wytłumaczę Ci co jest grane. A i jeszcze jedno , jakby Alex się pytał , nie wiesz co się ze mną dzieje .
Teraz wykręciła kolejny numer . Wzięła głęboki wdech :
-Mamo ? Śpię dzisiaj u Jasmine , mogę ? Ok , tak , nie wiem o której będę . Jakby co masz jej numer . Kocham Cię , ucałuj tatę i Lill .
-Załatwione -odezwała się .
Szliśmy w milczeniu . Nie próbowałem jej zamęczać pytaniami . Szkoda mi jej , że tak cierpiała i to właściwie z mojej winy i z winy mojej siostry , ale co innego mam poradzić ? Chciałem ją mieć za wszelką cenę i za wszelką cenę będę ją miał . W końcu to był zakład z kumplem . Umówiłem się z Benem , że ja zdobędę ją , a on miał zdobyć Ross , koleżankę Jasmine . Jeżeli ja przegram , oddają mu swój motor , a jeżeli on , będzie musiał zapłacić mi cenę jaką dałem za motor . Czyli jeżeli wygram , to odzyskam pieniądze jakie wydałem za ta maszynę . Uwielbiałem dobijać takich targów . To czyta przyjemność .
Wygram dopiero , kiedy ją przelecę .
Kiedy tylko weszliśmy , zapaliłem światła i poszedłem do kuchni zrobić nam ciepłej herbaty . Usiedliśmy w salonie .
-Może masz ochotę na film ?
-Jest mi to obojętne -wyszeptała . Rozścieliłem duże łóżko , oboje usiedliśmy , włączyłem film .
Wyśmienicie .

_______________________________________________
Miałam to dodać na mikołajki . I co ? Znów ten pieprzony brak czasu
Teraz postaram się chociaż z dwa dodać . No..będę miała duzo roboty . Mam banieczkę na semstr z matmy , z resztą moja koleżanka z klasy to samo . Do lutego mamy czas na poprawę . Wszytko od września . Jestem załamana ta myślą . Ale dam radę . Matma to mój wróg , od zawsze . Wesołych Świąt ! Odnalezienia Boga , przebaczenia innym win , samych radości i sukcesów .
Dziękuję WAM , ŻE JESTEŚCIE ZE MNĄ
  • awatar Gość: No wreszcie znalazłaś trochę czasu. Stęskniłam się za naszymi bohaterami :*. Co do rozdziału, to tak myślałam, ta wredna Alice coś zrobi takiego. Grr. ;) Czekam na kolejną część <3
  • awatar ѕιємαηє¢zкσ: @Beauty-: Haha kocham Twoje podsumowania <3 :D
  • awatar ѕιємαηє¢zкσ: @sylwankaa.: ;D Pomyślę trochę i napiszę kolejny
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
*Alex
Patrzyłem tępo przed siebie . Znów męczyły mnie wspomnienia . Nie dawały spokoju od samego rana . Mikołajki ... Zawsze na ten dzień szykowałem braciszkowi niespodziankę , a później chowałem prezent w szafie . Mały myślał , że to naprawdę od świętego Mikołaja . Rok przed jego śmiercią schowałem prezent szybciej w szafie i myślałem , że on tak jak zwykle 6 grudnia zajrzy do skrytki ,jednak znalazł go wcześniej i wyskoczył z piskiem radości , że Mikołaj przyszedł do niego pierwszy i dostał niespodziankę prędzej niż inne dzieci . Przed oczami miałem jego wielkie dziecięce oczy , pełne radości , rumiane policzki , uśmiechnięte , malinowe usta i te dołeczki . Czarna czuprynka z włosów połyskiwała w świetle lampki nocnej , a jego maleńkie rączki ściskały prezent . Wdrapał się wtedy niezdarnie na moje łóżko i usiadł mi na kolana mocno wtulając się we mnie
-Alex , a cemu do Ciebie mikołaj jesce nie psyszedł ? Psecies byłeś dobly ?
-Oj chyba raczej byłam niegrzeczny
-To ja się podzielę z tobą moim plezentem
-Haha , kurczaczku , to dla Ciebie , ja też coś dostanę , zobaczysz jutro
Pocałowałem go wtedy w główkę i przytuliłem mocno do siebie . Tak bardzo chciałbym poczuć to ciepło , zobaczyć jego uśmiech . Pamiętam , że kiedy zabierałem go na sanki zawsze bawiliśmy się w ten sposób , że byłem jego reniferem .
-Wio !- wołał -sybciej renek !
a ja potrafiłem wozić go tak długo jak tylko tego chciał . Kiedy mama denerwowała się na mnie i krzyczała , on stawał , taki malutki przede mną i wołał :
-Mamusiu nie denelwuj sie na Alexa , plosze nie kszycz na niego
Mama starała się go wtedy odsunąć , ale za nic nie mogła , bo on był nieugięty .
Spojrzałem do lustra na swoją zapłakaną twarz . Cały byłem czerwony i taki cholernie smutny . Niechętnie podniosłem się z łóżka i wszedłem do łazienki . Odkręciłem kran , nabrałem wody w dłonie i przemyłem kilka razy oczy . Wytarłem twarz ręcznikiem i postanowiłem przejść się do Janne . Ona zawsze potrafiła mi niesamowicie poprawić humor . Wziąłem portfel i nim poszedłem do niej , najpierw wybrałem się do sklepu . Miałem dużo czasu , sam nie rozumiem czemu dopiero na ostatnią chwilę przypomniałem sobie o tym prezencie . Nie chciałem jej robić nie wiadomo jak drogich prezentów , ani wyszukanych . To miało być coś skromnego ,coś co by jej się kojarzyło ze mną , albo hmm , sam nie wiedziałem . Może łatwiej byłoby jakbym najpierw wybrał prezent dla Lill . Skręciłem w uliczkę i wszedłem do sklepu z pluszakami . Moją uwagę na półce przykuła maskotka , taki mały kurczaczek . Zawsze wołałem tak na brata . Wziąłem ją , obok był króliczek , więc go wybrałem dla Lill . A może kupię Janne też jakąś maskotkę . Wybrałem więc dużego , puchatego , białego misia w łapkach trzymał serduszko , a na serduszku znajdował się napis "Kocham Cię " . Zapłaciłem za wszystko .

*Janne
Szykowałam się , bo chciałam iść do Alexa . Wywołałam nasze zdjęcia jak się wygłupialiśmy i wszystkie włożyłam ładnie za specjalne szkło , chciałam by powiesił je sobie na ścianie . Do tego dokupiłam perfumę , która szalenie mi się podobała . Fajnie będzie , jak Alex będzie nią pachniał . Ubrałam buty , zarzuciłam ciepły szalik i kurtkę i wyszłam . Akurat przed swoim domem stał Alex .
-Wybierasz się gdzieś ?-spytał
-Do Ciebie
-A Ty się gdzieś wybierasz? -spytałam
-Tak , do Ciebie - zaśmiał się . Uwielbiałam ten jego śmiech . Uwielbiałam jego sposób bycia .
Chłopak podszedł i przytulił mnie mocno .
-Nie uwierzysz co się stało !-wykrzyczał nagle , a ja przestraszona odskoczyłam do tyłu .
-Co ?
-Spotkałem mikołaja po drodze !
-Taaaa?
-No tak . Szedłem sobie ulicą , a tu jakiś facet mnie zaczepia , patrzę ..dłuuuga , biała broda , wielkie okulary , ubrany na czerwono , a obok renifery , myślę sobie "cholera Mikołaj !"
-hahahaha - roześmiałam się
-To nie wszystko . On powiedział mi , że ma prezent dla Ciebie , dla Lill i mojego bra..-nagle zamilkł . Wiedziałam co chciał powiedzieć "mojego brata " .Stanęłam na palcach i pocałowałam go delikatnie w usta . Chłopak rozpromienił się .
-To jak , zaprosisz mnie do środka na herbatkę ?-szepnął mi do ucha
-Jasne mikołaju , Lill padnie z radości . Ty uważaj dobrodzieju , bo ta mała coraz bardziej się przyzwyczaja do ciebie
-Ja do niej już się przyzwyczaiłem .
Tylko weszłam do domu , mała jakby wiedziała , że przyjdę z Alexem , bo stała pod drzwiami .
-Ajeks !!!!!!!!!!!!!
Rzuciła mu się na szyję
-Właśnie przyszedłem , bo spotkałem mikołaja -odpowiedział , biorąc ją na ręce i przytulając .
-Naprawdę ?-Lill zrobiła duże oczka i wpatrywała się w Alexa z niedowierzaniem
-Tak , naprawdę i dał mi coś dla ciebie
-Tak ?
Chłopak wziął paczkę i podał ją dziewczynce .
-Maaaamoooo , popatrz co mam !-zawołała i pobiegła do pokoju rodziców .
-A To dla Ciebie -podał mi paczkę . Wniosłam ją na górę do pokoju i odpakowałam delikatnie
-Łaaaaał , jaki uroczy - miś był słodki . Niesamowicie mi się podobał . -Będę z nim spała
Ja podałam mu jego prezent . Też bardzo się ucieszył , strasznie spodobał mu się pomysł ze zdjęciami . Wypiliśmy gorącą herbatkę i poszliśmy do Alexa przywiesić zdjęcia na ścianę .
-Idziesz ze mną do braciszka ? Chciałbym mu dać maskotkę
-Nie ma sprawy -odezwałam się .
Na cmentarzu było pusto i cicho . Groby przykrywał biały puch , tworząc aurę smutku . Szliśmy w milczeniu , każdy pogrążony we własnych przemyśleniach . Skręciliśmy , przeszliśmy przez piątą kwaterę i moim oczom ukazały się małe groby . Serce zabiło mi mocniej . Ile dzieci zmarło , ile osób musiało przeżywać to co przeżywał Alex .
Podeszliśmy do małego grobku . Chłopak wyciągnął pluszaka , patrząc wzrokiem pełnym emocji
-Dla Ciebie , kurczaczku
Wzruszyłam się . Powstrzymywałam się , żeby nie uronić łez .

*Alice
Siedziałam sama totalnie bez humoru , gapiąc się w telewizor i przełączając nudne programy . Ziewnęłam i chwyciłam do ręki kubek z gorącą czekoladą . Idealnie , jak na grudniowy , śniegowy dzień .
-Wszystkiego najlepszego - wyszeptał mi Kaspar do ucha
-Mhmm , a co mi kupiłeś ?
-Zobacz
Chwyciłam do ręki prezent . Na samym brzegu leżała perfuma . Psiknęłam do koreczka . Zapach zielona herbata .
-Może być ?
-Jasne , śliczna jest
A drugi to ... czerwony strój pani mikołajowej ... seksowny strój pani mikołajowej .
-Po co mi to ?
-Jak to ? Kociaku , zaprosisz Alexa i przebierzesz się w to , założę się , że po tym już jest twój .
-Jak Ty sobie to wyobrażasz ? -wlepiłam w niego wzrok .
-Normalnie
-Zgłupiałeś całkiem . Co , mam go zaprosić samego ?
-Nie , ja wyjdę , rodzice pojechali do dziadków , weź zaproś osoby z klasy na przyjęcie mikołajkowe.
-Coś Ty , już 170 , myślisz , że przyjdą ?
-Masz wolną chatę przez dwa dni , masz facebooka , zrób wydarzenie
-To nie głupi pomysł -odezwałam się .
Podobała mi się myśl Kaspara . Niewiele myśląc zabrałam się do roboty. Będzie jazda .

*Janne
"Idziesz na to przyjęcie do Alice ?" Odebrałam sms'a od Jasmine .
-EEE , podobno Alice organizuje jakieś przyjęcie , wiesz coś o tym ?-Odezwałam się do Alexa .
-Niee
"Jakie przyjęcie " odpisałam , "Dziś o 18.00 Alice w domu robi przyjęcie mikołajkowe dla klasy . Najzabawniejsze jest to , że wszyscy biorą w tym udział i Maks też mnie namawia , bo w końcu cała klasa ma być "
-Jeżeli chcesz możemy nie iść mi to obojętne -odezwał się Alex .
-Hmm w sumie skoro cała klasa będzie
"Okej , idziemy " odpisałam do Jasmine .
Poszłam do domu się wyszykować . Założyłam kremową sukienkę , do tego moje perłowe kolczyki i naszyjnik , falowane włosy opadały na ramiona . Zadowolona z efektu , byłam gotowa by wyjść .
Kiedy doszliśmy w domu panowała już impreza . Z ulicy słuchać było dźwięki muzyki , chociaż w oknach światła były pogaszone . Weszliśmy . Pojedyncze , nocne lampki dawały mdłe światło , z tego co zdążyłam zauważyć to nie tylko nasza klasa znajdowała się na imprezie , ale też
jacyś inni ludzie .
-Czeeeść -obok mnie rozległ się słodki głosik . Odwróciłam się . No nie , blondzia stała wydekoltowana , w stroju mikołaja , tak krótkim , że jakby się schyliła widać byłoby jej dupsko .
-Cześć -odpowiedziałam , ale nie zwróciła na mnie uwagi . Podeszła do Alexa , pocałowała go w policzek i chwyciła za rękę :
-Chodź , coś Ci pokażę .
Pociągnęła go , a ja zostałam sama , patrząc na bawiących się ludzi . Muzyka niecałkiem docierała do moich uszu . Wkurzona chwyciłam za najbliższy leżący alkohol i zaczęłam pić
_______________________________________
Jakiś nijaki
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
A wpadlam na chwilke . Duzo teraz myslalam nad opowiadaniem i mam dwie sprawy po pierwsze chcialabym wiedziec ILE OSOB CZYTA TO OPOWIADANIE ? Chce wiedziec z tego wzgledu ,ze niewiele osob komentuje i nie wiem czy pisze to dla 3 osob , czy moze 5 , lub 10 ? Wiec jak mozecie napiszcie mi w komentarzu , nie wiem czy jest sens ciagniecia tego , chce pisac dla Was , a czasem mi sie wydaje ,ze nikt nie czyta i trace swoja motywacje . I zaczynam sie wtedy zastanawiac czy moj rozdzial byl kiepsko napisany , czy moze nie tego oczekiwaliscie ? Hmm a druga sprawa , to jestem ciekawa jak Wy wygladacie , nie wiem ..moze ktos z Was tez zastanawia sie ile mam lat , jak wygladam , co robie ... Jezeli macie photobloga , lub jakias inna strone hmm typu facebook , albo jak macie jakies pytania piszcie na priv . Hyhy czeeekam a no co do dnia to porazka . Mam jutro pisac sprawdzian z matmy , a nie ogarniam , nawet ksiazki dzis nie otworzylam . Czuje syta lipe . Niedobrze . Modlcie sie ,zeby chociaz dwa bylo . Matma i fizyka to przeklenstwo ! blee ide sie uczyc
  • awatar Beauty-: czytam czytam
  • awatar Gość: ja też! Masz talent i świetnie Ci wychodzą te opowiadania, więc jak najbardziej kontynuuj. ;)
  • awatar Gość: ja czytam :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
*Janne :
-A Ty co taka zdenerwowana ?-usłyszałam obok siebie głos Jasmine .
-Tak jakoś -burknęłam
-Nie musisz być dla mnie niemiła , myślałam , że potrzebujesz z kimś pogadać , ale jak nie -mówiąc to zaczęła podnosić się z krzesełka
-Czekaj-odezwałam się -przepraszam , tak właściwie masz rację , chyba potrzebuję rozmowy .
Jasmine zajęła miejsce obok mnie
-Więc wal
Spojrzałam na nią . Mogę jej zaufać ? Właściwie nie interesowało mnie to , przecież muszę w końcu się z kimś zaprzyjaźnić , a nie z wszystkim radzić sobie sama .
-Nie wiem od czego zacząć - wyjąkałam zmarnowanym tonem . Akurat zadzwonił dzwonek na ostatnią lekcję Skrzywiłam się .
-Mam lepszy pomysł , wpadnij dziś do mnie jak będziesz miała czas . Cały dzień spędzę sama , bo Maks idzie do dziadków
-Jejku , świetnie , masz mój numer więc jak coś się zgadamy !
-Okej
Poszłyśmy razem na lekcje . Cieszyłam się niesamowicie , bo jednak Alex nie zawsze potrafił doradzać mi tak jak by to zrobiła kobieta .
Weszłam do klasy i zatkało mnie . . . moje miejsce koło Alexa zajmował nie kto inny jak Alice . Wściekłam się , a może zrobiło mi się przykro . Zamknęłam oczy i powtórzyłam sobie w myślach "dziewczyno , czemu jesteś wściekła? Przecież on nie jest Twoim chłopakiem , jest tylko przyjacielem , on może wszystko jak i Ty możesz wszystko , pokaż , że Cię to nie wkurza " . Rozejrzałam się po klasie hmm ostatnia ławka była cała wolna . No nic , siadłam sobie tam . Obserwowałam jak chłopak zanosi się od śmiechu , a blondynka niby przypadkiem szturcha go w ramię , albo gdzieś w bok . Co za idiotka .

*Alice:
-Mhmmm , to może odprowadzisz mnie ?-wyszeptałam Alexowi do ucha
-Eee , no jasne -odparł chłopak patrząc w stronę wychodzącej z klasy Janne . Miał dziwną minę . Wiedziałam , że bije się z myślami . Specjalnie pakowałam się powoli , żeby nie mógł jej dogonić , nie chciałam , żeby ciągnął jeszcze ją . Czekałam całą drogę , żeby mi zaproponował czy gdzieś dziś wyjdziemy , ale on milczał , był pogrążony w myślach . Wiedziałam , że aby zamierzone działanie było efektywne muszę podchodzić do wszystkiego spokojnie , nic od razu .
-Masz jakieś plany na dziś ?-spytałam radośnie patrząc mu prosto w ciemne oczy . Podobał mi się.
Byłam zadowolona z tego paktu z Kasparem .
-Właściwie miałem coś na myśli ...
-Hmm szkoda , nie mam co robić dziś , myślałam , że może masz ochotę się spotkać
-Nie jestem pewny , daj mi swój numer telefonu , zadzwonię do Ciebie i Cię powiadomię
-Okej -wymruczałam -mam nadzieję , że jednak spotkamy się . Zapisałam mu mój numer i weszłam do domu .
-Kaaaaaaaaaaaaaaaaspar !-wydarłam się na całe gardło
-Czego się drzesz - burknął mój brat
-Czuję , że będzie ciężko
-Nie marudź się i bierz się lepiej do roboty , bo mi zależy na czasie
Skrzywiłam się . Weszłam do pokoju i zaczęłam się ogarniać na wypadek , gdyby Alex jednak zdecydował się na spotkanie .

*Alex
Wracałem do domu pogrążony w myślach . Zaciągnąłem się resztką papierosa i strzeliłem nim przed siebie , zrobiłem parę kroków w przód i zgniotłem go czubkiem buta . Nie wiedziałem już co mam robić , trochę się pogubiłem . Dużo ostatnio rozważam nad Janne i nie wiem czy to tylko zauroczenie , czy ją kocham . Jeszcze tydzień temu byłem przekonany , że chcę z nią być , ale na drodze stanęła Alice . Nie znam jej dobrze , ale wydaje się ciekawą osobą . Czas pokaże . Chociaż z drugiej strony zależy mi na Janne i wiem , że moje zwlekanie z decyzją mogłoby mieć nieprzyjemne skutki . Przeszły mi po plecach ciarki , kiedy wyobraziłem sobie ją wtulającą się w Kaspra . Akurat skręcałem w uliczkę gdzie mieszkam , kiedy wpadła na mnie Janne .
-O , jak dobrze , mam takie pytanie -wychrypiałem
-Fuj , walisz szlugami -dziewczyna zatkała nos i tak jak zawsze zmarszczyła nosek . Nie mogłem się powstrzymać , przytuliłem ją mocno do siebie .
-Puszczaj , walisz fajami -zaczęła mnie okładać rękoma , a ja przytulałem ją coraz bardziej do siebie . W sumie zrozumiałem jedno , że to na pewno nie zauroczenie . Dziewczyna poddała się i spojrzała na mnie
-Gdzie się pani wybiera ?
-Nie pana sprawa
-A co pani taka ...agresywna ? Przed okresem jesteś ?-zaśmiałem się , a ją to rozwścieczyło
-Ogarnij się i zastanów czego chcesz , bo jednego razu lecisz do mnie , zachowujesz się jakby ci zależało tylko na mnie , a drugiego razu siedzisz w ławce szkolnej z Alice i niby przypadkowo macacie się i śmiejecie i nie wmawiaj mi proszę , że to jakaś głupia zazdrość , czy typowe zachowanie zazdrosnej nastolatki , ale mi się to nie podoba -to mówiąc wyrwała się i zaczęła biec przed siebie . Nie próbowałem jej dogonić . Zacząłem rozważać jej słowa . Z jednej strony miała rację , a z drugiej strony już czułem się , jakby nic nie mógł zrobić , jakbym nie mógł mieć koleżanki , bo tak naprawdę z Janne nie łączyło mnie nic więcej niż przyjaźń , a ona już wymagała ode mnie jakiś rzeczy i była zazdrosna . Jeżeli nawet kiedykolwiek bym z nią był , to ona byłaby zazdrosna na każdym kroku ? Nie , to się kupy nie trzyma . Mój nawet dobry humor prysł jak bańka mydlana . Nie miałem planów na dziś , Janne nie odbierała telefonów , chociaż chciałbym z nią pogadać . A co mi tam . Wybrałem numer Alice i zadzwoniłem
-Tak ?
-Cześć , to ja , Alex , masz ochotę gdzieś wyskoczyć ?
-Jasne , a hmm ... trochę zimno dziś jest , nie lepiej posiedzieć w ciepłym ?
-Może masz rację , zapraszam do mnie
-Kurcze , nie wiem gdzie mieszkasz
-Spokojnie , mam kulturę i przyjdę po Ciebie
-Haha , okej , więc ...czekam
-Będę za 15 minut .
Odłożyłem słuchawkę , ogarnąłem szybko pokój i wyszedłem po Alice . Co ma się dziać niech się dzieje .

*Alice
-Jest !-radośnie zawołałam . Chwyciłam leżącą na mojej toaletce perfumę i psiknęłam się . Do nozdrzy dotarł delikatny kwiatowy zapach .
-No to do dzieła - powiedziałam idąc otworzyć drzwi Alexowi .
-Cześć -uśmiechnęłam się najpiękniej jak potrafiłam . Wszystko miałam idealnie wyćwiczone , wiedziałam jak zadziałać na chłopaka .
-Eee..cześć
-Coś się stało ?
-Nie , nic - chłopak przyglądał mi się z zainteresowaniem
-To czemu tak dziwnie mi się przyglądasz?
-Patrzę na bluzkę , Janne ma chyba taką samą
Teraz to mnie zatkało .
-To jak , idziemy ?
-Jasne -odezwałam się , zarzuciłam płaszcz i zamknęłam drzwi na klucz . Musiałam uważać , żeby Alex nie skapnął się , że Kaspar jest moim bratem.

*Janne
-... widzisz i tak jakoś zaczęło mi na nim zależeć , myślałam , że wszystko potoczy się w dobrym kierunku , a tu ta dziewczyna zaczyna ingerować .
-Ejj , nie przejmuj się , jeżeli mu na Tobie zależy będzie się starał i nie poleci na jakąś pierwszą lepszą dziewczynę
-Masz rację , on ma pokazać , że mu na mnie zależy , nie rozumiem czemu ja się przejmuję
-Niepotrzebnie , naprawdę , zrób tak jak Ci mówię pokaż , że Cię to nie rusza , ale bądź nadal dla niego okej , zobaczysz , że zacznie się układać , nie możesz naciskać na niego
-Postaram się , dzięki Ci za dziś , jesteś kochana
-No jasne , musimy się częściej spotykać .
Było już późno , bo po 22.00 . Ubrałam się i wyszłam , Jasmine chciała mnie chociaż trochę odprowadzić , ale wolałam zostać sama z własnymi przemyśleniami .
-Ejj !-usłyszałam głos Alexa , odwróciłam się , poczekałam chwilę , aż mnie dogoni
-Co Ty tu sama robisz ?
-A skąd wracasz ?-odpowiedziałam pytaniem na pytanie
-Byłem odprowadzić Alice
-Hm , to świetnie
-A Ty ?
-Od ...-zrobiłam przerwę , chciałam skłamać , że od Kaspara , ale nie będę się tak zachowywała - od Jasmine .
-Okej , podprowadzę cię do domu
-Nie wiem czy chcę , miałam ochotę zostać sama ze swoimi myślami
-Nie zostawię Cię samej , boję się o Ciebie
-No dobra uparciuchu , chodź ze mną
Milczałam i nie odzywałam się . Wolałam milczeć niż palnąć jakąś głupotę
-Zła jesteś ?
-Nie
-Ej , stop -chłopak zatrzymał mnie , przyciągnął do siebie , spojrzał głęboko w oczy i powiedział:
wiesz , że na Tobie mi zależy
-Tego nie wiem
-To teraz już wiesz
-Nadal nie wiem , jak mam Ci uwierzyć w Twoje słowa ?
-Bo cię Kocham !-wyparował
-Ee...-zatkało mnie . Serce zabiło mi szybciej , a ja czułam , że cała się czerwienię i oblewa mnie ciepły pot . Tak naprawdę to tylko słowa :
-To tylko słowa , udowodnij mi
-Dobra , jak chcesz .
Chwycił mnie w ręce , doniósł do domu , szybko się pożegnał i już go nie było .
No nic , przyzwyczaiłam się do tego , że on ma swój własny świat , właśnie to było w nim urocze . Zmęczona poszłam i napuściłam sobie gorącej wody do kąpieli , to mi zawsze pomagało , czułam się po tym taka zrelaksowana . Po kąpieli przebrałam się w piżamę , zjadłam kolację , pobawiłam się z Lill i już kładłam się spać , ale zadzwonił telefon . Zdziwiłam się , było już po 1.00 w nocy . Odebrałam :
-Janne , nie przeszkadzam ?
-Nie , coś się stało ?
-Tak , jak możesz podejdź do okna
-Okej
-Ale nie rozłączaj się
-Dobrze
Podeszłam i widziałam postać chłopaka , podszedł do płotka , chwycił coś i po chwili na ścianie rozświetlił się napis z żarówek choinkowych "JANNE KOCHAM CIĘ " . Zaparło mi dech w piersiach . On był naprawdę cudowny
-Jesteś ..jesteś niesamowity
Nie wiem czemu , ale zaczęłam płakać z radości . Miałam ochotę wyjść i rzucić mu się na szyję , ale byłam po kąpieli . Fakt , napis był troszkę koślawy , ale widać , że Alex postarał się i włożył w to całe serce . No tak robił to pewnie od razu jak wrócił i dopiero skończył , na podwórku rozstawione były dwie drabiny .
-Kocham Cię , śpij dobrze-rozłączył się .
_____________________________________________
Kochani , nie wiem kiedy się następnym razem pojawię . Byłam od środy tzn. 31.10 chora na anginę i nie ruszałam się , męczyłam się strasznie , teraz dochodzę do siebie . Mam OGROM zaległości i nie wiem jak sobie z tym poradzę .
Sprawdziany , kartkówki zadania , sprawy bierzące . Czuję natłok tego wszystkiego . Boję się wracać , a jutro niedziela i od poniedziałku ostro spinam pupcie . Jak ogarnę wszystko , napiszę , bo znów utworzył mi się fajny plan na to co może być dalej ! Trzymajcie się ;*
 

 
*Alice :
Cudownie podobał mi się pierwszy dzień w szkole . Wszyscy przyjęli mnie przyjaźnie , każdy wręcz rzucał się , żeby mnie poznać . Takiego czegoś nie spodziewałam się nawet . Szczególne zainteresowanie mną padło ze strony Alexa . Uśmiechnęłam się delikatnie , kiedy zaproponował mi odprowadzić mnie do domu .
-Hmm nie widzę problemu -radośnie zawołałam przybierając na twarzy uśmiech od ucha do ucha .
Szliśmy tak , chłopak nawet wziął ode mnie torbę i chyba wpadłam mu w oko . Nie ukrywajmy , on mi też , był szalenie przystojny , to mi wystarczało .
-A może wyszlibyśmy gdzieś na spacer ?-spytał mnie , kiedy staliśmy przed drzwiami wejściowymi do klatki schodowej .
-Dziś ...dziś możemy się spotkać , ale nie na długo , pół godziny , godzina , bo rodzina do mnie przychodzi
-Jasne , spotkałbym się z Tobą chociażby na pięć minut
-Już nie świruj tak -usłyszałam głos tej dziewczyny z którą siedziałam w ławce . Alex jakby się wystraszył , odskoczył ode mnie .
-To ja lecę , papa - zawołał pospiesznie i pobiegł za Janne , która wchodziła właśnie do parku .

*Janne
Co za idiota . Nie podejrzewałam go , że żeby oszalał wystarczy ładna dziewczyna , kawałek cycków i dupy . Czyżby był jak większość ? Myślałam , że jest inny . Szkoda tylko , że zaczynało mi zależeć na takim debilu . Brrr , teraz to już na pewno nie chcę mieć z tym panem nic wspólnego .
-Janne -głos Alexa rozległ się w okół mnie . Nie przestawałam iść dalej . Będzie chciał to mnie dogoni , nie to nie . Przyspieszając kroku skręciłam dróżką w prawo . Szłam chwilę , w końcu chłopak dogonił mnie . Dostał zadyszki . Kucnął , a ja patrzyłam na niego z góry z nieprzyjazną miną .
-Co ci odbiło ?-spytałam
On chyba nadal nie wiedział o co chodzi .
-Nic mi nie odbiło , a co miało mi odbić ?
-Widzę , ktoś tu się chyba zauroczył w cudownej blondyneczce
Po chwili namysłu odparł
-A nawet gdyby , to co ?
-To nic -zrobiło mi się smutno . Sama nie wiem czemu , łzy zaczęły napływać mi do oczu . Nie chciałam tego , nie chciałam mazgaić się jak moja siostra , kiedy zahaczy nóżką o coś i upada .
Westchnęłam cichutko i tak , żeby nie widział otarłam rękawem płaszcza łzę spływającą po policzku .
-Co Ty robisz ?
-Nic , drapię się -próbowałam zachować luźny ton , jednak nie bardzo mi to wychodziło .
Nie muszę nic , nie muszę mu się tłumaczyć co mnie boli , odwróciłam się i zaczęłam iść . Chłopak już nie szedł za mną , upewniłam się odwracając głowę . Zadowolona z tego , że dał mi spokój , pozwoliłam ujrzeć łzą światło dzienne . Nie przejmowałam się tym , że ludzie będą się patrzeć na mój rozmazany makijaż kiedy już wyjdę na miasto , a to niestety było konieczne . Nie myliłam się , ciekawskie oczy wlepiały się we mnie , niektórzy nawet odwracali głowy . Jacy ludzie są żałośni ... nigdy nie widzieli płaczącej osoby ? Stanęłam na światłach , wcisnęłam guzik i czekałam na zielone . Obok mnie stał brunet , przyglądał mi się ciekawie i z zaskoczeniem .Wkurzona jego zachowaniem odwróciłam się w jego stronę pytając :
-Nie widziałeś nigdy płaczącej dziewczyny ?
-Widziałem moją siostrę -uśmiechnął się przyjaźnie
-Po co płakać , nie lepiej się uśmiechać ?
-Nie -akurat zapaliło się zielone światło . Przeszłam przez ulicę kierując swe powolne kroki ku domu . Chwyciłam klamkę , pociągnęłam i weszłam do ciepłego przedpokoju .
-Cześć , jak tam w szkole ?-spytała mama
-Całkiem okej , ale miałam męczący dzień . Idę się rozpakować , ogarnąć pokój i porozmawiamy -spuściłam głowę , tak by nie widziała rozmazanego makijażu . Wymijając ją zwinnie udałam się na górę . Wparowałam do swojego pokoju rzucając torbę na podłogę , władowałam się do łóżka i znów zaczęłam płakać .
-A Ty czemu płaczesz ?-serce zabiło mi szybciej . Cholernie się wystraszyłam w pierwszej chwili . Zajrzałam pod łóżko .. takich rzeczy mogłam spodziewać się jedynie po Alexie .
-Dasz mi już dzisiaj spokój ?
-Nie , nie dam ci spokoju .
Chłopak wygramolił się spod łóżka i położył obok mnie . Płakałam nadal , Alex przytulił mnie mocno do siebie . Uderzył mnie zapach jego perfum , ciepło . Było mi tak dobrze w tym momencie .
-Coooo , zazdrośnico mała ?
-Nic proszę pana lecącego na cudowne dziewczyny kawałek cycka i dupy .
-Zgodzę się z tym , że podobają mi się cudowne dziewczyny , ale nie na to , że lecę na kawałek dupy i cycka . Przykro mi , że za takiego mnie masz .
-A za jakiego mam ciebie mieć skoro ślinisz na widok Alice jak wygłodzony pies na jedzenie .
-Hahahaha- zaśmiał się -nie lecę na nią . Oprowadziłem ją po szkole , później do domu z resztą ..nie zastanowiłaś się , że może w ten sposób chciałem Ci pokazać jak ja się czuję , kiedy Ty wychodzisz z Kasparem ?
Teraz mnie zamurowało . Miał rację , przecież wciąż był zazdrosny o Kaspara .
-Więc jesteś zazdrosny o mnie ?
-To pytanie retoryczne . Wychodzi na to , że Ty też jesteś zazdrosna .
Wyminęłam odpowiedź na to pytanie zadając kolejne:
-A dlaczego jesteś zazdrosny ?
-A dlaczego Ty jesteś zazdrosna ?
-Ja się pierwsza pytałam
-To nie znaczy , że ja pierwszy mam udzielić Ci odpowiedzi .
Czemu nigdy nie potrafiłam go zagiąć i czemu on zawsze miał odpowiedź na wszystko ?
-Ej , zrozum dowiesz się w swoim czasie
-Chcę teraz
-To masz pecha , bo chcieć to nie zawsze znaczy móc -wstał z łóżka i pocałował mnie w czoło .
-Gdzie idziesz ?
-Jak gdzie ? Do domu szykować się na randkę z Alice -uśmiechnął się szeroko . Chwyciłam leżącą najbliżej książkę i rzuciłam w niego niestety książka przeleciała obok .
-Hahahaha- roześmiał się - masz zezna , nie wiedziałem , że powinnaś nosić okulary .
W jednej chwili poczułam , że nienawidzę go całą sobą . Co za idiota , ale z drugiej strony był tak cudowny . Patrzyłam jak wychodzi z pokoju , chciałam go zatrzymać , ale wiedziałam , że nie warto . Jest taki jaki jest , inny nie będzie , musiałam go akceptować z resztą ...przecież to tylko mój przyjaciel .

*Kaspar :
-Alice , siostrzyczko , jak ja Ciebie kocham-burknąłem wchodząc do jej pokoju
-Idiota-skomentowała
-Wpadłem na idealny plan !
-Jaki znowu ? Czego chcesz .
Dopiero dzisiaj skapowałem , że chodzisz do klasy z Janne i Alexem .
-Tak , a bo co ?
-Lubisz podstępne , chytre plany , prawda ?
-Cholera , Kaspar , przejdź do rzeczy , widzisz durniu , że czasu nie mam .
-Wytrwałości siostra , co taka nerwowa dzisiaj ? Chodzi mi o to , że Alex kręci z Janne , a ja chciałbym mieć Janne , jesteś dobra w te klocki , więc może mogłabyś zakręcić sobie Alexa w okół palca ?
Oczy blondynki zaświeciły się
-Ciekawa koncepcja , a co ja z tego będę miała ?
-Satysfakcję i Alexa
-Trochę za mało
-Dobrze , będę sprzątał za ciebie przez miesiąc
-Okej , stoi , ale jakby nic z tego nie wyszło
-To trudno , ale wiem , że Ci się uda , chcę namieszać temu idiocie . Już jak go owiniesz w okół palca , będziesz sobie robiła z nim co chcesz .
-To wiem .
Opuściłem pokój Alice . Kochałem ją , była tak cudownie chytra , nie znałem bardziej cwanej osoby niż ona . Potrafiła idealnie wykorzystywać i manipulować ludźmi . Cudownie ! Zatarłem ręce śmiejąc się jeszcze długo sam do siebie
___________________________________________
I jak myślicie ? Alex da się opętać wdziękom uroczej blondynki ? A może to Kaspar wykorzysta chwilowe zdenerwowanie Janne ?;D
A i szykują się ciekawe rozdziały z Maksem i Jasmine
  • awatar ѕιємαηє¢zкσ: @Beauty-: planuje tu troche wydarzen , zawilych sytuacji , tak , aby opowiadanie nie bylo nudne , a raczej trzymalo w ciekawosci :D
  • awatar Beauty-: odnośnie najnowszego rozdziału, jeszcze ta Alice zamiast popsuć relacje Alexa i Janne to im dopomoże w końcu on wyznał Janne że ją kocha ;p mam nadzieje też że Janne się dowie prawdy o tym całym Kasparze i o jego intrydze i przestanie widzieć w nim uroczego niewinnego chłopczyka, no i żeby ten Alex przestał się tak ślinić na widok Alice i też poznał prawdę zanim ta małpa namiesza do końca
  • awatar Beauty-: już nie lubię tej całej Alice i ten Kaspar tez się okazał cwanym dupkiem co tylko by knuł intrygi widać że w nim i w Alice płynie ta sama krew intrygantów i cwaniaczków, już mi szkoda Alexa jego zwiazek z Janne wisi na włosku
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
*Alex
-Tak , słucham ?-wychrypiałem zaspany do słuchawki
-Nie uwierzysz , nie uwierzysz , jestem wściekła-Janne nawijała jak najęta
-Ale czemu ?
-Cholera, wiesz , że przedstawienie zostało odwołane ?
Jakby mnie poraził prąd wyskoczyłem z łóżka robiąc głupią minę , aż sam się zaśmiałem , bo w lustrze wyglądałem komicznie
-Podobno Dyrka stwierdziła , że nie wyrobimy się z czasem i przedstawienie zostało odwołane
-Cholera -zakląłem pod nosem . Może to być śmieszne , ale wciągnąłem się w to bardzo i tak bardzo lubiłem ćwiczyć z Janne . Mogłem patrzeć się prosto w jej oczy i bez przeszkód mówić swoją rolę bla bla bla KOCHAM CIĘ .
-Czemu się wkurzasz?Może tak będzie nawet lepiej , nawał nauki , a my jeszcze musieliśmy wałkować tą rolę -dziewczyna chyba zmieniła zdanie
-Hm-nic nie byłem w stanie powiedzieć . Miałem w sobie jakiś żal . Niedługo już Mikołajki . Kombinowałem jaki prezent zrobić dla Janne .
Odłożyłem słuchawkę nie żegnając się z dziewczyną . Pogrążyłem się w myślach .

*Janne
-Brrr -wyjąkałam wchodząc do szkolnej szatni . Mój nos już mi chyba odpadał . Ściągnęłam kurtkę , odwiesiłam i popędziłam pod salę Historyczną . Weszłam do klasy , akurat zdążyłam , wszyscy jeszcze zajmowali miejsca .
-Cisza !-zawołała nauczycielka stając na środku -za chwilę przyjdzie wasza wychowawczyni i coś wam ważnego ogłosi .
Nie musieliśmy długo czekać , bo ktoś złapał za klamkę i do sali weszła nasza pani z jakąś dziewczyną .
-Dzień dobry , chciałabym wam coś ogłosić , więc proszę o ciszę .
Klasa wyciszyła się po dłuższej chwili . Wszyscy wlepili wzrok w uroczą niebieskooką blondynkę stojącą koło nauczycielki .
-Chciałabym wam przedstawić Alice -wskazała na dziewczynę - uczęszczała do liceum w zachodniej części miasta , przeniosła się jednak do nas . Mam nadzieję , że zaakceptujecie koleżankę , przyjmiecie ją ciepło .
Alice rozglądała się błędnym wzrokiem po klasie , szukając wolnego miejsca . Od początku roku dwie osoby wypisały się , ale i tak ludzi było sporo .
-To jak , może się im przedstawisz ?
-Proszę ?-głos nauczycielki wyrwał nową z zamyślenia
-Mówię , że mogłabyś się przedstawić klasie
-Jest to konieczne ?-odezwała się po chwili namysłu . Po klasie przeszły szmery , szepty i pojedyncze chichoty .
-Nie , możesz zając miejsce .
Alice podeszła do mojego stolika
-Mogę ?-zapytała się .
-Jasne -odparłam . Miała tak przyjemny , delikatny głos . Była naprawdę przepiękna . Poczułam ukłucie zazdrości , że ja nie jestem tak cudowna jak ona . Odwróciłam się , cała klasa wlepiała w nią wzrok , przyglądając się jej ciekawie .
-Zapiszcie sobie temat lekcji .
Te 45 minut ciągnęło się w nieskończoność , a ja chciałam już stąd wyjść . Byłam tak szczęśliwa , kiedy zadzwonił dzwonek . Wychodziłam z klasy i wleciałam na Alexa .
-O proszę , to pan zechciał zjawić się w szkole - zaśmiałam się
-A tak jakoś nie miałem siły wygrzebać się na pierwszą lekcję . Nauczycielka coś mówiła , że mnie nie było ?
-Nie . Mamy nową osobę w klasie
-Tak ? -na twarzy Alexa malowało się zainteresowanie .
-Cześć , jestem Alice - wyszło na to , że blondynka stała z tyłu za mną i słuchała o czym gadam z Alexem .
Alex chwycił wyciągniętą w jego stronę dłoń i patrzył na dziewczynę jak zahipnotyzowany
-Cześć , Alex
-Hmm -uśmiechnęła się słodko - a może mógłbyś oprowadzić mnie po szkole ? Nie wiem gdzie co jest, gubię się tu
-No oczywiście , chodź -chłopak odwrócił się , a ja przyglądałam się jak znikają wśród ludzi .
Zdenerwowana usiadłam na ławce .

______________________________________________
Taki króciutki , chciałam wprowadzić nową postać prawdopodobnie jeszcze dziś wieczorem jak wpadnę na pomysł co dalej napiszę dalszą cześć ;D , tylko muszę skombinować coś ciekawego
  • awatar Gość: Dalej *-* A ta Alice to by mogła sb iść. xd Tylko zamęt wprowadza. ;p
  • awatar sylwankaa.: kurde ; / Janne i Alex muszą być razem! ;) czekam na następny ! <33
  • awatar Beauty-: cos mi sie wydaje ze ta Alice namiesza w zwiazku Janne i Alexa
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
*Jasmine
Trzymałam w drżącej dłoni kawałek głupiego papierka i nadal nie mogłam uwierzyć . Myślałam intensywnie nad wszystkim i przypomniała mi się jedna sytuacja , że kiedy byłam bardzo mała na wigilię przyszło do mnie kuzynostwo , przyszło rozdawanie prezentów i dostałam od ciotki lepszy prezent niż kuzyni . Jedne z nich -Alan- wściekł się i zawołał "Ta , ona i tak jest adoptowana " i wszyscy się zdenerwowali na niego , ciocia tłumaczyła mi , że Alan przechodzi trudny okres dojrzewania i że chciał mi tylko zrobić na złość . Nie przejmowało mnie to , bo Alan zawsze źle mi traktował , później jednak się zmienił , jak już podrósł . Po tamtym wydarzeniu już nigdy nie słyszałam podobnych rzeczy , więc czym niby miałam się przejmować ? Żyłam sobie spokojnie z tą świadomością , że rodzice to moi biologiczni rodzice . Bardzo ich kocham i będę kochać , ale czułam z sercu ogromny żal do nich . Czemu nigdy mi o tym nie powiedzieli ? Czemu okłamywali mnie ?
-Ktoś idzie - z zamyśleń wyrwał mnie głos Maksa siedzącego obok mnie .
-Cholera - wyjąkałam . Nie wiedziałam jak to mam naprawdę rozegrać , jak o tym powiedzieć mamie i tacie . Myślałam , ale było już za późno , ktoś właśnie wchodził po schodach . Do moich uszu dochodził coraz głośniejszy stuk obcasów , a później uchyliły się drzwi z donośnym skrzypnięciem .
-Co wy tu ...?-mama nie dokończyła widząc moją zapłakaną twarz i papierek który trzymałam w dłoni . Usta jej zadrżały . Przez chwilę wpatrywałyśmy się sobie głęboko w oczy . Zobaczyłam i rozpoznałam , że mama się boi , że szarpie nią strach .
-Ja..widzisz ..-nie wiedziała co powiedzieć .
-Hmm , ja może już pójdę . Zadzwoń do mnie , kiedy będziesz mnie potrzebowała . Do widzenia !-odezwał się do mamy i wyszedł .
-Mamo ... czemu nic mi nie mówiliście ?
-Nie chcieliśmy . Wiesz , że jesteś moim i taty oczkiem w głowie . Zeszłam się z Twoim tatem już w trzeciej klasie gimnazjum ...
-Naprawdę ?-wywaliłam oczy nie mogąc w to uwierzyć .
-Naprawdę . Zawsze wszędzie razem . Dosłownie papużki nierozłączki . Tak przechodziliśmy całe liceum , później studia . Skończyłam studia , zmarli mi wtedy rodzice w wypadku samochodowym i zostałam sama z tym całym domem . Zamieszkał ze mną Twój tato i zaczęliśmy starać się o dziecko . Nic z tego , okazało się , że jestem bezpłodna . Bardzo cierpiałam z tego powodu i wtedy Twój tato podsunął mi niesamowity pomysł "chodźmy i zaadoptujmy malucha " . Czemu nie ? Nie chcieliśmy dużego dziecka , a u nas same duże były , więc pojechaliśmy do innego domu dziecka oddalonego od nas o jakieś 27 kilometrów . Jeździliśmy tam prawie codziennie i odwiedzaliśmy ciebie od tego jak byłaś malutka , aż osiągnęłaś roczek . Zabraliśmy ciebie . Pokochaliśmy niesamowicie . Nie chcieliśmy ci mówić o tym wszystkim z tego względu , że baliśmy się . Najbardziej tato bał się odrzucenia , tego , że nie będziesz nas chciała znać . Za bardzo nam zależy na tobie , więc dlatego zatailiśmy to przed tobą .
Patrzyłam na osobę klęczącą przede mną . Na moją mamę . Byłam jej wdzięczna za wszystko . Za to co dla mnie zrobiła . Za to , że mnie wychowała , że dbała o mnie , była przy mnie kiedy stawiałam swoje pierwsze kroki , cieszyła się razem ze mną , wspierała . Rzuciłam się mamie na szyję z tak ogromnym płaczem
-Mamuś , dziękuję - wyszeptałam . Wtuliłam się w jej sweterek pachnący jej ulubionymi perfumami i nic mi teraz do szczęścia nie było potrzeba prócz jej ciepłych matczynnych ramion .
-Jest tato ?
-Nie , pojechał do sklepu -mama też płakała
-Muszę go wyściskać , tak strasznie was kocham !

*Janne
Otworzyłam drzwi Alexowi . Chłopak radośnie pogwizdywał trzymając w ręku torbę . Patrzyłam na niego nie wiedząc o co chodzi .
-No co ?-spytał
-Em... co się stało ?
-Nic , przyszedłem cię odwiedzić , wybacz , że się wpraszam , ale na to mam ochotę - radośnie zawołał .
Nie mogłam się powstrzymać od śmiechu . Uwielbiałam kiedy tak się zachowywał , mimo tego , że byłam na niego zła .
-Ajlekś !-zawołała radośnie Lill . Spod jej uśmiechu gdzieniegdzie wystawały mleczaki .
Chłopak złapał ją i podniósł do góry :
-Cześć księżniczko ! Mam coś dla Ciebie !
-Co masz dla mnie ?-malutka zarumieniła się , zakrywając usta dłońmi i piszcząc radośnie .
-Jak będziesz grzeczna to się przekonasz
-No plooosze ! Obiecuje , będę gzeczna !
-Zamknij oczka
Lill spuściła powieki , ale jednym okiem podglądała z wielkim , szerokim uśmiechem .
Alex wyciągnął wielki pakunek i wręczył małej . Lill jak to Lill zabrała się za odpakowywanie . Zdziwiłam się , przecież mała nie miała żadnych urodzin , nie było jeszcze mikołajek , ani niczego podobnego . Z paczki wyciągnęła ogromnego , puchatego , uroczego misia .
-Ajlekś ! Kochany jesteś !- moja siostrzyczka przytuliła się do niego .
-Mamo , mamo !-zawołała z radością - popatś co Ajlekś mi dał !
-O proszę , jakiego ślicznego misia otrzymałaś , a to z jakiej okazji ?-Mama zwróciła się do Alexa
-Z żadnej , mam tak dobry humor , musiałem -uśmiechnął się .
Przez chwilę pomyślałam , że on chce tylko zrobić na mnie dobre wrażenie przez tą sytuację z Kaparem . Ale jednak nie , znam go i wiem , że nie roiłby czegoś takiego na pokaz .
-To jak ?-Alex przybliżył się do mojego ucha
-Co jak ...?
-Gotowa na dzień jaki dla nas zaplanowałem ?
-A co dla nas zaplanowałeś ?-miałam wrażenie jakby był jakiś napity , albo nie z tego świata . Zdążyłam go poznać i wiedziałam , że ma kuku na muniu , ale takiego wesołego jeszcze nigdy go nie widziałam .
-Nie musisz wiedzieć - zaśmiał się - to jak gotowa ?
-Hmm , gotowa !-a czemu niby nie ?
Ubrałam kurtkę , założyłam kozaki i wyszliśmy . Rozgadaliśmy się bardzo , zapomniałam o tej całej złości na Alexa .Nie mogłam się przy nim nie śmiać .
-Jesteśmy na miejscu - oznajmił . Podniosłam wzrok na potężny napis "KINO " .
-Ooo ! Dawno nie byłam w kinie ! Nawet nie wiedziałam gdzie tu jest kino .
-Wiedziałem , że pomysł Ci się spodoba .
Weszłam radosnym krokiem , poszłam zamówić popcorn , a Alex kupił bilety .
-Głupku ... czemu mi nie powiedziałeś , że to horror?
-Jakbym ci wcześniej powiedział nie siedzielibyśmy tu teraz
Uderzyłam go w ramię .
Chłopak śmiał się ze mnie przez cały film , panikowałam jak głupia , ta ciemność w koło , dźwięki i to co widziałam na ekranie przerażało mnie niesamowicie . Byłam najszczęśliwszą osobą na tej kuli ziemskiej ,kiedy dowiedziałam się , że to już koniec .
-Podobał się film , strachajło ?
-Jak ci zaraz walnę - zaśmiałam się - już nigdy z tobą nie pójdę do kina
-Pójdziesz , nawet o tym nie wiesz - zaśmiał się -zgłodniałem , chodź pójdziemy coś zjeść .
Zaszliśmy do jakiejś przyjemnej restauracji . W sali było dużo osób , ale znaleźliśmy w miarę spokojne miejsce . Alex pomógł mi zdjąć kurtkę , wieszając ją na wieszaku .Kiedy chciałam odsunąć krzesło sam mnie wyręczył w tym . Byłam pod wrażeniem . Usiadł blisko mnie i wspólnie analizowaliśmy z MENU na co mamy ochotę . Zamówiliśmy więc dwie gorące herbatki malinowe , naleśniki z owocami , czekoladą i bitą śmietaną .
Po około 20 minutach dostaliśmy jedzenie .
-Hahaha - zaśmiał się Alex
-Z czego rechoczesz ?
-Zaraz się przekonasz .
No nic , chwyciłam w rękę widelec , kiedy na twarzy poczułam coś mokrego . Przetarłam ręką twarz ... no tak Alex roztarł mi na twarzy bitą śmietanę
-Hahaha, właśnie z tego - wyjęczał
-Osz ty !-natarła na niego łyżeczka z czekoladą .
Śmiałam się coraz głośniej , a ludzie patrzyli na nas jak na idiotów .
-Dobra , ogarnijmy się , bo nas jeszcze wywalą - zaśmiałam się .
Zjedliśmy to jak najszybciej się dało i wybiegliśmy na dwór dusząc się ze śmiechu . Skoczyłam na chłopaka , wylądowaliśmy w zaspie śniegu.
-A , a a a a -darł się - złaź , proszę , śnieg naleciał mi pod koszulkę !
-Hahahahha nie !- żeby go bardziej wkurzyć , śniegiem zasypywałam mu twarz . Po chwili ja stałam się tą na przegranej pozycji .
-Ale Ty wariat jesteś - wyjęczałam dusząc ciężko.
Nie interesowało mnie to , że leżę cała mokra na zimnym , ani to , że będę może chora . Liczył się on i te gwiazdy , tam hen , daleko na górze .
_________________________________________________
Znalazłam trochę czasu
  • awatar ѕιємαηє¢zкσ: @gość: napisze jak sie tylko lepiej poczuje . Aktualnie angina , a wczoraj majaczylam przy goraczce . Jezeli bedzie okej , to napisze :*
  • awatar Gość: Bożeee, dalej ! *-*
  • awatar sylwankaa.: genialny <3 jaki Alex <33 ;**
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
*Alex
Byłem wściekły niesamowicie całą sytuacją . Prócz wybitego palca nic mi nie było . W każdym razie miałem mieć jakieś poważniejsze problemy . Dyrektor był wściekły , jednak na szczęście wypadł mu jakiś ważny wyjazd na posiedzenie rady i tak się złożyło , że sprawę moją i Kaspara przełożył jak wróci . Czułem się cały napięty tym jak zareaguje moja matka . Nie chciałem jej denerwować , ale telefon ze szkoły miała otrzymać dziś i dostać wezwanie po powrocie Dyrka . No to super . Skrzywiłem się . Wychodząc do szkoły zauważyłem Janne , siedziała na grzejniku szkolnym i wpatrywała się za okno . Podszedłem i zakryłem jej oczy od tyłu
-Zostaw mnie - wysyczała
Nadal trzymałem ręce na jej oczach
-Kurde , Alex wiem , że to Ty . Zostaw mnie !-wydarła się
Zdziwiony jej zachowaniem opuściłem dłonie i dłuższy czas wpatrywałem się w dziewczynę . Z jej twarzy można było wyczytać złość .
-Możesz mi wytłumaczyć czemu mam ciebie zostawić ?
-Jak to czemu ? O tym powinieneś wiedzieć doskonale
-To może cię to zdziwi , ale nie wiem naprawdę o co Ci chodzi
-O tą sprawę z Kasparem -odezwała się wściekle . Zeskoczyła z kaloryfera i już chciała iść , ale chwyciłem ją za rękę i przyciągnąłem do siebie
-Gdzie ty idziesz ?
-Na lekcję , jakbyś nie zauważył już jest po dzwonku i zaraz się spóźnię
-Przestań , chcę to z Tobą tylko wyjaśnić -byłem całkiem zdezorientowany . Czyżby ona była na mnie zła , bo Kaspar mnie zaatakował ? To się kupy nie trzyma .
-Nie mam czego sobie z tobą wyjaśniać , a kaspara powinieneś przeprosić
-Za co ? Za to , że mnie zaatakował pod szkołą ?-wkurzony podniosłem na nią głos . Janne się zlękła , popatrzyła smutno i odeszła . Co za idiota ... jak ja go dorwę . Co ja mu zrobiłem , że tak mi miesza ?

*Janne
Byłam wściekła . Tak właściwie nie chciało mi się iść nawet na ostatnią lekcję . Zamiast iść do klasy , wyszłam tylnym wyjściem . Szłam dróżką , a ostre , zimowe powietrze szczypało w policzki i nos . Jakieś promyki słońca przedzierały się przez niebo . Weszłam do parku siadając na jednej z ławek . Poczułam się taka samotna . Zatęskniłam za moją dawną miejscowością , za moimi znajomymi . Tak bardzo chciałam tu kogoś mieć , a zwyczajnie nie miałam nikogo . Nawet nie próbowałam się z kimkolwiek bliżej zaprzyjaźnić . Jedynie Kaspar i Alex byli moimi dobrymi znajomymi . W szczególności Alex , tak właściwie źle to określiłam , on nie był moim znajomym , on był moim przyjacielem . Teraz przesadził . Nienawidziłam agresji , nie spodziewałam się , że Alex zachowa się w ten sposób . W moich oczach jest skończony , skoro to on się zaczął .

*Jasmine :
-Głupku hahahaha- śmiałam się niemożliwie , kiedy Maks gilgotał mnie po brzuchu . Nie mogłam wytrzymać.
-Przestań !-darłam się , ale on nie słuchał .
W końcu przestał , a ja starałam się złapać oddech .
-Ubieraj się
-Nieee , zimno jest , nigdzie mnie nie wyciągniesz -odezwałam się . Nie uśmiechało mi się wychodzić na takie zimno na dwór .
-No daawaj , bo jak nie dalej cię będę gilgotał -Maks uśmiechnął się zachęcająco , podszedł do komody , wyjął z niej puchaty sweterek i podał mi . Ubrałam go , związałam włosy , założyłam kozaki i kurtkę i byłam gotowa .
-Chodź ze mną na strych -burknęłam
-Po co ?
-Chodź , znajdziemy sanki .
Wlazłam do kuchni szukając kluczy . Nikogo w domu nie było i nie wiem czy rodzice nie zabrali kluczy ze sobą . Szperałam po szafkach , aż w końcu z tryumfem wykrzyczałam :
-MAM !
Skierowaliśmy się po starych schodach na strych . Otworzyłam drewniane drzwi . Posunęłam się do przodu , każdy mój krok sprawiał , że przestarzałe deski skrzypiały , w około na ścianach wisiały pajęczyny , a mdłe światło nadawało temu wszystkiemu niesamowity urok . Uśmiechnęłam się szeroko .
-Uważaj , bo nas coś zje - wyszeptał mi do ucha Maks . Zaśmiałam się .
-Duży ten strych , jesteś pewna , że znajdziemy tu sanki do jutra ?
-Jasne , muszą gdzieś tu być , jestem pewna .
Maks dostał zadanie na przeszukanie prawej części strychu , a ja zabrałam się za część lewą . Myszkowanie między szafkami sprawiało mi dużo radości i odechciało mi się wychodzenia na dwór . Miałam ochotę przesiedzieć tu dzisiejszy wieczór z kubkiem gorącej herbaty na jednej z szafek i z Maksem obok .
-Ała -krzyknął chłopak . Odwróciłam się . Pod jego nogami leżał karton z którego wysypała się sterta papierów
-Ej , uważaj !-ostrzegłam go .
-Przepraszam , już to sprzątam .
Popatrzyłam na dole półek . Leżał tam fioletowy karton . Wyciągnęłam go i otworzyłam z ciekawości . Tam też było bardzo dużo papierów , jakiś umów . Przeglądałam je z ciekawości . Na samym spodzie leżał segregator szczelnie owinięty papierem i zaklejony taśmą . Znam rodziców dobrze i jestem pewna , że bez powodu niczego nie zaklejali . Poprosiłam Maksa by zszedł do kuchni i przyniósł nożyczki . Chłopak wykonał moją prośbę . Wspólnie odcięliśmy taśmę i pozbyliśmy się ogromnej ilości foli .
Wczytałam się w to i nie mogłam uwierzyć . Czytałam , ale już nie mogłam , literki zamazały mi się , z oczu pociekły łzy .
-To nie może być prawda , proszę powiedz , że to nie jest prawdą -jęczałam
Maks nie odpowiedział nic . Patrzył się ze współczuciem . Przytulił mnie mocno . W głowie mi wirowało . Nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam . Jak to możliwe ?

*Alex
Szedłem po parku by odreagować . Nie chciałem wracać do domu . Nie chciałem słyszeć krzyku mamy . Telefon miałem wyłączony , więc się do mnie nie dodzwoni .
Na ławce zauważyłem Janne . Podszedłem bliżej .
-To jak , pogadamy ?
-Czemu mnie prześladujesz ?
-Nie prześladuję Cię , nie moja wina , że jesteś zawsze tam , gdzie jestem ja .
Dziewczyna nie odezwała się tylko patrzyła naburmuszona przed siebie .
-To nie było tak . Kaspar sam pod szkołą mnie zaatakował , możesz się spytać kogokolwiek chcesz .
-Spoko , sprawdzę to .
-Ejj , skarbie -wyszeptałem do jej ucha -wiesz , że nie zrobiłbym tego tobie , nie jestem taki , ale sam mnie zaatakował . Miałem stać jak pizda i nie robić nic ? Oszalałaś .
Zaśmiałem się , bo Janne zarumieniła się .
-Więc jak będziesz chciała odezwij się , strzałka .
To mówiąc wstałem i odszedłem . Bo po co mam za nią latać ? Sama musi zrozumieć , że to nie ja . Nie pozwolę by ktoś mnie oczerniał . Wyciągnąłem z kieszeni paczkę papierosów , odpaliłem jednego i zaciągnąłem się głęboko . Nie mogłem jakoś przestać . Próbowałem dłuższy czas , udało mi się prawie , ale jak zmarł mój brat , nie dało rady . Głupie szlugi pomagały mi bardziej niż psycholog .
Skierowałem kroki ku domu . Wziąłem wdech . No to trzeba przeżyć wojnę , mamuśka mnie zabije .

*Maks
Przytulałem Jasmine mocno do siebie . Cała drżała . Jej oczy , całe czerwone z płaczu . Biedactwo .
-Jak to możliwe , że jestem adoptowana ?

_________________________________________________
;D Ahm , wrócę na długi weekend
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Hejcia , jestem , wróciłam cała i zdorwa ! Mam niedoczynność tarczycy i miałam badania w klinice endokrynologicznej , a teraz przygniatają mnie zaległości . Do tego mój związek rozpadł się po Roku i sześciu miesiącach , właśnie dziś jak wyszłam ze szpitala . W cholerę z tym wszystkim . Postaram się coś nowego dodać , bo mam nowy pomysł , mam dużo ich , a zero czasu . Żałosne . Chciałabym gdzieś uciec na parę dni i przemyśleć wszystko , ale nie da się tak . Musze działać , nadrobić to co mam do nadrobienia i iść do przodu nie oglądając się do tyłu . Więc , spinam pupcie
  • awatar Gość: Przykro mi ;c Ale to znaczy, że nie był ciebie wart. A co do kolejnych losów Janne, to czekam.. ;3 No i znajdź jakiegoś chłopaka wartego ciebie! :*
  • awatar sylwankaa.: czekamy ;***
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
W ten weekend nie dam rady napisać rozdziału , jutro jadę do szpitala nie mam pojęcia na ile , ostatnio tyyyle się wydarzyło i już sama nie wiem czego chcę . To wszystko jest zbyt skomplikowane
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
*Alex
Leżałem na łóżku wpatrując się w sufit . Nie miałem na nic ochoty , ani humoru . Nawet apetyt mi przeszedł . Kawałek pizzy leżał nadgryziony , pewnie już zimny . Wiadomości przychodziły masowo , jedna za drugą , wiedziałem że to Janne pisze , ale nie miałem ochoty odczytywać tego . Chciałem jej zrobić na złość . Dlaczego ten Kaspar tak miesza ? Przecież chyba wyraźnie widzi , że zależy mi na Janne ... Podszedłem do okna , ciekawość zwyciężyła . Cholera , schowałem się za oknem . Ona też stała i wpatrywała się w moje okna . Nie było możliwości , żeby mnie nie zauważyła . Tym razem dzwoniła do mnie . Nie chciałem zachowywać się jak dziecko , więc odebrałem :
-Możesz mi powiedzieć o co ci chodzi ? -Janne wypaliła z pretensjami . Nie rozumiałem jej .. to chyba ja powinienem być na nią zły , a nie ona na mnie .
-Nie rozumiem o co ci chodzi -udawałem głupiego
-Mógłbyś się nie zgrywać i nie udawać durnia ? Doskonale wiesz o co chodzi !
Przez chwile po dwóch stronach telefonu komórkowego zapadła cisza , słychać było tylko charakterystyczne dźwięki jakie są przy rozmowach telefonicznych .
-Powiesz coś w końcu ?-warknęła
-Nie mam ci nic do powiedzenia
-Jesteś okropny
-Nie rozumiem jak możesz nazywać mnie okropnym -sam podniosłem głos - ja nie włóczę się z koleżankami , nie macam się z nimi pod stołem i nie tulę na mieście ! -już żałowałem wypowiedzianych słów
-Hahaha - zaśmiała się ironicznie - no może powiesz mi jeszcze , że nie mogę mieć kolegów? Nie mam żadnego chłopaka , detektywie
Zatkało mnie , faktycznie nie powinienem tak reagować . Wyłączyłem się .

*Janne
Rozłączył się . Byłam wściekła , czułam że trzęsę się . Co on sobie wyobrażał ? Dlaczego tak postąpił ? Próbowałam skupić myśli , ale nic z tego nie wychodziło . Usłyszałam dzwonek do drzwi . Nie chciało mi się iść i otwierać , znów dzwonek do drzwi , później dźwięk kroków mamy .
Drzwi od pokoju uchyliły się a zza nich wyjrzał Alex .
-Co ty tu robisz ?-syknęłam w jego stronę
-Masz rację , nie powinienem , przyszedłem cię przeprosić
-Dobrze , już okej , przyjęte przeprosiny , ale wytłumacz mi jedną rzecz , dlaczego zachowałeś się jak dzieciak ?
-Eh , wiesz martwiłem się o ciebie , nie wiedziałem gdzie jesteś . Zazwyczaj jak wychodzisz z koleżankami piszemy wiadomości , a tu żadnego odzewu . Poszedłem sprawdzić czy żyjesz , twoja mama powiedziała , że wyszłaś , a chciałem , żebyś poszła ze mną po pizze przy okazji wpadła do mnie na jakiś przyjemny wieczór.
Poszedłem sam do restauracji , otwieram drzwi , a tam ten frajer siedzi z tobą
-Frajer ?-skrzywiłam się . Wkurzały mnie niektóre zachowania Alexa , a takie wyzywanie Kaspara szczególnie .
-Przepraszam , no zdenerwowałem się , sam nie wiem , nie przepadam za tym gościem , boję się , że mógłby wyrządzić ci krzywdę
-Oskarżasz go całkiem bezpodstawnie
-Jak bezpodstawnie ? Zdążyłem go wybadać i dowiedziałem się , że to podobno niezły alwaro
-Ty jesteś nienormalny ! Najpierw chodzisz za nim i grzebiesz w jego życiu , a jak mnie w domu nie ma zaczynasz w moim szperać , ty weź się ogarnij
-Sama się przekonasz jaki on jest -to mówiąc odwrócił się i wyszedł . Jeszcze bardziej wściekła zadzwoniłam do Kaspara musiałam się komuś wyżalić

Dzień następny :
*Alex
Otworzyłem oczy totalnie zaspany . Nieee , czułem już ,że to mój zły dzień . Przeciągnąłem się i zacząłem szykować się do szkoły . Piątek weekendu początek . W piątki zawsze miałem mistrzowski humor , ale dziś nie bardzo , może przez tą dziwną sprzeczkę z Janne . Było mi przykro , to jak mnie wczoraj potraktowała - żałosne . Wiem , że skuma to jaki Kaspar jest . Ostatnio gadałem o nim z kumplem i to dobre ziółko . Z drugiej strony Janne miała racę , nie znałem go przecież . (Ej zapomniałam ! Ostatnio napisałam , że był koniec października i padał śnieg , a chodziło mi o koniec listopada , sorki za przejęzyczenie ^^ , wracam do wpisania , a więc ....) Otworzyłem drzwi wyjściowe od domu , przywitał mnie nieprzyjemny chłód . Czekałem chwilę pod domem , Janne przeważnie o tej porze dopiero wychodziła z domu , ale tym razem pewnie poszła z kasparem . Zwróciłem swoje kroki ku szkole . Otworzyłem bramę i poczułem silny ból w okolicach szczęki , nim ogarnąłem o co chodzi , kolejna pięść leciała w moim kierunku , odsunąłem głowę , tak , że pięść Kaspara uderzyła w metalową bramę za mną .
-Aa kurwa ! -Krzyknął chłopak , jeszcze bardziej wkurzony . Zrzuciłem szybko plecak i sprzedałem mu cios w nos . Na białym śniegu pojawiły się pierwsze , czerwone ślady krwi .
-Zaraz cię rozniosę - wydarł się Kaspar - kłamco , że niby ja lubię zabawiać się kobietami ? Ty świnio !
W okół nas zaczęło zbierać się widowisko . Kaspar wziął rozbieg i skoczył na mnie , obaj leżeliśmy na ziemi tarmosząc się i bijąc . Niektórzy nam dopingowali obstawiając kto wygra , albo krzycząc "dawaj ! Dalej ! Bij go !" a niektórzy Rozdzielcie ich " , jakieś dziewczyny panikowały .

*Janne
Pod szkołą zebrała się spora grupa ludzi . Zastanawiałam się co tam się dzieje , bo to był niecodzienny widok. Podbiegłam i przepchałam się . Serce biło mi szybciej . Kaspar leżał z zakrwawioną twarzą , a nad nim Alex i okładał go pięściami . Chciałam ich rozdzielić , ale nie zdążyłam , zobaczyłam tylko wściekłego dyrektora stojącego nad chłopakami
-Obaj ze mną ! - krzyknął
Przerażona poszłam i tak już spóźniona na lekcje . Nie było ich przez prawie cztery godziny lekcyjne.
Na przerwie zobaczyłam Kaspara przed drzwiami wyjściowymi . Miał opatrunek na twarzy . Podbiegłam
-Co się stało ?
-Szkoda gadać
-Powiedz
-Alex dorwał mnie pod szkołą i zaczął okładać
-Kaspar !Chodź , jedziemy do domu - zawołał postawny mężczyzna , pewnie jego ojciec
-Pa -rzucił mi chłopak na pożegnanie .
Wiedziałam , ja zwyczajnie wiedziałam , że coś złego z tego wyjdzie . Ale nie spodziewałam się po Alexie takiej reakcji . Zawiodłam się na nim niesamowicie . Może być pewien , że już się do niego nie odezwę .

_______________________________________________
Jestem zmęczona . Wciąż nauka , nauka , nauka , a jutro idiotyczny sprawdzian z gospodarki zapasami . Nie wiem jak ja to zrobię . Padam na pysk ;<
  • awatar .little things.: Świetny ♥ Szkoda tylko, że taki koniec :( Czekam na nowy :)
  • awatar Gość: Smutny, ale fajny <3 Czekam na kolejną część. ♥
  • awatar sylwankaa.: genialny ! <333333 :**
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
*Janne
Podbiegłam do okna .
-Łał ! Łał !-Darłam się radośnie podskakując i machając dłońmi . Za oknem ujrzałam pierwsze płatki śniegu . Na mojej twarzy pojawił się niesamowity uśmiech . Nie lubiłam zimy , ale była to jednak magiczna pora roku . Właśnie był koniec października i od początku miesiąca było tak potwornie zimno , spodziewałam się śniegu i proszę bardzo ! Wariowałam tak , póki nie zobaczyłam Alexa w oknie śmiejącego się ze mnie . Teraz już nie odskakiwałam od okna jak kiedyś , już się go dawno temu przestałam wstydzić . Był dla mnie najlepszym przyjacielem . Rozumieliśmy się bardzo dobrze . Z nikim nie czułam się tak wspaniale jak właśnie z nim . Poczułam wibracje w kieszeni , wiedziałam że to wiadomość od Alexa "Wariatka " . Uśmiechnęłam się tylko i pomachałam mu w oknie . Musiałam jednak iść się szykować na spotkanie z Kasparem . Był moim dobrym kumplem , ostatnio często się spotykaliśmy i fajnie spędzaliśmy czas .

*Maks
Odczuwałem stres . Na samą myśl o tym przechodziły mnie dreszcze . A co jeśli ona odmówi ? Jeżeli ona się nie zgodzi ? Zastanawiałem się dłuższy czas czy to ma sens ... tak , ma sens , przecież się w niej zakochałem , ona też nie jest obojętna . Wziąłem głęboki oddech i zapukałem do drzwi domu Jasmine . Otworzyła mi w rozczochranych włosach , rozciągniętym dresie i koszulce . Chyba się mnie nie spodziewała .
-Cz..eść - wychrypiała
-Przepraszam , chyba zjawiłem się nie w porę
-Wystraszyłeś się potwora , który stoi przed Tobą ? No coś Ty , myślałam , że nie jesteś tchórzem - uśmiechnęła się , chichocząc
-No coś Ty ! Właśnie przyszedłem do tego potworka
-To właź .
-Jesteś chora ? -mówiąc to zdjąłem buty w przedpokoju i ustawiłem je równo .
-Tak , przeziębiłam się
-Kurcze , szkoda , chciałem cię zabrać do kina
-Przecież kino zrobić sobie możemy u mnie , nic nie stoi na przeszkodzie .
-Pewnie , że tak - chwyciłem ją na ręce i zaniosłem do jej pokoju . Miała strasznie skromny dom , ale przytulny , emanował spokojem .
-Wskakuj do łóżka , a ja włączę film - odparłem . Kiedy już wszystko było gotowe usiadłem obok niej .
-Chodź do mnie do łóżka , nie bój się nikt nie wejdzie do pokoju -uśmiechnęła się przelotnie
Poczułem się dziwnie , ale zrobiłem to o co mnie prosiła . Stresowałem się , bo chciałem wyznać jej , że ją kocham , a okoliczności wciąż mi nie pozwalały . Czekałem na odpowiedni moment , ale każdy wydawał mi się zły , leżałem obok niej spięty .
-I jak to się sierotko stało , że znów zachorowałaś ?-spytałem po pięciu minutach nudnego jak flaki z olejem filmu .
-Tak się załatwiłam na tych spacerkach z panem -zaśmiała się
-Oj to moja wina , ale jestem zły
-No jesteś - udawała wielce obrażoną , śmiesznie marszcząc nosek .
-Jaka Ty jesteś śliczna - wyrwało mi się samo . Patrzyłem w jej cudowne oczy , jasną cerę , delikatne usta i nos . Wszystko idealnie współgrało ze sobą . Do tego miała tak niesamowity charakter . Czułem , że pragnę być dla niej wsparciem , że chcę jej pomagać , rozbawiać ją , chcę ogrzewać jej dłonie kiedy zmarzną , przytulać , kiedy będzie jej smutno , pocieszać . Spędzać z nią każdą możliwą chwilę . Czułem to niesamowicie mocno
-No pewnie , jestem cudowna w rozczochranych włosach i rozciągniętym dresie - zaśmiała się jeszcze bardziej
-Dla mnie jesteś najpiękniejsza . -widząc , że spoważniała kontynuowałem -jesteś niesamowita . Uwielbiam spędzać z Tobą chwile , uwielbiam kiedy się śmiejesz , albo tak jak niedawno marszczysz swój nosek . Uwielbiam Ciebie z rana w szkole z podkrążonym oczami , zasypiającą na ławcę . Jednym słowem .. ja się zakochałem w Tobie . Kocham Cię .
Jasmine patrzyła przez dłuższy czas nie wiedząc co powiedzieć . W końcu przysunęła się do mnie i wtuliła się .
-Zależy mi na tobie , chciałbym być z tobą
-To czemu ze mną nie jesteś ?
-Bo nie wiem czy Ty byś chciała . Ale jeżeli potrzebujesz czasu , to poczekam ile tylko będziesz chciała .
-Nie musisz czekać , chcę być z Tobą .
Serce biło mi szybciej . Poczułem się najszczęśliwszym człowiekiem na całej kuli ziemskiej . Jasmine już nie była tylko moją przyjaciółką , była również dziewczyną , stałem się dla niej kimś więcej . Przytuliłem ją mocniej .

*Janne
Czekałam na Kaspara na moście . Zdziwiłam się , że śniegu już tyle napadało , ale prószył niesamowicie mocno . Dobrze , że kupiłam wcześniej buty zimowe . Jejku , denerwowało mnie to , że on lubił się spóźniać . To ja powinnam się spóźniać ,ale nie on .
-Cześć księżniczko ! - radośnie zawołał w moją stronę już z daleka . Podszedł i przytulił mnie na przywitanie .
-Nie lubię jak się spóźniasz
-Wiem i dlatego Ci to wynagrodzę , chodź na pizze , umieram z głodu
-Haha - zaśmiałam się - czytasz w moich myślach , nawet nie zdążyłam zjeść , bo mama jeszcze obiadu nie zrobiła . Tak to bym musiała się spotkać z tobą o ponad godzinę później
-To dlatego idziemy na pizze .
Kaspar wybrał przyjemny lokal . Uśmiechnęłam się , kiedy otwierając drzwi poczułam zapach pizzy i ciepło . W brzuchu zaburczało , miałam nadzieję , że tego nie usłyszał . Chyba jednak nie , bo podszedł i złożył zamówienie , a ja rozsiadłam się wygodnie w jednym ze stolików .
-Będzie za jakieś 10 minut . Wziąłem Ci ciepłą herbatę , bo wiem ,że lubisz , a widzę , że strasznie Ci zimno i martwię się o Ciebie .
-Nie musisz , nie umrę przecież - uśmiechnęłam się i chwyciłam kubek z herbatą .
-Boże jakie masz zimne dłonie , ogrzeję ci je
Chwycił moje ręce w swoje . Były tak rozkoszne , że nie mogłam się oprzeć .

*Alex
Zapukałem do drzwi Janne . Otworzyła jej mama
-Dzień dobry , zastałem Janne ?
-Nie , ona wyszła gdzieś . Pewnie będzie później
-Dorze , dziękuję i do widzenia .
Zastanawiałem się , gdzie ona może być ? Nie lubiłem kiedy nie odpowiadała na moje wiadomości i w domu jej nie było , bo zaczynałem się o nią martwić . Różne myśli krążyły mi wtedy po głowie .Stała się dla mnie ważna , a nie chciałem jej stracić . Nie chciałem jej stracić jak brata . Po tej tragedii jaka mnie spotkała , wciąż martwiłem się o najważniejsze dla mnie osoby . No nic , przyszli do mnie do domu goście , a mama wysłała mnie bym kupił coś do jedzenia . Skierowałem kroki do swojej ulubionej restauracji . Było cholernie zimno . Mróz szczypał mnie w policzki . Drżąc wszedłem do ciepłego lokalu . Podszedłem i zamówiłem dwie pizze . Usiadłem na jednym z krzeseł i nagle zamarłem . Nieopodal mnie siedziała Janne z ... Kasparem . Tak by mnie nie zauważyli siadłem za kwiatkiem i zacząłem ich obserwować . Kaspar opowiadał jej coś , mocno gestykulując . Później pili , chyba herbatę , albo kawę bo z kubka parowało . Chłopak przysunął się blisko niej i chwycił w swoje dłonie jej dłoń . Serce zabiło mi szybciej . Czułem jak ciśnienie rośnie . Chciałem podejść , ale zacząłem rozważać za i przeciw nadal przyglądając się zaistniałej sytuacji . Trzęsło mną , jednak czułem , że nie powinienem podchodzić i robić awantury . Przecież Janne zabiłaby mnie ,a tego bym nie chciał .
Kaspar szeptał jej coś na ucho , a ona się śmiała . Wyciągnąłem telefon i napisałem sms'a "Martwię się o Ciebie , nawet się nie odzywasz" . Niestety telefon chyba zostawiła w domu , bo nawet nie odebrała .
-Farmerska 2 razy -rozległ się głos kelnera . Para którą obserwowałem była tak zagadana , że nawet nie zwrócili na mnie uwagi . Odebrałem pizze i znów usiadłem w tym miejscu , w którym oni nie byli mnie w stanie dostrzec . Kelner przyglądał mi się badawczo , ale olałem go .
Janne skończyła ostatni kawałek pizzy . Oboje wstali . Dziewczyna chciała zapiąć kurtkę , ale nie mogła , coś jej się zrobiło z zamkiem . Kaspar nachylił się nad nią i zapiął kurtkę , chwile męczył sięz tym . Wyszli . Poszedłem za nimi , w takiej odległości , żeby mnie nie widzieli , ale abym mógł ich słyszeć .
-...haha wiem o tym , wiem - usłyszałem jej głos .
-jestem szczęśliwy , że mogę iść teraz z tobą -odezwał się on .
-Ja też lubię takie spacery z tobą . Ale naprawdę muszę iść do domu , jest mi cholernie zimno
-Proszę zostań jeszcze ze mną -podszedł i przytulił ją mocno do siebie -cieplej ?-spytał
Było słychać długie milczenie . Nie mogłem tego znieść .
-O ... a ja się martwię , gdzie ty się szlajasz -burknąłem w jej stronę nieprzyjemnym tonem .
Oboje odskoczyli od siebie .
-Y ja .. no ...- Janne się zmieszała
-Ty co ?
-Właśnie wracam .. e no ... do domu , wiesz już mi zimno .
-No widzę , jak wracasz . Cześć - nie słuchając tego co krzyczy do mnie odszedłem . Poczułem ból . Poczułem , że ją kocham . Do oczu napłynęły mi łzy . Nie pozwolę , żeby mi ją odebrał . Nie pozwolę na to bym stracił kolejną ukochaną osobę .

_____________________________________
Specjalne dla ..gościa ;D Kim kolwiek on jest
  • awatar Gość: Dawaj 17 ! ;)
  • awatar sylwankaa.: genialny ! <333 ;*
  • awatar Gość: Piękne. A dedykacja też ;D DAWAJ KOLEJNY !! xd
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

xxopowiadaniexx
 
wtf123
 
Opowiadanie zakonczone , obiecalas nam przedstawic sie , wiec czekamy
  • awatar Bella Thorne & Zendaya Coleman♥: @ѕιємαηє¢zкσ: ja tez
  • awatar ѕιємαηє¢zкσ: @♥Stole My Heart♥: Ale co mi tam wiek , chcę zdjęcie , chcę Cię poznać , zobaczyć jak wyglądasz .
  • awatar .little things.: Hahaha, ja się siebie nie wstydzę, tylko po prostu nie wiem czy moja twarz jest konieczna :d Nie ma problemu, kiedy dodam nowy rozdział nowego opowiadania, napiszę wam ile mam lat :) Dzięki za miłe słowa, serio aż ciężko mi uwierzyć w to, że ktoś tak myśli :D Dzięki, serio :) :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (26) ›
 

 
*Maks
Siedziałem z Jasmine na ławce przy fontannach . Z głośników leciała muzyka , a fontanny jakby tańczyły w ich rytm .
-Jestem wykończona - odezwała się dziewczyna . Kosmyki mokrych włosów po deszczu przylepiły jej się do twarzy . Wyglądała tak niewinnie .
-Ale podobał ci się spacer , prawda ?
-Cudownie było !-radośnie krzyknęła . Jeszcze niedawno płakała , a teraz na jej twarzy widniał uśmiech . Przepiękny uśmiech . Cieszyłem się z tego faktu , że to dzięki mnie się cieszy .
-Brr zimno - jęknęła przybliżając się do mnie . Objąłem ją delikatnie . Poczułem , że drży .
-Wiesz , chodźmy do mnie do domu . Zrobię ci gorącej herbaty , boję się , że zachorujesz .
-Jak zachoruję to będziesz moim lekarzem
-Haha , skoro tak to z chęcią !-uśmiechnąłem się . Wstaliśmy z wilgotnej ławki . Czułem się przemarznięty . Chwyciłem Jasmine za dłonie :
-Jejku , jakie masz zimne rączki .
Dziewczyna jedną dłoń schowała do kieszeni , a drugą podała mi . Tak przyszliśmy do mnie do domu .
-Dzień dobry !-przywitała nas moja mama .
-Dzzz...dzień dobry - wyjąkała dziewczyna . Zdziwiony przypatrywałem się jej . Była wystraszona , zmieszana , zdziwiona . Ale czemu ? Moja mama jest bardzo sympatyczną osobą , jest nauczycielką i ma podejście do ludzi .
-Mamo , to Jasmine , moja nowa koleżanka z klasy -chciałem jakoś rozładować atmosferę , ale obie zachowywały się jakoś dziwnie .
-Mhmm - mama odwróciła się i wyszła z pokoju . Stałem jak wryty nie rozumiejąc o co chodzi .
-Chodźmy do mnie do pokoju
Jass szła posłusznie za mną. Zostawiłem ją na łóżku , prosząc by poczekała chwilę . Poszedłem do kuchni zaparzyć gorącej herbaty .
-Mamo ... możesz wytłumaczyć mi , o co chodzi ? Masz zły dzień ? Czemu tak zareagowałaś ?
-Porozmawiamy później
Wściekły wróciłem na górę , udając przy dziewczynie , że się uśmiecham .
Rozmowa totalnie się nie kleiła . Wydawało mi się , że moja towarzyszka myślami krąży gdzieś daleko , poza to co dzieje się teraz . Wypiła ostatni łyk już letniej herbaty .
-Dziękuję za herbatę , ale muszę już iść
-Dobrze odprowadzę cię .
Do jej domu szliśmy w milczeniu .
-Dobranoc - odezwała się i już miała wchodzić do klatki schodowej , ale złapałem ją za rękaw . Odwróciła się .
-Wytłumacz mi co się stało .
-Nic się nie stało
-Jak nic ?
-No nic
-Przecież widzę , że coś jest nie tak , nie rób ze mnie durnia
-Mam zły dzień . Zapraszam Ciebie jutro po szkole do siebie do domu na ciepłą herbatkę - mówiąc to uśmiechnęła się delikatnie i stając na palcach pocałowała mnie w policzek . Zdębiałem . Zaskoczony tym miłym gestem jeszcze parę minut stałem wpatrując się w drzwi za którymi zniknęła najcudowniejsza kobieta na świecie .

~~Tydzień później

*Alex
-Ała ! -krzyknąłem roześmiany -hahaha zostaw , proszę cię !
-Nie , głuptasie !-krzyknęła Jane . Jej włosy opadły na moją twarz . Zbliżałem się do jej ust .
-Brrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr !
-Kurwa , jebany budzik ! -wydarłem się . W tak cudownym śnie przeszkodził mi budzik . Wściekły przeciągnąłem się . Ciekawy byłem jakby zakończyło się to ... Przyłapywałem się ostatnio , że coraz częściej myślę o niej . O jej ustach , o dźwięku głosu . Tak cudownie wypowiadała "I wiesz ... kocham cię " na próbach . Cholera , ze mną jest coś nie tak . Uwielbiałem próby z nią , uwielbiałem do tego stopnia , że uczyłem się roli intensywniej , potrafiłem stawać przed lustrem mamy , kiedy była w pracy i mówić swoją rolę , ćwicząc przy tym mimikę twarzy , tak bym wyglądał jak najlepiej ... tak , żeby spodobać się Janne .

*Janne
Siedziałam w sklepiku szkolnym czekając , aż sprzedawczyni zrobi moją zapiekankę , którą właśnie zamówiłam . Ktoś zasłonił mi oczy . Poczułam duże , mocne dłonie .
-Kaspar ?
Tak pomyślałam . Kaspar to kolega z wyższej klasy . Poznaliśmy się na przedstawieniu . On często zakrywał mi oczy .
-Nie - usłyszałam głos Alexa .
-Kto to Kaspar ?-odezwał się zdezorientowany Alex
-Aaaaa znajomy
-Skąd jest ?
-A co to wywiad środowiskowy ?- zapytałam troszkę zdenerwowana pytaniami .
-Nie , przepraszam
-Trochę dziwne pytania zadajesz
-Jestem ciekawy tylko kto to , bo znam skądś to imię
-Jasne , że znasz , głuptasku , przecież to jest kolega z występu teatralnego
-A no tak , już kojarzę -jego ciemne oczy posmutniały .
-Chyba humoru nie masz
-Mam . Dziś w domu ćwiczymy ?
-Jasne !-radośnie odparłam . Uwielbiałam z nim próby . Tak bardzo przykładał się do swojej roli . Wyglądał niesamowicie , kiedy mówił rolę .
Codziennie wieczorami siadywaliśmy u mnie lub u niego , robiliśmy gorącą herbatę , kanapki i ćwiczyliśmy przez około dwie godziny , lub godzinę . W wolnym czasie śmialiśmy się , oglądaliśmy filmy , wariowaliśmy . Przyzwyczaiłam się ... dochodziło do tego , że siedzieliśmy ze sobą całymi dniami , odrabialiśmy wspólnie lekcję , a później wychodziliśmy na dwór na spacer . W końcu znalazłam kogoś z kim się nie nudzę z kim mogę wspaniale spędzić jesienne wieczory .

*Kaspar
Poprawiłem swoją blond czuprynę . Czekałem na Janne . Zobaczyłem ją gdzieś na drugim końcu korytarza .
-Janne !-zawołałem . Parę osób się odwróciło tylko nie ona . Szła zagadana . Podszedłem bliżej .
-Cześć śliczna !
-Jejku !-dziewczyna odwróciła się -nie strasz mnie
-Nie straszę , masz na dziś plany ?
-Tak ma , wychodzi ze mną -odezwał się wielki Romeo . Skrzywiłem się z niesmakiem posyłając mu wściekłe spojrzenie .
-Nie ciebie pytam ! - krzyknąłem
-Ej wyluzujcie , Alex z tobą spotkam się , ale spotkanie będzie o godzinę krótsze . A z tobą Kaspar też wyjdę , około 19.00 . Pasuje ?
-Tak -odezwaliśmy się oboje
-Więc okej

_______________________________________
Rozdział nie podoba mi się jakoś szczególnie , ale zmierzam do konkretnych wydarzeń , więc kolejne akcje znów zaczną się rozkręcać . Nie wiem kiedy następny rozdział , ale ... no cóż , zaczął się koszmar i zło zwane szkołą ;D Nie no , żarcik . Duży nawał nauki . Pooozdrawiam
  • awatar sylwankaa.: świetny ;** już czekam na następny ;d ;)
  • awatar Gość: W miarę fajne.. Czekam aż sytuacja z Janne i Alexem się rozkręci *-* :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Heja , kolejny rozdział dziś wieczorem już się pojawi Pozdrawiam i mam nadzieję ,że będziecie , aby przeczytać Przepraszam za tak duże przerwy , ale niestety wciąż będę je miała ... Będę pisała jakoś na weekendy , bo no niestety szkoła średnia to nie gimnazjum czy podstawówka -.-' Blee fuu , chcę wakacjeee ;<
 

 
Rozdział pojawi się jutro , lub dziś wieczorem bo mam dziś próbę i występ i muszę się zbierać ;* Pa !
  • awatar sylwankaa.: już nie mogę się doczekać <3 świetnie piszesz :*:*
  • awatar ѕιємαηє¢zкσ: @gość: Napiszę może jutro . Zaczęła się GŁUPIA szkoła . Myślałam , że dadzą nam na chwilę spokój , ale od dnia dzisiejszego normalne lekcje , zadania domowe .
  • awatar Gość: Kiedy mamy się spodziewać rozdziału ? Czekam niecierpliwie ! xd
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›